Newsy ze świata horroru
Konkurs, w którym do wygrania była wydana przez Znak książka Iana Holta i Dacre Stokera, „Dracula: Nieumarły”, zakończył się 10 grudnia. Poniżej przedstawiamy listę zwycięzców i ich odpowiedzi na pytanie: „Jaki film z Draculą uważasz za najlepszy i dlaczego”. Tym z Was, którym tym razem się nie udało, ocieramy łzy. W najbliższych dniach ogłaszamy kolejny konkurs!
Jakub Cichoński
Moim zdaniem najlepszym filmem o Władzie Palowniku zwanym Draculą jest ten nakręcony przez Friedricha Murnaua. Co prawda jest to obraz, który powstał bez poszanowania praw autorskich rodziny Brama Stokera, a więc jako rzekomo oryginalny pomysł Niemca, jednak to wcale nie umniejsza piękna produkcji. Chyba nie ma lepszego sposobu na oddanie grozy postaci Draculi, niż ukazanie go w mrocznych, czarno-białych odcieniach, nie dając mu możliwości powiedzenia głośno ani jednego słowa. Przez to wampir staje się jeszcze bardziej przerażający i nieziemski, szczególnie na tle pozostałych postaci, które brak dźwięku nadrabiają teatralną mimiką. No i, czy kiedykolwiek w historii kina jakikolwiek autor zbliżył się bardziej do idealnego wyglądu hrabiego, niż Max Schreck?
Artur Kała
Podejrzewając, że większość odpowiedzi będzie traktowała o Draculi z 1992 r., trochę na przekór powiem, że najlepszym filmem z Draculą jest moim zdaniem „Dracula: Wampiry bez zębów” Mela Brooksa, łączący się poniekąd z filmem Coppoli, bowiem powstał na fali jego popularności. Może nie jest on horrorem, jak również filmem najwyższych lotów, od razu jednak czuć, że wyszedł on spod ręki kultowego Brooksa – rodzaj humoru i estetyka właściwa jest tylko jego produkcjom, a całość robi przyjemne wrażenie, nawet mimo kiczowatych scenografii. To, co jednak w tym filmie najlepsze, to postać samego Draculi odgrywana przez fenomenalnego Lesliego Nielsena; chociaż parodii hrabiego z Transylwanii było już sporo, dopiero Nielsen tchnął życie w te martwe ciało, za sprawą swojej mimiki, gestykulacji i temu podobnych warsztatowych „narzędzi”, sprawiając, że Dracula, mimo swojej nieporadności, nie raził, a szczerze bawił i wzbudzał sympatię widza.
Bartosz Węgrzycki
Najlepszy film z Draculą w roli głównej to bez wątpienia „Dracula” F. F. Coppoli. W zalewie filmowych produkcji poświęconych najpopularniejszemu z wampirów, produkcja ta wyróżnia się czymś nieprzeciętnym – niesamowitym klimatem oraz wielką dbałością, z jaką reżyser przeniósł tę postać na ekran. Jego Dracula to nie tylko znakomity horror, ale też świetne kostiumowe widowisko oraz przejmująca opowieść o miłości. Dracula przedstawiony zostaje nie tylko jako budzący grozę okrutnik, nabijający ludzi na pal i serwujący im inne nieprzyjemności, ale przede wszystkim jako „postać z krwi i kości”, cierpiąca z powodu miłości, a o „ludzkiej twarzy” Draculi niestety częstokroć w filmie się zapomina. Poza tym film prezentuje się również znakomicie od strony technicznej, ma znakomite scenerie i plenery, aktorzy dobrani zostali niemalże idealnie i świetnie odgrywają swoje role, zaś dodatkowego smaczku całości dodaje bardzo dobra muzyka Wojciecha Kilara.