Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Ludzie grozy

« powrót
Ed Wood

Edward Davis Wood, Junior (ur. 10 października 1924 w Poughkeepsie w stanie Nowy Jork, zm. 10 grudnia 1978 w Los Angeles w stanie Kalifornia) był amerykańskim reżyserem, scenarzystą, aktorem, producentem i montażystą, którego można by porównać do van Gogha – za życia nie zdobył uznania, popularny stał się dopiero po śmierci. Przyczyniła się do tego wydana w 1980 roku książka „The Golden Turkey Awards” autorstwa Michaela i Harry’ego Medvedów, którzy okrzyknęli Wooda najgorszym reżyserem wszech czasów. Chociaż od momentu publikacji rzeczonej książki minęło już trzydzieści lat, a w międzyczasie pojawiło się więcej kandydatów do tego „zaszczytnego” miana (vide Uwe Boll), stała się ona przyczynkiem do tego, że dziś Wood postrzegany jest jako postać kultowa wśród miłośników kina klasy B. Tworzył również pod pseudonimami Daniel Davis, Edward Everett, Flint Holloway, Pete LaRoche, Don Miller, Akdon Telmig, Akdov Telmig i Dick Trent oraz różnymi wariantami swojego długiego nazwiska.

Od najmłodszych lat interesował się popkulturą. Kolekcjonował komiksy oraz pulp magazines, bawił się, odgrywając różne role z filmów. Uwielbiał horrory i westerny, w dzieciństwie sporo wagarował, zamiast do szkoły chodząc do kina, w którym to zdobywał również plakaty filmowe. Istnieją relacje świadków twierdzących, że jego matka zawsze chciała mieć córkę, toteż przebierała syna w damskie ubrania, co sprawiło, że już jako dorosły mężczyzna dał się poznać jako heteroseksualny transwestyta.
Na początku 1942 roku, niedługo po ataku na Pearl Harbor, zaciągnął się do marynarki wojennej, w której służył przez cztery lata. W późniejszym czasie przyznał się, że pod żołnierskim mundurem nosił kobiecą bieliznę – fetysz ten był silniejszy nawet od obaw o to, że ktoś odkryje jego tajemnicę.

Po zakończeniu służby, z racji odniesionych na wojnie obrażeń, przez niedługi czas pracował w cyrku, zabawiając jego gości m.in. jako kobieta z brodą. W roku 1947 przeniósł się do Hollywood, mając nadzieję na rozpoczęcie kariery filmowej. Początkowo kręcił reklamy, stworzył również kilka mikrobudżetowych westernów oraz pilotów seriali, które jednak nie trafiły na antenę. W grudniu 1948 odbyła się premiera reżyserowanej przez niego sztuki „Casual Company” opartej na niepublikowanej jego powieści, opowiadającej o przeżyciach w wojsku. Wood zagrał również jedną z ról, jednakże sztuka została bardzo chłodno przyjęta przez krytykę.

Przełom w karierze Wooda nastąpił dopiero w roku 1953, kiedy to powierzono mu reżyserię filmu „I Changed My Sex”, inspirowanego historią znanego transwestyty. Kiedy osobistość wycofała się z projektu, Wood napisał na wpół autobiograficzny scenariusz, na podstawie którego nakręcił swój pierwszy film – „Glen czy Glenda” (Glen or Glenda). Produkcja, podobnie jak wcześniej sztuka, została zmiażdżona przez krytyków. Niezrażony tym Wood szukał sponsorów dla kolejnych swoich projektów. Ostatecznie udało mu się zrealizować jeszcze kilka filmów, jednakże żaden z nich nie odniósł sukcesu za jego życia. Aby związać koniec z końcem, zajął się pisarstwem; opublikował w sumie około osiemdziesięciu książek oraz niezliczoną ilość opowiadań i artykułów prasowych. Pisywał również scenariusze filmowe, jednakże i one nie spotykały się ze zbyt przychylną opinią krytyków i widzów. W ostatnich latach życia trudnił się reżyserią pornohorrorów. Zmarł w wieku 54 lat, 10 grudnia 1978 roku w wynajmowanej u przyjaciela piwnicy, która służyła za mieszkanie jemu i jego drugiej żonie, Kathy O’Harze. Miał z nią córkę, Kathleen Emily Wood. Wcześniej ożenił się z Normą McCarty; w tym małżeństwie miał pasierba, Michaela.

Trudno powiedzieć, co sprawiło, że wyszydzany i niedoceniony za życia twórca uznawany jest dziś za ikonę, mającą nawet swoich wyznawców, skupionych wokół internetowego kościoła woodystów. Sam zaliczam się do miłośników twórczości Wooda, zaś tym, co podoba mi się w jego twórczości, jest upór robienia filmów, a zarazem ich nieporadność, Ed nie miał bowiem zbytniej wiedzy o tym, jak kręcić. Wiecznie borykał się z problemami finansowymi, a gdy już udało mu się uzyskać fundusze, swoje produkcje tworzył w ekspresowym tempie – podczas gdy mój ulubiony film z tamtego okresu, dramat „Buntownik bez powodu”, kręcony był przez dwa miesiące, Wood swoje horrory science-fiction kręcił w cztery, aby jak najszybciej opuścić studio, którego wynajem sporo kosztowało. Nie przejmował się wpadkami, którymi charakteryzują się jego filmy, powtarzał jedynie najbardziej ewidentnie sknocone sceny. Brak pieniędzy zmuszał go do szukania środków w najbardziej nietypowych miejscach – „Narzeczoną potwora” (Bride of the Monster) sfinansował pewien zamożny rancher, który wymusił na Woodzie obsadzenie w filmie jego syna, zaś za „Plan 9 z kosmosu” zapłacił kościół baptystów, reżyser obiecał im bowiem, że koszta się zwrócą, za co będą mogli nakręcić kilka religijnych filmów, o których marzyli. Prawda jest jednak taka, że jedynym filmem, który za życia reżysera się zwrócił, była wspomniana „Narzeczona potwora”. Zwrotu kosztów nie gwarantowało nawet zatrudnianie celebrytów – Criswella i Vampiry, znanych osobistości telewizyjnych, czy zapaśnika Tora Johnsona. Największą gwiazdą Wooda był zapomniany i podupadły Béla Lugosi, którego reżyser obsadzał w swoich filmach po to tylko, aby się w nich znalazł, chociaż często nie miało to żadnego sensu. Syn Lugosiego twierdzi, że Wood wykorzystywał jego ojca borykającego się z problemami finansowymi, więcej relacji opowiada jednak o przyjaznych stosunkach reżysera i aktora. Wood wspierał „Draculę”, odwiedzał nawet, gdy ten znalazł się na odwyku narkotykowym.

data: 13:36; 10 lutego 2010     autor: Jacek „Pottero” Stankiewicz