Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
The Sphinx
(Sfinks)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 216
Rok wydania: 1978
Rok wydania w Polsce: 2007

Graham Masterton to twórca wyjątkowo płodny, spod którego pióra wyszło już kilkadziesiąt horrorów, z reguły oscylujących wokół charakterystycznego schematu wykorzystującego któregoś z egzotycznych demonów wywodzących się z rozmaitych kultur. Za najlepsze spośród powieści Brytyjczyka uznawane są te z początku jego kariery pisarskiej – istotnie, „Manitou” (1975), „Kostnica” (1978) czy „Wyklęty” (1983) to znakomite horrory, w których Masterton realizuje swój osławiony schemat wyjątkowo błyskotliwie. Tym większą nadzieję na dużą dawkę grozy miałem przewracając pierwszą stronicę „Sfinksa” („The Sphinx”) z 1978 roku, a więc roku wydania „Demonów Normandii” i wspomnianej „Kostnicy”. Niestety, spotkał mnie ogromny zawód, gdyż omawiana powieść okazała się być jednym z najsłabszych utworów brytyjskiego pisarza.

Gene Keller jest wschodzącą gwiazdą światowej dyplomacji. Podczas jednego z przyjęć poznaje tyleż piękną, co tajemniczą Lorie – Francuzkę o korzeniach egipskich. Zafascynowany dziewczyną Gene nawiązuje z nią bliższą znajomość, która wkrótce, mimo pewnych oporów Lorie, kończy się małżeństwem. Młody dyplomata nie wie jeszcze, że sakramentalne „tak” będzie początkiem prawdziwego koszmaru, gdyż jego małżonka w istocie jest…

Niby mamy tu nawiązanie do mitologii starożytnego Egiptu, jednak całość przypomina bardziej powieść obyczajową z nutką tajemnicy. Brutalnych scen jest tu jak na lekarstwo, co musi dziwić, gdyż właśnie w powieściach z początkowego i środkowego okresu swej twórczości Masterton przelewał na kartach najwięcej posoki. Pisarz próbował bliżej nakreślić sylwetkę głównego bohatera, jednak i tu spotkało go niepowodzenie – Gene Keller jest postacią nie tylko irytującą, ale i przedstawioną w sposób wyjątkowo niespójny. Głównym atutem horrorów Mastertona było jednak – oprócz scen gore – napięcie, a i tego elementu tu brakuje. Parafrazując znane z polskiej kinematografii powiedzenie odnoszące się do czasów PRL, w „Sfinksie” zawartość horroru w horrorze jest bardzo niewielka. Również literacko powieść ta nie prezentuje nic szczególnego, wszak Masterton nigdy nie błyszczał olśniewającym stylem.

Nuda, niewielka ilość scen grozy, niemal całkowity brak gore, za to bardzo rozbudowany wątek obyczajowy – taka oto niewesoła perspektywa czeka każdego, kto sięgnie po „Sfinksa”. Jest to bez wątpienia jedna z najsłabszych powieści Mastertona, która nie nadaje się do polecenia nawet jego zagorzałym zwolennikom. Drobny plus za nawiązanie do mitologii egipskiej, nie mogący jednakowoż zrównoważyć niedostatków tego marnego czytadła.

data: 19:26; 04 listopada 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement