Książki
(Sabat 3: Kult kanibali)
Wydawnictwo: Phantom Press International
Ilość stron: 173
Rok wydania w Polsce: 1991
W dorobku Guy’a N. Smitha, pisarza bardzo popularnego w Polsce za sprawą seryjnego wydawania jego powieści przez wydawnictwo Phantom Press International (którego dobór tytułów wskazuje iż w serii „Phantom Press Horror” wydawali niemal wszystko co wpadło im w ręce), nie brakuje cyklów i kontynuacji. Obok sześciotomowej serii „Kraby” Smith zapisał się w dziejach literatury grozy (choć może to przesadzone stwierdzenie) cyklem „Sabat”, zapoczątkowanym w 1982 r. powieścią „Cmentarne hieny”. Główny bohater, były komandos SAS i egzorcysta Mark Sabat powrócił jeszcze trzykrotnie, a dziś spróbuję Wam przybliżyć przedostatnią odsłonę jego losów – „Kult kanibali” („Cannibal Cult”). Jakim wyzwaniom będzie zmuszony przeciwstawić się były ksiądz tym razem?
Louis Nevillon był za życia potworem – gwałcił i zabijał młode kobiety, spożywając ich zwłoki wraz z członkami swojej sekty, odprawiając kanibalistyczne obrzędy. Śmierć na gilotynie bynajmniej nie unicestwia Francuskiego Potwora – jego zwłoki znikają, a sam Nevillon powróci do życia w Noc Walpurgii dzięki swoim wiernym wyznawcom. W plan ten zostaje wciągnięty Mark Sabat, którego umysł dostaje się pod kontrolę jego zmarłego brata Quentina. Sabat musi zerwać te więzy i zapobiec odrodzeniu Nevillona zanim kult kanibali rozprzestrzeni się. Kto zwycięży w kolejnej bitwie przeciw siłom ciemności?
Po raz kolejny – stało się to już regułą cyklu – pierwsze skrzypce gra tu główny bohater, którego wizerunek jest częściowo autoportretem autora. Tym razem Mark Sabat nie jest jednak kontrowersyjnym herosem, lecz słabym i zmanipulowanym człowiekiem, a Smith poświęcił jego bratu Quentinowi więcej miejsca niż w innych tomach. Pisarz bez oporu używa starych i dość zgranych elementów swej twórczości, takich jak prymitywnie opisane sceny gore oraz wstawki erotyczne. Dla wiernych zwolenników Brytyjczyka to z pewnością zaleta, lecz czytelnicy będący po lekturze „Cmentarnyh hien” i „Krwawej bogini” mogą doznać uczucia deja vu. Do takiego stanu rzeczy przyczynia się też wielokrotnie omawiany przeze mnie styl pisania Smitha, charakteryzujący się prostym i przystępnym językiem. Także pod względem fabularnym „Kult kanibali” nie wnosi do serii wiele nowego, trudno jednak mieć to pisarzowi za złe, jako że do takiej właśnie formy mało ambitnej rozrywki nas przyzwyczaił, a w „Sabacie 3” spełnia oczekiwania tej mniej wymagającej grupy czytelników całkiem dobrze.
Mimo iż poszczególne tomy cyklu są do siebie zbliżone poziomem, jako najsłabszy jego punkt wskazałbym właśnie „Kult kanibali”. Jest to powieść stosukowo najbardziej przewidywalna, z najsłabiej nakreślonymi postaciami czarnych charakterów (Quentina znamy już od „Cmentarnych hien”), a i finał pozostawia sporo do życzenia. Przy obeznaniu z twórczością Smitha można te mankamenty wybaczyć, gdyż są to błędy najczęściej przez pisarza popełniane i powoli powszednieją, w tym wypadku przychodzi mi to jednak z trudnością.
„Sabat 3” zainteresuje z pewnością najwierniejszych fanów twórczości Guya N. Smitha, jednak pozostali czytelnicy mogą spokojnie pominąć tę pozycję, sięgając od razu po „Łącznika druidów”, czwartą i zdecydowanie lepszą część serii, wieńczącą jak na razie przygody Marka Sabata. „Kult kanibali” to niestety jedna ze słabszych powieści w pisarskim dorobku autora.