Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
Ruins
(Ruiny)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Scott Smith
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2006
Rok wydania w Polsce: 2007

Scott Smith jest autorem niezwykłym – ten amerykański pisarz zadebiutował w 1993r. powieścią „Prosty plan” („Simple plan”), która odniosła natychmiastowy sukces i doczekała się ekranizacji. Na kolejne dzieło Smitha miłośnicy literackiej grozy musieli jednak czekać aż 13 lat. „Ruiny” wynagrodziły na szczęście ten długi okres czasu, okazując się jedną z najgenialniejszych powieści grozy nowego stulecia. Jest ona niezwykła pod wieloma względami, a jej odmienność od „Prostego planu” świadczy o szerokiej palecie metod budowania grozy jaką opanował autor.

Czworo przyjaciół, Jeff, Amy, Stacy i Eric, spędzają wakacje na półwyspie Jukatan. W Cancun zawierają nowe znajomości, poznają min. Mathiasa, Niemca, którego brat Heinrich zaginął po wybraniu się na wykopaliska archeologiczne w okolicach ruin majańskiego miasta Coba. Młodzi Amerykanie decydują się pomóc mężczyźnie i wraz z nim rozpoczynają poszukiwania miejsca badań, zaznaczonego przez Heinricha na odręcznej mapie. Mimo ostrzeżeń ze strony kierowcy taksówki oraz mało przyjaznego przyjęcia przez miejscowych Majów, grupa dociera na wzgórze, które okaże się areną prawdziwego koszmaru.

Smith dokonał rzeczy niebywałej – 3/4 akcji książki rozgrywa się w jednym miejscu, mimo to powieść jest niesłychanie wciągająca i autentycznie wstrząsa czytelnikiem. Obserwujemy bowiem poczynania bohaterów w zupełnie beznadziejnej sytuacji, kiedy to muszą zamierzyć się nie tylko z zewnętrznym zagrożeniem, ale i swoimi własnymi słabościami. Trzeba zaznaczyć, iż sylwetki poszczególnych postaci zostały przez Smitha nakreślone bardzo dokładnie, tak, abyśmy mogli się wczuć w przechodzony przez nich koszmar. Dużą rolę odgrywają tu też opisy brutalnych i odrażających scen, napisane bardzo dosłownie, ale i na wysokim poziomie językowym. Najbardziej przeraża jednak brak wyjścia z sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie, ich złudne nadzieje i nieuchronność tego, co musi nadejść. Choć od czasu do czasu autor zdaje się dawać walczącym o życie ludziom cień szansy, jednak czytelnik domyśla się, jak musi się zakończyć opisywana historia. Dobrze, że Smith nie poszedł na kompromis z kanonami wyznaczonymi przez popularną literaturę grozy, ale zwieńczył powieść swym własnym, piekielnie mocnym finałem.

Od stron czysto językowej „Ruinom” też nie mogę nic zarzucić. Bogate, precyzyjne, ale i nie nużące opisy, wnikliwe charakterystyki bohaterów oraz urozmaicone dialogi – wszystko to nie pozwoli się Wam oderwać od tej niezwykłej książki.  

„Ruiny”, w zachwycie nad którymi rozpływał się sam Stephen King, potwierdzają ogromne możliwości Scotta Smitha, będąc – w mojej opinii – jednym z najlepszych horrorów napisanych po 2000r. Groza jest tu wszechobecna, a czytelnik jak rzadko kiedy będzie trzymał kciuki za bohaterów, ale i jak rzadko kiedy ich tragedia będzie tak przerażała. Gorąco polecam, zwłaszcza jeśli mieliście okazji zakosztować atmosfery meksykańskiej dżungli i pozostałości majańskiej kultury. Ze swej strony mam natomiast nadzieję, że na kolejną powieść Scotta Smitha nie trzeba będzie czekać aż tak długo. A jako uzupełnienie książki możecie także sięgnąć po ekranizację w reżyserii Cartera Smitha, która jedna straciła dużo z siły literackiego oryginału.

data: 19:22; 04 listopada 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement