Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
Cycle of the Werewolf
(Rok wilkołaka)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 140
Rok wydania: 1983
Rok wydania w Polsce: 2004

„Na dworze śnieg zaczyna zasypywać ślady. Zdaje się, że w skowycie wiatru słychać niezwykłą dziką radość. Dźwięk ów nie ma w sobie nic z Boga czy światła – to pozbawiony uczuć głos czarnej zimy, mrocznego lodu.

Rozpoczął się rok Wilkołaka.”
(fragment książki)

Choć nazywany mistrzem horroru Stephen King nie jest raczej kojarzony z tematyką lykantropów, to jednak w jego dorobku widnieje bardzo ciekawa pozycja spod znaku wilkołaków – wydany w 1983 r. (wtedy też światło dzienne ujrzała jedna z najlepszych powieści grozy Kinga, „Pet Sematary”) „Cycle of the Werewolf”. Osobiście, przy niechęci do twórczości Kinga w całokształcie, uważam „Rok wilkołaka” za utwór godzien uwagi.

W sennym miasteczku Tarker’s Mills dochodzi do dramatycznych wydarzeń. Co miesiąc, w trakcie pełni księżyca, mają miejsce krwawe morderstwa. Pierwsze ofiary to dróżnik Arnie Westrum zabity we własnej budce sygnałowej oraz prowadząca pasmanterię Stella Randolph. Nikt nie podejrzewa, iż za zbrodnie odpowiedzialny jest wilkołak – oko w oko z bestią staje dopiero niepełnosprawny Marty Coslaw. Kto jednak nocą zamienia się we włochatego potwora zbierającego krwawe żniwo wśród mieszkańców Tarker’s Mills?

Konstrukcja utworu jest bardzo ciekawa – „Rok wilkołaka” jest bowiem podzielony na dwanaście rozdziałów, a każdy z nich odpowiada kolejnemu miesiącowi w roku. Pośród bohaterów King wyróżnił Marty’ego Coslawa, podczas gdy inni będą stanowić przede wszystkim ofiary wilkołaka. W efekcie charakterystyka postaci schodzi na dalszy plan, pisarz zastąpił ją jednak świetnym klimatem, jaki odczuwamy od początku aż do samego końca książki. Istotnym elementem „Cycle of the Werewolf” są też krwawe sceny, opisane – jak na Kinga, który nigdy nie słynął z epatowania gore – dość plastycznie i finezyjnie. Błędem pisarza wydaje mi się natomiast zbyt wczesne ujawnienie tożsamości wilkołaka, przez co finał traci sporo ze swej siły. Takie rozwiązanie fabularne jest chyba największym mankamentem „Roku wilkołaka”, gdyby King zdecydował się na inną formę wyjaśnienia pierwiastka tajemnicy, wrażenia po lekturze całości byłyby znacznie lepsze.

Język jakiego używa autor jest znakomity, choć niekoniecznie łatwy. Bogate słownictwo, rozbudowane zdania i zdecydowana przewaga opisów nad dialogami są rzucającymi się w oczy cechami powieści, jednak taki styl pisania sprawdził się w przedstawieniu tej kameralnej historii bardzo dobrze. Niektóre fragmenty zawierają typowe dla Kinga, lekko patetyczne sformułowania, stanowiące w tym wypadku raczej atut utworu.

„Rok wilkołaka” to naprawdę dobry horror, moim zdaniem jeden z lepszych w dorobku Stephena Kinga. Dla miłośników tematyki lykantropicznej będzie to prawdziwa gratka, jednak myślę, że i inni zwolennicy literackiego horroru będą w stanie docenić ten krótki, bo zaledwie 140-stronicowy utwór – mimo pewnych zastrzeżeń polecam. Godzi się nadmienić, iż omawiany utwór doczekał się ekranizacji, nakręconej w 1985 r. przez Daniela Attiasa.

data: 19:20; 04 listopada 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement