Książki

« powrót
Deathbell
(Dzwon śmierci)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Guy N. Smith
Wydawnictwo: Phantom Press International
Ilość stron: 210
Rok wydania: 1980
Rok wydania w Polsce: 1991

Początek lat 90-tych to zalew polskiego rynku przez horrory wydawane nakładem Phantom Press International, których autorami byli najczęściej pisarze nie zaliczający się do mistrzów gatunku – Harry Adam Knight, Leslie Daniels, John Farris, te i inne nazwiska z całą pewnością nie kojarzą się miłośnikom grozy z horrorem na najwyższym poziomie. Do tego grona należy także Guy N. Smith, autor takich powieści jak „Szatański pierwiosnek” i „Las”, a także cyklów „Sabat” i „Kraby”. Ten dość przeciętny pisarz ma w swym dorobku mnóstwo prostych, banalnych i krótkich horrorów, ale też kilka autentycznie godnych uwagi dzieł. Wśród tych ostatnich wymienić należy „Dzwon śmierci” („Deathbell”) z 1980 r. Występują tutaj wszystkie najważniejsze elementy twórczości Brytyjczyka, ale w wyjątkowo atrakcyjnej oprawie. Czy wytrzymacie huk morderczego dzwonu?

Do niewielkiego miasteczka Turbury przybywa Martyn Hamilton wraz z żoną i chińską służącą. Przyjezdni wprowadzają się do opuszczonego od dawna budynku Caelogy Hall, odcinając się od świata. Jedynym któremu udaje się uzyskać wstęp na teren posiadłości jest miejscowy robotnik Fred Reubens, któremu Hamilton zleca zawieszenie w zrujnowanej kaplicy zabytkowego tybetańskiego dzwonu. Wkrótce tajemniczy instrument wydaje dźwięk, który sieje zamieszanie i panikę wśród mieszkańców osady – w niezwykły sposób oddziałuje on na mózg, doprowadzając do szaleństwa, a nawet śmierci. Pomiar hałasu nie wskazuje jednak na jakiekolwiek odchylenia od normy – jaką zatem moc kryje w sobie dzwon i do jakich celów używa go demoniczny właściciel?

Fabuła jest prosta jak budowa cepa, ale nie przeszkadza to Smithowi umiejętnie budować napięcie, przykuwać uwagę dość dobrze opisanymi krwawymi scenami i wprowadzać kolejnych, najczęściej płytkich i nieciekawych bohaterów. Głównym atutem „Dzwonu śmierci” jest jednak niesamowicie szybkie tempo akcji, nie pozostawiające żadnych nużących czy niepotrzebnych fragmentów. Sprawia to, iż „Deathbell” czyta się z zainteresowaniem, mimo dość przeciętnego poziomu literackiego. Smith nie zdobył się na szczególne zwroty akcji, może prócz końcówki wyjaśniającej tajemnicę dzwonu – i tu leży kolejna zaleta powieści, jako że finał jest dość przekonujący, choć niepozbawiony utrzymanej w granicach dobrego smaku nutki patosu. Jest ona zresztą dość niezwykłym zjawiskiem w kontekście twórczości brytyjskiego pisarza, zważywszy na jego prosty i oszczędny styl pisania.

Reasumując, „Dzwon śmierci” jest dość solidną pozycją Guya N. Smitha, którą śmiało można nazwać reprezentatywną dla jego twórczości. Co ciekawe, autor pokusił się o kontynuację (co nie jest zresztą rzadkim u niego zjawiskiem, vide cykle „Sabat”, „Kraby” i „Trzęsawisko”) – „Dzwon śmierci 2: Demony”, przedstawiającą dalsze losy tybetańskiego instrumentu i miasteczka Turbury. Jeśli poszukujecie książki o wartkiej akcji, niezbyt skomplikowanej fabule i odpowiedniej dawce makabry, „Deathbell” to pozycja w sam raz dla Was. Dla fanów Guya N. Smitha oraz łowców serii Phantom Press Horror jest to pozycja obowiązkowa.

data: 00:53; 04 listopada 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com