Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
The Devils of D-Day
(Demony Normandii)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 191
Rok wydania: 1978
Rok wydania w Polsce: 1992

Schemat który obserwujemy w zdecydowanej większości powieści Grahama Mastertona zaczął się kształtować już u zarania literackiej kariery pisarza. Przełomowym dla Szkota rokiem był 1978, kiedy to wydane zostały aż trzy jego powieści – „Kostnica”, „Sfinks” oraz „Demony Normandii”. Wszystkie charakteryzują się fabularnym kanonem który towarzyszył autorowi przez kolejne lata jego działalności. Oczywiście nie jest to powód do skreślania horrorów Mastertona, gdyż w swej koncepcji doszedł niemalże do perfekcji. Także „Demony Normandii” cechują się wieloma zaletami, a że jest to jedna z pierwszych książek Mastertona nie można powiedzieć iż kopiuje ona schematy – to raczej później autor wzorował się na swych dziełach z 1978 r. Czy jesteście gotowi na spotkanie z diabłami II wojny?

Amerykański kartograf Dan McCook podróżuje po Normandii opracowując mapy do książki na temat prowadzonych tu w 1944 r. walk. W trakcie rozmowy z miejscowymi ci zdradzają mu istnienie w pobliskiej miejscowości zarośniętego wraku amerykańskiego czołgu z czasów II wojny światowej. Zaintrygowany McCook udaje się do Pont D’Ouilly, gdzie poznaje miejscową wieśniaczkę Madeleine I jej rodzinę. Stara Eloise opowiada Amerykaninowi o przerażających historiach związanych z wrakiem czołgu oraz jego fatalnym wpływie na okolicę. Także ojciec Anton, miejscowy ksiądz, wierzy że wewnątrz starego, zalutowanego Shermana kryje się coś złowrogiego…

Jak większość najlepszych powieści Mastertona, także i „Demony Normandii” charakteryzują się bardzo dobrym klimatem. Normandzkie wzgórza zimą, zarośnięty wrak czołgu, tajemnica – wszystko to bardzo pozytywnie wpływa na atmosferę grozy. Jak już wspomniałem, powieść jest naznaczona schematem egzotycznego demona, jednak został on zrealizowany bardzo sprawnie. Akcja jest ciekawa I obfituje w nieoczekiwane wydarzenia, nawet dosyć słaba (co jest już tradycja u Mastertona) końcówka przynosi zaskoczenie. Nie zabrakło też stałego punktu programu szkockiego mistrza, czyli krwawych scen. Nie są one zbyt liczne, ale świetnie opisane – wymiotowanie wnętrznościami czy posiekanie ciała odłamkami szkła są napisane z typową dla Mastertona precyzją, ocierającą się o finezję. Wartka akcja nie pozostawia czytelnikowi wytchnienia, czyniąc „Demony Normandii” powieścią niesłychanie wciągającą.

Najpoważniejszym mankamentem „The Devils of D-Day” jest, o czym mimochodem już napomknąłem, słaba końcówka. Finałowe starcie z demonami jest mocno przesadzone I doprawione niepotrzebną nutką patosu, nie licując z mrocznym klimatem większej części powieści. Wybredny zwolennik literatury grozy mógłby się też przyczepić do słabego nakreślenia postaci bohaterów, ale doskonale zdajemy sobie sprawę iż nie to jest w tego typu książkach najważniejsze.

Dobry klimat, wartka akcja, krwawe sceny oraz kolejny egzotyczny demon to elementy czyniące z „Demonów Normandii” pozycję obowiązkową dla każdego fana twórczości Grahama Mastertona. Myślę jednak, iż pozostali miłośnicy literackiego horroru także nie powinni być zawiedzeni, pod warunkiem, iż nastawią się na szybką, wciągająca, acz umiarkowanie ambitną powieść. W ostatecznym rozrachunku „The Devils of D-Day” należy się mimo wszystko dość wysoka ocena.

data: 00:42; 04 listopada 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement