Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
Slime Beast
(Bestia)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Guy N. Smith
Wydawnictwo: Phantom Press International
Ilość stron: 156
Rok wydania: 1976
Rok wydania w Polsce: 1991

„Ten nałóg kiedyś cię zabije” – powiedział do mnie redakcyjny kolega Dux, obserwując mnie w trakcie dokonywania zakupu kolejnej partii horrorów na stoisku niedaleko krakowskiego dworca PKP. Jakkolwiek uwaga odnosiła się do całości mojej czytelniczej pasji, to w jednym konkretnym wypadku sceptycyzm Duxa był ze wszech miar uzasadniony – „Bestia”, jedna z pierwszych powieści Guya N. Smitha, okazała się być niewarta ani pieniędzy, ani tym bardziej czasu przeznaczonego na jej lekturę. Jeszcze raz potwierdziło się, iż przed dojściem do poziomu tak przyzwoitych horrorów jak „Wyspa” czy „Las”, Guy terminował na samym dnie pisarskiego rzemiosła.

Kierowana przez profesora Lowsona grupa archeologów przybywa na odludne angielskie mokradła, za cel stawiając sobie odnalezienie legendarnego skarbu króla Jana. Niestety, już na początku poszukiwań eksploratorzy natrafiają na zagrzebane w ziemi zwłoki przedziwnej, odrażającej istoty. Następnego dnia ciało znika, a ożywiona bestia okazuje się być śmiertelnie niebezpieczna. Profesor Lowson ma zamiar ją schwytać, jego współpracownicy są zdecydowanie przeciwni temu pomysłowi, a tymczasem w okolicy giną kolejni ludzie...

Stwierdzenie, iż „Bestia” jest powieścią kiepską, byłoby eufemizmem. To kompletna porażka, nadająca się na podręcznikowy przykład „jak nie pisać horrorów”. Pisząc te słowa irytuję się, że za chwilę będę musiał wrócić do niemiłych wspomnień i wymienić listę kardynalnych błędów i braków tej powieści – a tych jest wiele. Razi przede wszystkim język, który jest wyjątkowo ubogi. W „Bestii” roi się przy tym od fatalnie sformułowanych zdań – być może ich część to wina tłumacza, Andrzeja Sawickiego, ale i tak wspomniany niski poziom językowy oraz miałkość treści dyskwalifikują powieść Smitha pod każdym względem. Opisy są wyjątkowo pobieżne, napisane wręcz „byle jak”, w efekcie nawet o wyglądzie tytułowej bestii dowiadujemy się bardzo niewiele. Bagienne lokalizacje miały w sobie co prawda potencjał, jednak autor nie wykorzystał go nawet w niewielkim stopniu, jako że kiepskie opisy mokradeł nie są w stanie wytworzyć jakiegokolwiek klimatu. Nie muszę chyba dodawać, iż także kwestia nakreślenia sylwetek bohaterów prezentuje się fatalnie, dostajemy bowiem zestaw sztampowych do bólu postaci.

Fabuła „Bestii” wybitnie przypomina któryś z monster movies z lat 50., nie proponując przy tym żadnych ciekawych wątków pobocznych. W efekcie nawet te 156 stron, w jakich Smith zamknął swoje „dzieło”, to droga przez mękę. Nic tu czytelnika nie zaskoczy, nie zainteresuje, ani nie pozostanie w pamięci (może prócz żalu za straconym na lekturę czasem).

Mimo dłuższego i dokładnego namysłu nie udało mi się odnaleźć w „Bestii” jakichkolwiek pozytywów, stąd też najniższa ocena. Powieść ta nie zadowoli nawet najbardziej oddanych amatorów prozy Guya N. Smitha, prezentuje bowiem poziom daleki od najlepszych horrorów tego brytyjskiego pisarza. Jeżeli pomimo tej krótkiej recenzji zdecydujecie się sięgnąć po te nędzne popłuczyny literackiej grozy, czynicie to na własną odpowiedzialność, a ja ostrzegam – niesmak może się ciągnąć za Wami jeszcze długo.

data: 00:24; 04 listopada 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement