Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
Blood Lines
(Linie krwi)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Tanya Huff
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 422
Rok wydania: 1992
Rok wydania w Polsce: 2009

Serie książkowe opisujące losy wciąż tych samych bohaterów, szczególnie, jeśli opierają się na ściśle określonym schemacie, a do tego oscylują wokół tematyki horroru, z tomu na tom coraz bardziej zanurzają się zwykle w grotesce. Szczególnie, jeśli pisarz, który podejmuje się takiego wydawnictwa nie posiada umysłu Anne Rice czy Deana R. Koontza i nie przychodzą mu do głowy pomysły skomplikowane i niecodzienne. „Linie krwi” to trzeci tom serii o twardej pani detektyw, przystojnym wampirze i równie interesującym policjancie.

Vicki Nelson to prawdziwa szczęściara. Nie tylko dlatego, że zabiega o nią żywiący się krwią bękart Henryka VIII oraz wyjątkowo przystojny sierżant detektyw. Jakaś wyższa siła musi jej chyba sprzyjać, skoro w chwili, kiedy obaj mężczyźni zaczynają naciskać na jakieś uczuciowe deklaracje i to, by zdecydowała się na jednego z nich, Toronto nawiedza żywiąca się małymi dziećmi, starożytna mumia. Teraz Vicki może odetchnąć i zająć się polowaniem na postać z horroru.

Opis książki, w której głównym trzonem fabuły jest wstająca z sarkofagu i siejąca spustoszenie w nowoczesnym świecie mumia raczej zniechęca do sięgnięcia po taką lekturę. Oplątane przegniłymi bandażami zwłoki stoją bardzo wysoko w rankingu najbardziej groteskowych postaci z horroru (zaraz obok krwiożerczych pomidorów i pterodaktyli), dlatego też pewnie niewielu znajdzie się chętnych do przeczytania „Linii krwi” wśród osób, które poprzednich tomów serii nie czytały, a więc nie chcą poznać dalszego ciągu historii. Dla tych jednak, którzy po lekturze „Ceny krwi” i „Śladu krwi” nie mogli się doczekać kolejnej odsłony opowieści o miłosnym trójkącie, najnowsza publikacja Tanyi Huff nie będzie rozczarowaniem. Bohaterowie nadal są tak samo wyraziści, jak dawniej, ich dialogi zapewniają czytelnikowi rozrywkę, a fabuła toczy się szybko i sprawie. No i w zasadzie nie czuje się tego, że tematyka jest raczej niższych lotów.

Chyba można uznać za kartę atutową pisarza fakt, że z sytuacji beznadziejnej potrafi wybrnąć obronną ręką. Huff się udało. „Linie krwi” są strawne, wciągające i przyjemne w odbiorze, a to oznacza, że temat jeszcze się nie wyczerpał i możemy bez lęku czekać na kolejną odsłonę serii.

data: 19:24; 03 listopada 2009     autor: Agnieszka Mazur vel. agneau