Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
Behind the Mask of the Horror Actor
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Doug Bradley
Wydawnictwo: Titan Books, UK
Ilość stron: 288
Rok wydania: 2004

Jeśli ktokolwiek chociażby w średnim stopniu zaawansowania zna filmografię Clive’a Barkera, bez trudu skojarzy Pineheada. Od ponad ćwierćwiecza postać kultowa, która jednak z czasem przeszła w świadomości „mas” drogę od przerażającego Wysłannika Piekieł do istoty obecnej w rozmaitych parodiach, koszulkach, kubkach i nalepkach etc. W niemal wszystkich częściach serii maskę „Szpilkogłowego” przywdziewał Doug Bradley, przyjaciel i współpracownik Barkera od czasów szkolnych spędzonych w chłodnym i deszczowym Livepoolu. Człowiek niezwykle elokwentny, z typowo angielskim poczuciem humoru i dystansem do samego siebie: tak objawi się każdej osobie zapoznającej się z materiałami z planu filmowego i konwentów na jakie jest zapraszany. Nie dziwi chyba, że do lektury jego (częściowo autobiograficznej) rozprawy o tajnikach sztuki Aktora Kina Grozy – i magów charakteryzacji – zasiadałem ze sporymi nadziejami i zaciekawieniem...

I nie pomyliłem się. Doug nie zawodzi. Swoją rozprawę - będąca początkowo ilustrowanym wykładem, jaki w roku 1993 prezentował w USA i Anglii – rozpoczyna wędrówką w przeszłość. Do czasów mistycznych szamanów i aktorów teatralnych scen antycznej Grecji i Rzymu, ukrywających swe oblicza za maskami, prezentującymi jednakże różnorakie stadia emocji i stany ludzkiej duszy. Przedstawia nam malowidła ludzi pierwotnych i misterium teatru Japonii. A później zaprasza do początków Fabryki Snów, gdzie ten powszechny atrybut sztuki dramatycznej postanowiono wykorzystać na potrzeby najnowszej Muzy. Fani grozy lat 80tych i 90tych dzięki rozprawie Anglika mogą dowiedzieć się o nietypowym warsztacie znakomitego i przedwcześnie zmarłego Lona Chaneya, jego syna, Frederica Marcha i jemu podobnych. Swoje miejsce na kartach „Pod maską...” znaleźli też oczywiście Boris Karloff, Christopher Lee i Robert Englund – że wymienię tylko kilku ze znamienitych kolegów po fachu autora. 

Nie brakuje tu też rzecz jasna sporych akapitów związanych z kreacjami Bradleya, począwszy od zalążków teatralnej „Psiej Kompanii”, której członkowie po latach współtworzyli „Hellraisera” i „Nightbreed”. Przedstawia swoje – niekiedy ambiwalentne – odczucia wobec działań producentów tych filmów, podobnie jak autorów kolejnych części sagi o Cenobitach. Za grosz tu pychy czy gwiazdorstwa, raczej mieszanka sentymentalnej podróży w czasy młodości, doprawiona ponadto ciekawymi spostrzeżeniami i swoistym poczuciem humoru Douga. 

W jego oczach, praca zarówno charakteryzatora jak i ukrytego pod obliczem monstrum odtwórcy roli to prawdziwa mordęga, wielogodzinna harówka na planie filmowym, pełna wyrzeczeń...I rzadko kiedy należycie doceniona. Z anegdot dowiadujemy się na przykład, iż sam Bradley nie został rozpoznany na imprezie wieńczącej koniec zdjęć pierwszego „Powrotu z piekieł” (nic dziwnego – bez maski widziało go na planie raptem kilka osób :). Albo że podczas jednego z konwentów nie skojarzył Gunnara Hansena, znanego z ikonicznej już roli w „Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną”. Nie wspominając już o przysłowiowym zgrzytaniu zębami wobec „wyczynów” scenarzystów, producentów i cenzorów, czasami zbyt radykalnie ingerujących w materię horroru – opacznego zwierciadła naszych lęków. 

Humor i ciekawostki, porównywanie przyczepy charakteryzatora do izby tortur – a zarazem masa wartościowych faktów o arkanach tej sztuki. Doug cytuje swych prekursorów, kolegów po fachu i reżyserów, a wszystko to podaje z dużą dozą zarówno elokwencji jak i sympatii. Trochę sarkastycznej krytyki – ale jeszcze więcej szacunku dla wszystkich zaangażowanych w kreowanie naszego ulubionego gatunku filmowego. 

Wypada tylko zgodzić się ze słowami przedmowy Barkera – Doug zna tę materię na wylot. I funduje nam znakomitą, wartościową podróż. 


data: 21:24; 20 czerwca 2015     autor: Jakub "Cabal" Zieliński