Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
Mój prywatny demon
(Mój prywatny demon)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Maciej Żytowiecki
Wydawnictwo: Ifryt
Ilość stron: 263
Rok wydania: 2011
Rok wydania w Polsce: 2011

     Miejsce wyrwane koszmarom. Miękkie od wilgoci ściany to jego trzewia, a nadgniłe ciało leżące przede mną to jego niestrawiony posiłek.
     Podłoga porusza się w rytm kroków ciężkich policyjnych butów. Pokój pulsuje, jakby oddychał, a jego smrodliwe tchnienie wdziera mi się w nozdrza, pomimo rozsmarowanej nad wargą nafty. Wywołuje zawrót głowy.

Maciej Żytowiecki – „Mój prywatny demon”

Chicago, schyłek lat 30. Kolejne morderstwo prostytutki, które po raz kolejny zostaje przydzielone najlepszemu gliniarzowi – Ezrze i jego partnerowi. Dowody – powyrywane zęby ofiary – wskazują, że znów jest to robota mordercy nazwanego przez media „Dentystą”. Czas ucieka, kolejne prostytutki pakują się w szpony zabójcy, a detektyw musi uporać się jeszcze ze swoim prywatnym demonem, który zamieszkuje jego ciało. Trzeba się śpieszyć.

„Mój prywatny demon” to debiut Macieja Żytowieckiego choć, jak pisarz szczerze powiedział w wywiadzie z Krzysztofem Księskim, nie  jest to jego pierwsza powieść. Pierwsza była do niczego, drugą napisałem tylko dla siebie, a trzecia nie nadawała się na debiut – wspomina. Co zatem sprawiło, że „Mój prywatny demon” zainteresował łódzkie wydawnictwo Ifryt? Historia przecież na pozór jakich wiele – przywrócony do służby detektyw prowadzi śledztwo tajemniczych morderstw, które wstrząsają skorumpowanym i zatęchłym miastem. Autor jednak w interesujący sposób łączy ze sobą cechy mrocznego kryminału rodem z lat 30., horroru oraz gatunku urban fantasy. Żytowiecki stanął na rzęsach, aby jego debiutancka książka zgrabnie wymykała się ze sztywnych ram gatunku, i nie była kolejną sensacyjną historią. Postać Ezry – detektywa muszącego stawić czoła nie tylko seryjnemu mordercy, ale również osobistemu demonowi nadaje książce charakteru. Bezwzględne podejście do śledztwa i nietuzinkowe metody jakich nie uczą kadetów w szkołach policyjnych, tworzą z niego twardego, niezbyt lubianego przez innych sukinsyna, charakterem przywodzącym na myśl bohaterów Humphrey’a Bogarta czy Clinta Eastwooda. Ezra nie cofnie się przed niczym, żeby po raz kolejny zostać bohaterem ostatniej akcji, co świetnie kontrastuje z sylwetką jego partnera Pollocka. Ten w porównaniu do Ezry jest modelowym stróżem prawa, wzorowym obywatelem i kochającym mężem. Obaj stanowią w konsekwencji znakomity duet na miarę Riggsa i Rogera z „Zabójczej broni”.

Poza świetnie skrojonymi na zasadzie kontrastu postaciami, Żytowiecki zachwyca ostrym jak brzytwa językiem. Świetne metafory, liczne epitety, często wbijające w fotel przemyślenia, kipiące ironią i sarkazmem dialogi, czy choćby opis mrocznych uliczek Chicago sprawiają, że „Mojego prywatnego demona” czyta się jeszcze przyjemniej. Autor całkiem nieźle oddaje przy tym klimat lat 30., aczkolwiek szkoda, że w luźny sposób nie nawiązał przy tym do czasu Wielkiego Kryzysu, czy innych charakterystycznych wydarzeń dla tamtejszego okresu. Nadrabia jednak wulgarną dosłownością, interesującą – pierwszoosobową – narracją, i tempem opowieści. Wiele w niej przewrotnych zwrotów akcji czy interesujących rozwiązań. Weźmy dla przykładu motyw Rudego Śniegu, tajemniczego zjawiska, które sprawiło, że nic po jego zajściu nie pozostało już takie samo. Żytowiecki dzięki niemu wprowadził do swojej książki elementy fantastyki, które z biegiem czasu nasilają się do zrobionego z rozmachem finału. Atmosferę schizofrenii wprowadza także ukazanie pełnych napięcia relacji pomiędzy Ezrą a uwięzioną w jego ciele istotą – liczne dialogi detektywa z demonem są naprawdę intrygujące.

Debiut Żytowieckiego zaostrza apetyt na więcej tekstów spod pióra autora. „Mój prywatny demon” to powieść bezpretensjonalna, napisana z charakterem i udowadniająca, że szeroko pojęta literatura grozy trzyma w Polsce fason. Dodatkową zaletą książki oddającą klimat kryminału noir są czarno białe ilustracje Beaty Urniaż – Księskiej, mające z nicią fabularną wyraźny związek. Zachęcam zatem do lektury debiutanckiej powieści Macieja Żytowieckiego. Nikt nie poczuje się rozczarowany!

data: 01:15; 17 kwietnia 2012     autor: Miłosz Górniak