Partnerzy

Inne

Horrormania - horrory w katalogu Gwiazdor

Książki

« powrót
Dragon Tears
(Smocze łzy)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Dean R. Koontz
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 320
Rok wydania: 1993
Rok wydania w Polsce: 2011

Czytając najlepsze powieści Deana Koontza nietrudno zrozumieć, dlaczego stał się on jednym z najpopularniejszych amerykańskich autorów thrillerów i horrorów. Urodzony w Pensylwanii autor ma niezwykłą łatwość kreowania bohaterów, którzy zdobywają sympatię czytelnika – na nakreślenie ich postaci Koontz zawsze przeznacza dużo miejsca. Nie bez znaczenia jest też umiejętne przedstawianie czarnych charakterów i opisywanie wydarzeń z ich perspektywy, pozwalające umiejętnie podsycać napięcie.  W mojej opinii Dean Koontz swoją szczytową „formę” osiągnął w latach 80., jednak i później napisał wiele godnych uwagi powieści. Zaliczyć do nich trzeba także „Smocze łzy” – powieść ta ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Amber jako „Łzy smoka”, a niedawno odkurzyło ją pod nowym polskim tytułem wydawnictwo Albatros.

Harry Lyon i Connie Gulliver tworzą zgraną parę policjantów, jednak ich podejście do wykonywanej pracy jest odmienne – Lyon jest niechętny balansującym na krawędzi prawa metodom działania Connie. Podczas wspólnej wizyty w restauracji oboje są świadkami ataku uzbrojonego w broń palną i granaty szaleńca. Udaje im się unieszkodliwić go, ale stanowi to zaledwie początek problemów. Przed oczami przerażonego Harry’ego pojawia się dziwaczna istota, która wieszczy mu śmierć o najbliższym świcie. Jak się okazuje, tajemniczą zjawę widzieli także inni mieszkańcy Laguna Beach. Para policjantów musi odkryć źródło zagrożenia, w przeciwnym wypadku kolejny świt może być ich ostatnim …

Mimo, że głównym bohaterem jest po raz kolejny policjant („Drzwi do grudnia”, „Zmrok”), Koontz po raz kolejny dobrze poradził sobie z nakreśleniem jego postaci, życiowych problemów i charakteru. Z kolei w poglądach Connie Gulliver („to wiek chaosu”) widać odzwierciedlenie współczesnego, pędzącego do przodu świata ze wszystkimi jego patologiami, co – nie po raz pierwszy w powieściach Koontza – może skłonić do chwili zadumy. Zwolennicy wartkiej akcji nie będą jednak zawiedzeni, bo od pewnego momentu pędzi ona do przodu jak szalona, a większość wydarzeń rozgrywa się w ciągu jednej nocy. Nie brakuje też ciekawych pomysłów fabularnych – scena na imprezie techno zapada głęboko w pamięć i jest jednym z lepszych fragmentów twórczości Koontza jakie miałem okazję ostatnio czytać.

Autor dość dugo zwleka z ujawnieniem natury zagrożenia, dlatego teraz nie chcę zbyt wiele zdradzać w tym zakresie – zapewniam jednak, że poznacie kolejny bardzo ciekawy czarny charakter z odrobinę filozoficznym podejściem do swoich działań, który może konkurować w tym zakresie z Corky Laputą („Twarz”) czy Royem Miro („Mroczne ścieżki serca”). Niestety, trochę zawiodła mnie finałowa konfrontacja, która jest nieco zbyt szybka i banalna – widać, że Koontzowi brakło pomysłu na interesujące uwieńczenie tej niewątpliwie trzymającej w napięciu powieści. Oczekujący logicznych rozwiązań fabularnych czytelnicy mogą też zgrzytać zębami przy zbyt wielu nieusprawiedliwionych konwencją fragmentach, tak jak choćby sposób identyfikacji prześladowcy i dotarcia do jego siedziby, aby można było zaliczyć „Smocze łzy” do ścisłej czołówki najlepszych powieści Koontza.

Reasumując, „Smocze łzy” to powieść, którą ciężko jednoznacznie zaklasyfikować jako horror (motywy paranormalne) bądź thriller (sposób prowadzenia akcji), jednak jest ona kolejnym dość udanym utworem Deana Koontza. Z pewnością nie jest to poziom „Gromu” czy „Nieznajomych”, jednak miłośnicy twórczości amerykańskiego pisarza zapewne przeczytają książkę jednym tchem.

data: 17:00; 04 stycznia 2012     autor: Cezary Namirski vel. Cement