Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
Efemeryda
(Efemeryda)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Robert Cichowlas, Kazimierz Kyrcz Jr
Wydawnictwo: Oficynka
Ilość stron: 267
Rok wydania: 2011
Rok wydania w Polsce: 2011

Kazimierz Kyrcz i Robert Cichowlas, czy – jak zwykli o sobie mówić – „spółka z ograniczoną odpowiedzialnością” już po raz czwarty zabierają swoich czytelników w wir zagadkowych wydarzeń. Po świetnym, w mojej ocenie, zbiorze opowiadań „Wszystkie twarze szatana”, szokująco wciągającym „Siedlisku” i quasi-mastertońskim „Koszmarze na miarę”, panowie fundują nam lot boeingiem pierwszej klasy liniami lotniczymi Efemeryda. Przed startem proszę o zapięcie pasów, zaś podczas lotu uważać na emocjonalne turbulencje.

Poznajcie Gałeckiego – nietypowo typowego faceta borykającego się z problemami dnia codziennego. O ile jeszcze złamane serce można uznać za coś przyziemnego, o tyle prześladujące go przeczucia i przestawiające się meble w mieszkaniu już nie. Innymi słowy, koszmar rodem z horroru. Linie lotnicze, dla których pracuje nasz bohater, zlecają mu kolejny w wieloletniej karierze rejs. Pomimo złych przeczuć Gałecki podejmuje się zadania, obiecując sobie, że to jego ostatni przedurlopowy lot. Jego pasażerowie, a raczej garstka tych, którzy uszli z życiem, nigdy go nie zapomną.

Czytelnikom po lekturze zapewne równie ciężko będzie się otrząsnąć. Duet Kyrcz-Cichowlas w swojej najnowszej powieści straszy tym, co u autorów najlepsze. Łaskoczą dopieszczonym językiem i odjazdowymi sformułowaniami, budują napięcie kalejdoskopowo zmieniającym się ciągiem wydarzeń, w międzyczasie zapoznając nas z dobrze nakreślonymi bohaterami. Gałecki, Maja, Dorian i jego eksdziewczyna to sylwetki z życia wzięte. Poprzez ich problemy, rozterki i decyzje „Efemeryda” wciąga swoich czytelników do swojego wyimaginowanego świata. Świata, który jest kalką odbity od naszej rzeczywistości. I to chyba najmocniejsza zaleta pisarzy: umiejętność przelania rzeczywistości na papier. Dzięki temu obcowanie z „Siedliskiem”, „Koszmarem na miarę” i, ostatecznie, „Efemerydą” staje się niezaprzeczalną przyjemnością.

Ciężko jednak będzie walczyć „Efemerydzie” o miano najlepszej książki w dorobku pisarzy, chociaż pierwotnie powstała już dwa lata temu. Po debiutanckim, jakże świeżym zbiorze opowiadań „Wszystkie twarze szatana” oraz niekonwencjonalnym i sensorycznie ilustrowanym „Siedlisku”, autorzy postanowili po części kontynuować sposób straszenia rozpoczęty w głośno reklamowanym „Koszmarze na miarę”. Wynikiem tego jest dwurozdziałowa „Efemeryda”, która początkowo jawi się jako pełna suspensu powieść, by w drugiej części nagle zwolnić hamulce i dać się ponieść wyobraźni. Kyrcz i Cichowlas po raz kolejny zaczynają bawić się konwencją z czytelnikiem, wabiąc go, wciągając i zwodząc, by w końcu oszołomić zwinnym przeskokiem akcji. Czytelnicy, którym przypadł do gustu sygnowany wyuzdanym seksem i hektolitrami krwi „Koszmar na miarę” zapewne spodoba się nie mniej mastertoński rollercoster, który w drugiej części oferuje „Efemeryda”. Upiorny duet zaczyna straszyć dosłownością, krwią i przemocą, jednakże zwolennicy „Siedliska” również znajdą dla siebie przysłowiowe „pięć minut”, zaczytując się w mroczne wydarzenia, z jakimi boryka się początkowo Gałecki, jego emocjonalne rozstrojenie i powszechną codzienność bohaterów.

Nasuwa się w końcu pytanie: czym jest tytułowa „Efemeryda”? Sennym mirażem pasażerów? Zmorą Gałeckiego? A może treścią kolejnego opowiadania Doriana? W poszukiwaniu odpowiedzi zachęcam do sięgnięcia po książkę. Po jej lekturze zapewne wielu będzie omijać linie lotnicze szerokim łukiem. Innymi słowy – awiofobia na sto dwa!

data: 15:45; 22 lutego 2011     autor: Miłosz „J.M” Górniak