Książki
(Północ)
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 478
Rok wydania w Polsce: 2008
Motyw nieudanych naukowych eksperymentów, których rezultaty wymykają się spod kontroli, był już wielokrotnie wykorzystywany zarówno w kinie, jak i w literaturze grozy. Bardzo chętnie sięgał po niego także Dean Koontz, co znalazło odbicie w takich powieściach jak ,,Cieniste ognie’’ (,,Shadowfires’’), ,,Opiekunowie’’ (,,Watchers’’) czy tez uznawana za jeden z najlepszych thrillerów amerykańskiego pisarza ,,Północ’’ (,,Midnight’’), niedawno wznowiona na polskim rynku nakładem wydawnictwa Albatros.
Agent FBI Samuel Booker przybywa do położonego w Kalifornii Moonlight Cove wysłany przez swoją organizację, którą niepokoi tajemnicza seria zgonów w tym nadmorskim miasteczku. Ofiary są pospiesznie kremowane, często bez zgody rodzin; Booker podejrzewa więc, że lokalna policja ma coś do ukrycia. Nie myli się – faktyczną władzę w Moonlight Cove sprawuje bowiem Thomas Shaddack, szaleniec stojący na czele korporacji New Wave, który za pomocą biologiczno-technicznej konwersji zamienia mieszkańców miejscowości w ludzi nowej rasy, całkowicie mu posłusznej. Posłusznej, przynajmniej w jego założeniu – wkrótce okazuje się, że eksperyment Shaddacka może zamienić Moonlight Cove w piekło.
Koontzowi po raz kolejny udała się sztuka, którą inni najważniejsi autorzy literatury grozy zatracali wraz z upływem lat – bohaterowie są świetnie nakreśleni, czytelnik zżywa się z nimi i trzyma za nich kciuki w nierównej walce z narastającym zagrożeniem. Nieco mniej ciekawy jest tym razem czarny charakter (a z takich powieści jak ,,Mroczne ścieżki serca’’ czy ,,Zmrok’’ wiemy, że i tutaj Koontz zdolny jest do stworzenia ciekawych postaci), stanowiący kolejne wcielenie szalonego, a przy tym żądnego władzy naukowca – nihil novi. Znacznie bardziej interesującym motywem są nieświadomie stworzone przez niego bestie, stanowiące degenerację ludzkiego gatunku. Ich gwałtowne przemiany w najrozmaitsze twory przypominają nieco zmutowaną bestię z ,,Cienistych ogni’’, która przechodziła przez podobny proces, również będąc efektem nieudanego eksperymentu naukowego. Wisienką na torcie są jednak opisy ludzi - maszyn, których właściwości nie będę wam zdradzał. Koontzowi udało się także wytworzyć dość mroczną atmosferę, głównie dzięki opisom takich lokalizacji jak kanały ściekowe, opustoszale budynki i otaczające Moonlight Cove lasy.
Największą wadą ,,Północy’’ wydaje się być właśnie ta odrobina schematyczności, która jednak daje się zauważyć w wielu momentach, choć nie można zaprzeczyć, że przewodni motyw książki – odpowiedzialność ludzi za własne działania i ich rezultaty, został, mimo braku oryginalności, zarysowany bardzo wyraźnie..
Reasumując, ,,Północ’’ jest kolejnym dość udanym dreszczowcem Deana Koontza, brakuje w nim jednak czegoś świeżego, jak i pierwiastka tajemnicy obecnego w jego najlepszych powieściach. Mimo wszystko miłośnicy amerykańskiego pisarza prawdopodobnie pochłoną ,,Midnight’’ jednym tchem, jako że Koontzowi po raz kolejny udało się nakreślić interesujących bohaterów, wykreować klimat i uniknąć – mimo tradycyjnie sporej objętości utworu – przestojów akcji. Cóż więcej dodać - ze wspomnianymi zastrzeżeniami polecam !