Książki

« powrót
Living Dead in Dallas
(U martwych w Dallas)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Charlaine Harris
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2002
Rok wydania w Polsce: 2009

To historia, którą słyszeliśmy już zbyt wiele razy i na samą myśl o czytaniu kolejnej książki opartej na tym samym pomyśle większości fanów Dzieci Ciemności robi się chyba słabo. On – wampir przystojny tak, że żadna mu się nie oprze, ona – po prostu śmiertelniczka. Jasne, nie taka całkiem normalna. Bella ze "Zmierzchu" ładnie pachnie i umie blokować swoje myśli przed ukochanym Edwardem, podobnie jak Sookie Stackhouse, bohaterka "Martwego aż do zmroku", która z kolei posiada dar telepatii. "U martwych w Dallas" to drugi tom przygód tej drugiej panienki.

Miłość Billa i Sookie kwitnie, jednak co i rusz napotyka na kolejne trudności. A to przystojny zmiennokształtny, który w dziwny sposób zawraca w głowie dziewczynie wampira, a to znów bohaterka rodem z mitów greckich traktująca pannę Stackhouse jako chodzącą tablicę informacyjną... Że już o problemach z fanatyczną sektą zwalczającą wampiry w Dallas nie wspomnę.

Tasiemce z nurtu urban fantasy zyskują w naszym kraju coraz większą popularność i dzięki temu półki księgarń zalewają kolejne tomy książek Patricii Briggs, Tanyi Huff, czy Charlaine Harris. Ta ostatnia, oprócz serii poświęconej przygodom Sookie Stackhouse popełniła także cykl o wyczuwającej trupy Harper Conelly. Powieści z tego gatunku obliczone są po prostu na zapewnienie czytelnikom jakiej takiej rozrywki, bez mieszania w całą zabawę głębszego przesłania, czy też wyjątkowo oryginalnego pomysłu. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet czytelnikowi przygotowanemu na to, że obcować będzie ze zwykłym czytadłem mogą w końcu puścić nerwy i porzuci serię na dobre, z poczuciem zniesmaczenia i niechęcią do urban fantasy jako całości. Przeżyłam takie zniechęcenie stosunkowo niedawno i od tej pory omijałam książki z tego nurtu szerokim łukiem. "U martwych w Dallas" dostałam przypadkiem i do lektury zmusiłam się z wielkim trudem. O dziwo, dalszy ciąg historii o Sookie Stackhouse wciągnął mnie po kilku stronach i całość łyknęłam w ciągu jednego dnia. Druga odsłona serii broni się wyjątkowo dobrą fabułą, a obłąkańcza sekta, z jej mechanizmami działania, strukturami i obrzędami stanowi najmocniejszy punkt książki. Nie pamiętam, żebym kiedyś czytała o czymś podobnym. Co prawda tajemnicza organizacja pojawiała się w Kronikach wampirów Anne Rice, ale spełniała ona zupełnie inne zadania.

Przechodząc do podsumowujących ogólników, stwierdzam, iż: język jest oszczędny, nie przeszkadzający fabule, bohaterowie bez zmian, końcówka książki słabsza od wyjątkowo mocnego środka, historia porywająca, "czytalność" (czyli ogólnie pojmowana lekkość odbioru prostych treści) na cztery z plusem, a ocena końcowa to siedem na dziesięć i z tego muszę się wytłumaczyć. Tyle samo dostał też "Martwy aż do zmroku", chociaż na tle "U martwych w Dallas" wypada o wiele słabiej. Nie będę cofać tamtej oceny, ale też nie chcę dawać sztampowemu, prostemu urban fantasy oceny na poziomie powieści z wyższej półki. Przyjmijmy więc, że jest to mocne siedem, podczas gdy pierwszy tom serii zasłużył na tą samą cyferkę, ale "na szynach".

data: 08:16; 18 lutego 2010     autor: Agnieszka Mazur vel. agneau

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomoœci suwałki | strzyżenie | Dzwonki |