Książki
(Bestia Apokalipsy)
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 320
Rok wydania w Polsce: 1992
James V. Smith Jr. to jeden z tych autorów, o których zapewne nikt by nad Wisłą nie usłyszał, gdyby nie popularna w Polsce na początku lat 90. seria Amber-horror. W jej ramach wydana została napisana przez tego przeciętnego pisarza trylogia, której pierwszym tomem jest „Bestia Apokalipsy” („Beastmaker”), powieść, która po raz pierwszy światło dzienne ujrzała w 1988 r. Jakkolwiek nakładem wydawnictwa Amber ukazał się szereg ciekawych horrorów, to jednak książka Jamesa V. Smitha z całą pewnością się do nich nie zalicza.
Doktor Warren Howell realizuje ściśle tajny projekt, w wyniku którego udaje mu się stworzyć genetycznie zmutowane zwierzę o ogromnej sile, masywnej budowie ciała i morderczych instynktach. Niestety, w trakcie karmienia stworzenia zabija ono Alberta Kisera, współpracownika Howella, po czym ucieka. Początkowo ofiarą bestii padają zwierzęta, jednak wkrótce giną pierwsi ludzie. Próbę unicestwienia tworu Howella podejmuje kapitan Mark Payne z miejscowego batalionu armii amerykańskiej, wspomagany przez świeżo dokooptowaną do jednostki pilotkę P.J. Larson. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy Payne zostaje niesłusznie oskarżony o zabójstwo swojej siostry – czy ukrywając się przed wojskowymi i ludźmi szeryfa Bearda zdoła odnaleźć i unicestwić siejącą spustoszenie bestię ?
Radośnie hasające po amerykańskich pustkowiach krwiożercze stworzenie będące rezultatem genetycznego eksperymentu, który wymknął się spod kontroli. Brzmi znajomo ? Nic dziwnego, bowiem James V. Smith Jr. proponuje nam banalną do bólu fabułę, pozbawioną interesujących wątków pobocznych, na dodatek okraszoną pretensjonalnie przedstawionym wątkiem miłosnym. Postacie bohaterów są papierowe, nie brakuje wśród nich postać wprowadzonych na kilka stron tylko po to, aby mogły stać się ofiarami bestii. James V. Smith Jr. nie potrafił też uniknąć w swej powieści irytującej przewidywalności, która jeszcze bardziej utrudnia przebicie się przez „Bestię Apokalipsy” – mało którą książkę odkładałem po zakończeniu jej lektury z tak dużą ulgą.
Czy w tym bardzo słabym horrorze da się zatem odnaleźć jakieś zalety ? Autor brak pomysłu na ciekawą fabułę rozpaczliwie stara się nadrabiać dużą ilością krwawych scen, które są jednym z niewielu elementów uprzyjemniających lekturę powieści. Nie należy jednak traktować tego zbyt poważnie, gdyż krwawe opisy są językowo bardzo słabe, podobnie zresztą jak cały warsztat pisarski Jamesa V. Smitha Jr-a.
Reasumując, odradzam wam jakikolwiek kontakt z „Bestią Apokalipsy”, nawet jeśli jesteście, tak jak ja, miłośnikami literatury grozy klasy B. To powieść fatalna niemalże pod każdym względem, od fabuły począwszy, a na stronie językowej kończąc. Jeśli jednak niewielka cena za jaką oferowana jest ta powieść – podobnie jak inne pozycje z serii Amber-horror, w tym dwie kontynuacje pt. „Tropiciel bestii” i „Bestie jak ludzie” – zdoła Was skusić i sięgniecie po „Beastmaker”, robicie to na własną odpowiedzialność. Horrormania ostrzegała …