Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót

(Decathexis)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Łukasz Śmigiel
Wydawnictwo: Grasshopper
Ilość stron: 264
Rok wydania: 2009
Rok wydania w Polsce: 2009

Objęcie nad czymś patronatu, a co za tym idzie przyznanie danej pozycji swoistego znaku jakości zobowiązuje. Musielibyśmy się palić ze wstydu, gdyby nasze logo widniało na tylnej okładce książki, która nie spełnia naszych oczekiwań. Obaw o jakość nie można mieć, kiedy w grę wchodzi najnowsza powieść Łukasza Śmigla. Dlatego też z dumą obnosimy się z naszą przychylnością wobec „Decathexis”.

Kierkegaard to mroczny świat, w którym religią panującą jest Moria. Kult śmierci w krainie widać na każdym kroku, poczynając od brutalnych tradycji, przez specyficzne potraktowanie zwłok, po przedmioty akademickie związane z misterium umierania. Kiedy w takim świecie pojawia się problem z żywymi trupami, nikt nie zamiata problemu pod dywan. Rozpoczyna się więc szalone śledztwo.

Łukasz Śmigiel to pewien ewenement na arenie polskiej literatury. Z grozą mocno wiążą go teksty okołohorrorowe popełnione w zbiorze opowiadań „Demony” oraz stanowisko redaktora naczelnego w nowopowstałym (stan na dziś: dwa numery) magazynie „Lśnienie”. Jednak na tym jego zainteresowania się nie kończą, a autor usilnie broni się przed ostatecznym zasunięciem się szufladki z emblematem „twórca horrorów”, czego dowodem jest wydana również w tym roku humorystyczna powieść o sprawach damsko-męskich, „Muzykologia”. Najnowsza publikacja Śmigla, „Decathexis” to kolejny dowód na to, że Łukasz lubi bawić się formą i treścią. Według opisu stworzonego przez wydawnictwo Grasshopper, najnowsza powieść autora łączy w sobie grozę znaną z twórczości Clive’a Barkera, wątki rodem z kryminałów i elementy charakterystyczne dla powieści przygodowych z nurtu płaszcza i szpady. Choć brzmi niewiarygodnie i raczej groteskowo, jest to wyjątkowo trafny opis „Decathexis”. O dziwo, takie nagromadzenie formy i tematyki wychodzi książce na dobre, sprawiając, że dostajemy powieść nietuzinkową, zaskakującą i właściwie unikatową, zaryzykuję stwierdzenie, w skali świata.

Cudownie jest patrzeć, jak polska groza literacka rodzi się do życia, jak autorzy najpierw nieśmiało wypuszczają swoje teksty, które są asekuracyjne i proste, by w końcu nabierać odwagi i pozwolić sobie na eksperymenty. W ciągu ostatnich trzech lat wyszło tak dużo dobrych polskich horrorów, że odczuwam prawdziwą patriotyczną dumę. Tym silniejszą ze względu na innowacyjność i większą głębię, niż w większości amerykańskiego chłamu, który, zupełnie niezasłużenie stawiany był u nas od lat na piedestale.

Łukasz Śmigiel i jego najnowsza powieść również przyczynili się do mojej hura-optymistycznej opinii. Mam nadzieję, że to nie koniec udanych eksperymentów nad literacką materią w wykonaniu tego pana.

„Decathexis” – dobre, bo polskie!

data: 08:16; 25 grudnia 2009     autor: Agnieszka Mazur vel. agneau