Książki

« powrót
Hound of the Baskervilles, The
(Pies Baskerville'ów)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Arthur Conan Doyle
Wydawnictwo: Iskry
Ilość stron: 212
Rok wydania: 1902
Rok wydania w Polsce: 1903

Kto z nas nie zna, przynajmniej ze słyszenia, Sherlocka Holmesa? Jeśli ktoś nie miał styczności z drukowanymi wersjami jego przygód, istnieje duże prawdopodobieństwo, że przynajmniej widział filmową adaptację którejś z nich, londyński detektyw jest bowiem najczęściej przenoszoną na ekran postacią fikcyjną, przebijającą nawet Draculę. Najpopularniejszą dla filmowców powieścią okazał się „Pies Baskerville’ów”, którego w latach 1914-2002 z różnym skutkiem przenoszono na ekran dwudziestoczterokrotnie, ale, jak wiadomo, mało który film potrafi dorównać książkowemu oryginałowi.

Do biura Holmesa przy Baker Street zgłasza się doktor Mortimer, zamieszkujący bagniste Dartmoor w południowo-zachodniej Anglii. Prosi on detektywa o pomoc w niecodziennej sprawie, w którą zamieszane mogą być nadprzyrodzone moce. Przed kilkoma miesiącami zmarł przyjaciel doktora, leciwy sir Richard Baskerville. Chociaż przyczyną zgonu ponad wszelką wątpliwość był zawał serca, Mortimer przypuszcza, że odpowiedzialny za to jest pies. I to nie byle jaki pies, a bestia z piekła rodem, nękająca ród Baskerville’ów od czasu, gdy kilka dekad wcześniej Hugo tegoż nazwiska dopuścił się niezwykle haniebnego czynu. Holmes i doktor Watson, chociaż bardzo sceptycznie nastawieni do całej nadprzyrodzonej otoczki, postanawiają zająć się sprawą.

„Pies Baskerville’ów” to najbardziej niezwykła z historii Holmesa, jaką przedstawił czytelnikom Arthur Conan Doyle. Mówiąc „niezwykła” mam na myśli oczywiście fakt, że zaplątana została w nią siła mająca pochodzić z piekła, mogąca trochę namieszać w zdroworozsądkowym postrzeganiu świata dwójki londyńskich dżentelmenów. Nie ważne jednak, z którego ze światów pies pochodzi, bo na dobrą sprawę jest on tylko dodatkiem do przyjemnej i niezwykle wciągającej detektywistycznej zagadki, której rozwiązanie zajmie Holmesowi i Watsonowi dobrych kilka tygodni. Conan Doyle nie podrzuca tutaj fałszywych tropów – słynny detektyw stawia raczej na bardziej przyziemne rozwiązanie (Watson z kolei skłonny jest uwierzyć w legendę), podejrzani są wszyscy mieszkający w rezydencji Baskerville’ów i w jej najbliższej okolicy, toteż jedynym sposobem, aby natrafić na jakiś trop, jest ostrożna „inwigilacja” każdego z nich. Czytelnikowi trudno jest wysnuć swoje domysły, ponieważ Doyle wszystkie asy odsłania dopiero pod koniec, prezentując informacje, bez znajomości których nie możemy sami w pełni ułożyć układanki. Sprawia to, że lektura jest jeszcze bardziej wciągająca, a że książka do najgrubszych nie należy (polskie wydania liczą co najwyżej około dwustu stron), jest to idealna pozycja do przeczytania np. podczas trzygodzinnej jazdy pociągiem.

Omawiana powieść na tle innych historii o Sherlocku Holmesie wyróżnia się również świetnym klimatem. Większość dochodzeń detektywa przedstawiono przecież w formie opowiadań, gdzie nie ma miejsca na spokojne poprowadzenie fabuły i budowanie atmosfery, jednakże w „Psie Baskerville’ów” autor odkuł się z nawiązką. Miejsce akcji – posępne angielskie wrzosowiska, pełne zdradzieckich moczarów i pozostałości po domostwach naszych praprzodków – świetnie nadaje się jako tło dla horroru. Gdzieś pośród tego pustkowia stoi stary zamek Baskerville Hall, a w nocy usłyszeć można ujadanie piekielnego psa. Doyle bardzo sugestywnie i plastycznie opisuje zarówno miejsce, jak i niepokoje targające Watsonem (dla niewtajemniczonych: opowieści o Holmesie przedstawiane są w formie jego pamiętnika), więc bardzo łatwo jest się wczuć w atmosferę. Szkoda tylko, że to, co mogło wywoływać ciarki na plecach na początku minionego stulecia, obecnie przestraszyć może co najwyżej młodszych czytelników, zaś starsi zadowolić muszą się jedynie posępnym klimatem.

Miłośnikom Sherlocka Holmesa polecać nie trzeba, bo pewnie już dawno temu zapoznali się z „Psem Baskerville’ów”. Tych, którzy jednak z superdetektywem nie mieli styczności bądź zapoznali się z nim pobieżnie, zachęcam do sięgnięcia po tę książkę – to naprawdę niezła czytanka, zapewniająca dobrą rozrywkę na nudny zimowy wieczór. Problemem może być jedynie to, że jeśli komuś się spodoba i postanowi sięgnąć po inne historie o Holmesie, mogą mu się spodobać trochę mniej, bowiem „Pies Baskerville’ów” to swoiste opus magnum Conan Doyle’a.

data: 15:25; 20 grudnia 2009     autor: Jacek „Pottero” Stankiewicz

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomoœci suwałki | strzyżenie | Dzwonki |