Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Książki

« powrót
Girl Next Door, The
(Dziewczyna z sąsiedztwa)
Ocena: * * * * * * * * * *
Autor: Jack Ketchum
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Ilość stron: 300
Rok wydania: 1989
Rok wydania w Polsce: 2009

Książka Jacka Ketchuma osiągnęła status kultowej już dawno temu, do czego w dużej mierze przyczynił się film o tym samym tytule, który zawitał do kin za sprawą reżysera Gregory’ego Wilsona w 2007 roku. W listopadzie, dwa lata po pojawieniu się ekranizacji i dwadzieścia lat od wydania powieści w Stanach, „Dziewczyna z sąsiedztwa” trafiła wreszcie na półki polskich księgarń.

Meg ma wyjątkowe szczęście, że żyje. Jej rodzice zginęli w wypadku, a młodsza siostra połamała sobie wszystkie kości od pasa w dół i chodzi tylko dlatego, że pomagają jej w tym aluminiowe szyny. A Meg nic nie jest, tylko jakieś kilka marnych blizn. Poza tym jest śliczna, wesoła, mądra i... no po prostu taka, że aż by się ją chciało wychłostać za to, że nic jej się nie stało!

Legendy, którymi obrosła już powieść Ketchuma, wraz z przedmową napisaną przez Stephena Kinga, w której to najbardziej poczytny autor horrorów bez kokieterii mówi, że jego kolega po fachu jest genialnym pisarzem, a do tego jeszcze zastrzeżenie na okładce, że fani tematyki wampir-wilkołak powinni „Dziewczynę...” grzecznie odłożyć na półkę, dają do myślenia. Po takim wstępie chyba każdy jest na tyle zaintrygowany, że kiedy w końcu weźmie w swoje ręce najnowsze wydawnictwo Papierowego Księżyca, nie będzie chciał się oderwać, dopóki nie zrozumie, skąd cały szum się wziął. Przez pierwsze kilka rozdziałów przebiegać będzie jak najszybciej, żeby całkiem miłą atmosferę uliczki otoczonej lasem, gdzie dzieciaki beztrosko spędzają wakacyjną przerwę, szybko ominąć i przejść do tego, na co czekał. I w końcu wszystko się zaczyna, z początku powoli, ospale, dyskretnie, choć i tak czytelnik już wie, że będzie źle. „Będzie bardzo źle, ja chyba nie chcę tego czytać...”, ale i tak nie odłoży książki Ketchuma, przerywając w tych jeszcze niewinnych momentach. Bo nawet, jeśli się do tego głośno nie przyznamy, tacy jesteśmy. Nie przejdziemy bez emocji obok silnego odoru strachu, będziemy niemymi, zafascynowanymi świadkami całej tej sadystycznej perwersji, którą przygotował dla nas Ketchum. Może przez chwilę poczujemy, że chcielibyśmy to przerwać, posolidaryzujemy się z Meg, ale i tak przez większą część „Dziewczyny...” z wypiekami na twarzy i chorą fascynacją będziemy przerzucać kolejne strony, przeżywając nie horror, a rozrywkę! W końcu, kiedy całe podniecenie się wypali i ucichnie nasza żądza krwi, zastanowimy się nad tym szaleństwem, które nas wszystkich ogarnęło. Niezależnie od tego, co w związku z tym poczujemy, i tak nie będziemy żałować ani minuty z czasu, który poświęciliśmy na „Dziewczynę z sąsiedztwa”.

Pokrewna tematyka pojawiła się już chociażby w „Misery” Stephena Kinga, wydawać by się więc mogło, że nie ma tu żadnego nowatorstwa. A jednak! Jeśli ktoś przeczytałby powieść Kinga już po lekturze „Dziewczyny...” zamiast się przejąć, mógłby się raczej roześmiać. To Ketchum jest mistrzem od mroków ludzkiej psychiki, a po nim, no cóż, długo, długo nic. W tej powieści każda kropka jest dobrze postawiona, a żadne słowo nie powinno zmieniać swojego miejsca. Historia jest wyczerpana do ostatniej kropli, kończąc się tam, gdzie powinna i tak, jak powinna. Nie można było napisać „Dziewczyny...” lepiej.

Mówią, że jest to jeden z najstraszniejszych horrorów w historii. I mają rację. Horrorem jest tu jednak umysł i ciało człowieka, bo to on potrafi zrodzić najstraszniejsze potwory. Lektura Ketchuma to niezapomniane przeżycie, tak szokujące i tak silne, jak powiadają. Nie ma w tej całej legendzie ani cienia przesady. Niesamowita książka, MUSICIE ją przeczytać!

data: 13:46; 30 listopada 2009     autor: Agnieszka Mazur vel. agneau