Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Kryptozoologia

« powrót
Ałmas 09:17; 05 listopada 2009

Tradycje światowych, a zwłaszcza azjatyckich opowieści o dzikich ludziach są bardzo długie. Takie nazwy jak yeti czy sasquatch są powszechnie znane nawet osobom nie interesującym się kryptozoologią, a to przecież tylko kilka stworzeń z panteonu owianych tajemnicą, człekokształtnych istot, które według mniej lub bardziej wiarygodnych informacji egzystują w niedostępnych zakątkach globu. Jedną z nich jest ałmas, dziki człowiek znany z legend i relacji świadków z dużych połaci Azji Centralnej – informacje o nim pochodzą min. z Kazachstanu, Mongolii, Tadżykistanu i Rosji.

Jak wygląda ałmas? Opisów tej istoty krąży tak dużo, jak wiele jest miejsc gdzie ją widziano. Według relacji pochodzących z terenów miedzy Mongolią a górami Pamiru jest on stosunkowo niewielkiego wzrostu, nie dorównując w tym względzie swemu himalajskiemu odpowiednikowi. Niektóre relacje z obszaru Mongolii opisują go jednak jako ponad trzymetrowe stworzenie odznaczające się dużymi kłami. Inne elementy opisów są już bardziej zbieżne – ałmas jest pokryty ciemną sierścią, jedynie ręce i twarz są jej pozbawione. Stworzenie to wiedzie koczowniczy tryb życia, jest w zasadzie wszystkożerne – z równym apetytem spożywa roślinność jak i mięso, a mongolscy pasterze i myśliwi przypisują mu nawet ataki na renifery. Według innych relacji ałmas pozostawia po sobie charakterystyczny zapach i wydaje osobliwe, przypominające gwizdanie dźwięki.

Pierwsza relacja na temat Amasa pochodzi już z XV w., a jej autorem jest Hans Schiltenberger, schwytany przez wojska tureckie i odesłany do Mongolii. Do Europy powrócił w 1427 r., a wśród opublikowanych w 1430 r. opisów przeżyć z niewoli wspomniał także o „dzikim człowieku”, którego otrzymał mongolski książę Egidi jako prezent od gubernatora jednej z prowincji. Charakterystyka przedstawiona przez Schiltenbergera jest dość dokładna, wspomina o trybie życia zwierzęcia oraz jego ciemnej sierści pokrywającej większą część ciała. Kolejny trop ałmasa w historii pochodzi z XIX w. – w pochodzącym z tego okresu mongolskim kompendium leków znajduje się opatrzony ilustracjami wykaz zwierząt z tego regionu. Figuruje w nim ałmas, a trzeba dodać, że wszystkie pozostałe przedstawione w książce zwierzęta istnieją, co potwierdza nauka, czemu wiec inaczej miałoby być w przypadku dzikiego człowieka? A im bliżej naszych czasów, tym dowodów więcej.

Z 1937 r. pochodzi słabo udokumentowana relacja o skórze ałmasa przechowywanej w jednym z klasztorów na pustyni Gobi. W 1963 r. Rosjanin Ivan Ivlov natknął się na mongolskim pustkowiu na grupę człekopodobnych istot, stanowiących prawdopodobnie rodzinę. Zaobserwował je dość dokładnie przy użyciu lornetki, a towarzyszący mu miejscowy przewodnik potwierdził, że widywał je w tej okolicy bardzo często. Z 1980 r. pochodzi kolejna relacja na temat dzikiego człowieka – pracownik eksperymentalnej stacji rolniczej w Bulgau, funkcjonującej pod egidą Mongolskiej Akademii Nauk, natknął się na zwłoki owłosionej, człekokształtnej istoty, przypominającej pod względem anatomicznym człowieka.

Jeszcze ciekawsze relacje na temat ałmasa pochodzą z terenów Kaukazu, gdzie nazywany jest też biaban-guli. Według przekazywanej w pokolenia na pokolenie w miejscowości Tkina historii, w XIX w. mieszkańcy tej osady schwytali samicę ałmasa i udomowili ją, nadając jej imię Zana. Według zachowanych opisów jej skóra miała szarawoczarny kolor, pokryta była w większości sierścią o odcieni czerwonawym, a duża twarz odznaczała się wysuniętą szczęką i okazałymi zębami. Samica miała z miejscowymi mężczyznami dzieci, które widziała i opisała specjalista w dziedzinie kryptozoologii Myra Shackley.

Intrygujący epizod z ałmasem w roli głównej pochodzi z czasów II wojny światowej. W 1941 r. W.S. Karapetjan, pułkownik Armii Czerwonej, zbadał schwytanego na terenie Dagestanu dzikiego człowieka. Według jego opisu barki i korpus istoty pokrywało kosmate, ciemnobrązowe futro, które nie pokrywało jednak dłoni i stóp. Włosy dzikiego człowieka były dość długie, miejscami zasłaniały oczy, otaczały też usta. Stworzenie miało około 180 cm wzrostu, chodziło w pełni wyprostowane, odznaczało się również wydatną klatką piersiową i mocnymi palcami. Niestety, niejasne są dalsze losy schwytanego przez czerwonoarmistów ałmasa – według najczęściej powtarzanej wersji został zabity przez Sowietów w trakcie ich ucieczki przed oddziałami Wermachtu.

Opinie w kwestii ałmasa są w środowisku naukowym podzielone, jednak nie w mongolskim. Dla naukowców w Ułan Bator jego istnienie jest oczywiste, choć zachodni świat nauki nadal nie uzyskał niezbitego dowodu na jego istnienie. Ilość relacji świadków w ostatnich latach utrzymuje się jednak na równym poziomie – od bliskich spotkań z żywymi istotami, poprzez natrafianie na zwłoki, aż na tropach kończąc, co pozwala oczekiwać ostatecznego pojawienia się takowych świadectw i ich odpowiedniej dokumentacji.

 Otwartą kwestią pozostaje ewentualna przynależność ałmasa. Według Lorena Colemana, wybitnego specjalisty w dziedzinie kryptozoologii, autora ponad 30 opracowań, może być to żyjący przedstawiciel gatunku homo erectus lub jego pochodnej. Bernard Heuvelmans i Myra Shackley wysunęli natomiast koncepcję wiążącą środkowoazjatyckiego dzikiego człowieka z homo neanderthalensis. Dyskusja na ten temat wymaga jednak konkretnych świadectw istnienia ałmasa, choć nowe teorie pojawiają się nieustannie – według jednej z nich dziki człowiek z Mongolii to kuzyn himalajskiego yeti, wysnuto nawet teorię zakładającą, że ałmas to w rzeczywistości zdegenerowany i odcięty od ludzkich społeczności człowiek, co jednak wydaje się mało prawdopodobne w konfrontacji z licznymi relacjami świadków.   

Czy kiedykolwiek uda się rozwikłać zagadkę ałmasa? Wobec licznych relacji naocznych świadków na przestrzeni dekad, powtarzających się także w naszych czasach, oraz szacunkowo niemałej domniemanej liczbie ich osobników jest to możliwe, a ostatnimi czasy pojawiły się na to zupełnie realne widoki – środowisko kryptozoologów obiegła bowiem informacja z Rosji, gdzie natrafiono na fragment czaszki mogący należeć do dzikiego człowieka. Tak więc pamiętajcie, jeśli odwiedzicie Azję, miejcie oczy i uszy szeroko otwarte – może na smaganym wiatrem pustkowiu dobiegnie Was charakterystyczny gwizd …

źródło ilustracji: www.cryptomundo.com

data: 09:17; 05 listopada 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement