Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Kryptozoologia

« powrót
Bestia z Gevaudan 17:08; 01 listopada 2010

Wczesny czerwiec 1764 roku przyniósł mieszkańcom Gevaudan, niewielkich terenów ziemskich położonych na południu Francji, koszmar, który wcześniej nie nawiedzał ich nawet najgorszymi, podszytymi strachem nocami. Koszmar zrodzonych w podmokłych, bagnistych lasach, wąwozach i tunelach kopalnianych otulających Gevaudan ze wszystkich stron. Szaleńczy, łakomy krwi i gęsto słaniającego się trupa- najczęściej kobiet i dzieci. Głównie te padały ofiarami drapieżnego, po dziś dzień niezidentyfikowanego przez naukę stworzenia, nazwanego później Bestią z Gevaudan, które przez blisko trzy lata siało terror w tej ponurej scenerii, zbierając krwawe żniwo 112 zabitych i 53 ciężko zranionych osób, skrupulatnie spisywanych przez przerażoną ludność francuską. A ta wymieniała tylko między sobą ściszonym głosem, gdzieś po ciemnych kątach, jeżące włosy na głowie opowieści o wilkołaku, olbrzymiej hienie, lub boskiej karze za grzechy…

Pierwsze spotkanie

Pierwsza oko w oko z Bestią stanęła kobieta wypasająca swe bydło nieopodal tamtejszego lasu. Właśnie z jego mroków, wraz z pierwszymi powiewami ciepłego, czerwcowego wiatru wyłonił się potwór, na widok którego psy, z jakimi przywędrowała pasterka podkuliły ogony i uciekły w pośpiechu. Bestia zaatakowała z furią, ale zbite w grupę bydło, które przy okazji szczęśliwie zamknęło w swoim kręgu wypasającą je kobietę, odparło atak. Kobieta, jedynie z poszarpaną odzieżą i kilkoma zadrapaniami powróciła do swojej wsi, by opowiedzieć o tym zdarzeniu mieszkańcom. Okoliczna ludność uznała to jednak za wyolbrzymiony w fantazjach spanikowanej kobiety atak wilka nieco większej postury i sprawa jak szybko się pojawiła, tak szybko została przysypana kurzem codziennych spraw i zamieciona pod dywan. Tylko na chwilę, bo kolejne tygodnie przyniosły potwierdzenie słów pasterki i sparaliżowały strachem mieszkańców całego Gevaudan.

Krwawe lata

Pierwszą, śmiertelną ofiarą bestii była 14-letnia dziewczynka, rozszarpana i w dużej części pożarta, 30 czerwca gdzieś pośród bezkresnych pól. Wieść o tej śmierci z szybkością błyskawicy obiegła tereny Gevaudan, a kolejne mordy, które po miesięcznej przerwie spadły z siłą lawiny, od sierpnia do grudnia przynosząc następnych 17 trupów (i 4 osoby ranne) zaowocowały psychozą strachu wśród okolicznej ludności. Początkowo ofiarami Bestii padały dzieci obojga płci, ale zdarzało się także mieszkańcom Gevaudan odnajdywać okaleczone zwłoki kobiet. Ginęły najczęściej osoby samotnie wędrujące przez puste pola, wypasające bydło, mieszkańcy przemierzający las. Ich ciała znajdowano w potwornym stanie- dość wspomnieć, że opowieści o Bestii zapisywane w kronikach odnotowują wyrywanie głów, skalpowanie, rozszarpywanie na kawałki, wyjadanie wnętrzności i wypijanie krwi jako stały asortyment makabrycznych atrakcji, jakie Bestia dostarczała ludności Gevaudan. A opłakujący ofiary bliscy, których nieustannie przybywało wraz ze wzrastającą liczbą trupów, mieli poważne trudności z identyfikacją zwłok najbliższych…Bestia nie próżnowała.

Ci, którzy spotkanie z nią szczęśliwie przeżyli, twierdzili zgodnie, że atakowała bez cienia lęku- po to, by zabić. Fakt, że uszli z życiem traktowali w kategoriach cudu. Od nich też pochodzą pierwsze opisy stwora, ukrywającego się wśród leśnych mokradeł.  Wyglądem cielska przypominający wilka o nienaturalnie dużej głowie, zakończonej zdecydowanie nie-wilczym pyskiem, pełnym długich zębów. Również kończyny Bestii nie były typowe dla wilka- masywne, zakończone ostrymi szponami, umożliwiające poruszanie się zarówno na czterech, jak i…dwóch tylnych łapach, w postawie wyprostowanej! Grubą skórę, odporną na wiele ran, jakie zadali jej mieszkańcy Gevaudan, broniąc się przed pożarciem, pokrywało gęste futro z czymś na kształt grzywy w okolicach głowy i karku. Dodajmy do tego posturę sporego cielaka, lub jak opisywali to inni, młodego byka i mamy ogólny portret Bestii, bezlitośnie masakrującej mieszkańców francuskich wiosek.

Podobnie opisywały ją dzieci, które 12 stycznia 1765 roku zostały zaatakowane na jednym ze wzgórz, nieopodal lasu. Piątka opiekujących się krową chłopców i dwie towarzyszące im dziewczynki nie zauważyła nawet, kiedy Bestia podeszła bardzo blisko. W ostatniej chwili zdążyli zbić się w grupkę i pochwycić kije z umocowanymi na ich końcach żelaznymi ostrzami- broń, bez której nikt nie oddalał się już od domu. Bestia okrążyła dzieci trzykrotnie, po czym zaatakowała, odrywając jednemu z nich spory fragment policzka i łapczywi go pożerając. Drugiemu chłopcu wgryzła się w bark i pociągnęła go za sobą w stronę lasu- pozostałe dzieci, mimo przerażenia, ruszyły mu na ratunek. Bestię dopadły już po chwili, gdyż utknęła na bagnistym ternie, wciąż wlokąc ze sobą rannego chłopca. Celując w rozwarty pysk i starając się sięgnąć ostrzami oczu Bestii (gdyż jej skóra okazała się za gruba do przebicia), dzieci zdołały uwolnić swojego towarzysza i wrócić do domu- poranione i zmęczone walką, ale dumne z ocalenia życia przyjaciela. Tyle szczęścia nie miał 15 pletni chłopiec, który jeszcze tego samego dnia został pożarty przez Bestię pośród polnych dróg…

Wraz z nim, do końca 1765 roku zabitych zostało 55 osób. Kolejne lato przyniosło uspokojenie całej sytuacji, chociaż wciąż padały pojedyncze ofiary. Niestety, dla mieszkańców Gevaudan była to tylko ciszą przed burzą, bo w pierwszej połowie 1767 roku, ostatnim okresie przed domniemanym zabiciem Bestii, jej ataki nasiliły się ze zdwojoną częstotliwością, a krew zabitych obficie nasączała ziemię- lub żołądek potwora, w zależności od tego, na którą pozycję z menu miał w danym dniu ochotę. W tym też okresie przybrały na sile nagonki mieszkańców, a także francuskiego wojska, organizowane w lasach okalających Gevaudan w celu zabicia Bestii i przywrócenia upragnionego spokoju…

Polowanie na Bestię

Wieść o walce siódemki dzieci z potworem szybko obiegła całą Francję, docierając także do zasiadającego wówczas na tronie Ludwika XV. Nagrodził on odwagę dzieci, a do Gevaudan wysłał dwójkę wyszkolonych łowców wilków. W swoim fachu byli oni zapewne dobrzy, gdyż wilków w tamtejszych lasach upolowali wiele- niestety, żadnej Bestii. Śmierć wciąż czyhała na ludzi wśród pól i lasów. W tej sytuacji Ludwik XV zadecydował o zastąpieniu łowców wybornym strzelcem ze swojego dworu, nazwiskiem François Antoine. Ten, 21 września 1695 roku, upolował olbrzymiego wilka o szarawym futrze. Zwierzę miało 80 centymetrów wysokości, a jego długość sięgała blisko dwóch metrów. Mieszkańcy, zadziwieni rozmiarami drapieżnika, rozpoznawali na jego ciele rany, jakie zadali w akcie obrony i całe Gevaudan odetchnęło z ulgą. Antoine zaś okrył się sławą bohatera, nie wspominając już o dobrach materialnych, jakie przypadły mu w nagrodzie.

Jednakże w grudniu kolejny raz blady strach padł na mieszkańców południa Francji, gdyż pojawiły się nowe donosy o atakach Bestii, a dwie kolejne osoby odnaleziono rozszarpane w podobnych sposób, jak wcześniejsze ofiary. Terror trwał nieprzerwanie do 19 czerwca 1767 roku, kiedy to miejscowy łowca i treser zwierząt Jean Chastel zastrzelił stworzenie podobne do opisywanego przez niedoszłe ofiary, używające do tego trzech srebrnych kul, uprzednio poświęconych podczas specjalnej mszy w miejscowym kościele…Wydarzenie to położyło kres wszelkim mordom, toteż zabite przez Chastela zwierzę uznane zostało oficjalnie za prawdziwą Bestię z Gevaudan, która przez trzy lata pustoszyła tereny południowej Francji…

Czym była Bestia z Gevaudan?

Co do tego wciąż nie ma i zapewne już nigdy nie będzie pewności. Pozostałości  po niej zachowało się po dziś dzień zbyt mało, żeby nauka jednoznacznie mogła dać odpowiedź na pytanie o jej tożsamość bądź przynależność gatunkową. Mieszkańcy VXIII Francji określali ją mianem wilkołaka, w czym z pewnością pomocne były podobieństwa fizyczne Bestii do przedstawicieli wilczej rodziny. Hipotezę tę wspierała także cała mistyczna otoczka jej śmierci- jedynie poświęcone, srebrne kule były w stanie odebrać jej życie, oczywiście wystrzelone po odmówieniu odpowiednich modlitw. Odważnie mówiono także o hienie- zwierzęciu, o którym ówcześni, prowincjonalni Francuzi nie mieli większego pojęcia, prócz utożsamiania go z wcielonym złem i pożeraniem ludzkiego mięsa.  Współczesna kryptozoologia wysuwa jeszcze odważniejsze tezy, określając Bestię jako potomka rzędu Mesonychia- wczesnych drapieżnych ssaków, której pojawiły się po dinozaurach. Charakterystyczną ich cechą było powierzchowne podobieństwo do współczesnych wilków- stąd pomysł, że jeden z takich okazów mógł dotrwać tamtejszych czasów, lub przynajmniej przekazać dalej swe geny, które w końcu dały o sobie znać. Istnieje też całkiem spójna teoria, że Bestia z Gevaudan była tak naprawdę kilkoma dużymi wilkami (na co wskazywać miały by ataki w małych odstępach czasu na przestrzeni wielu kilometrów), nie zaś jednym okazem.

Mówiło się także, iż jedyną prawdziwą Bestię, czyli ogromnego wilka, którego szczątki przez długi czas spoczywały w jednym z francuskich muzeów, zabił w 1765 roku Antoine. Zwierzę, które zaatakowało ponownie blisko pół roku później miało być… drapieżnikiem z rodziny kotów, sprowadzonym i wytresowanym przez Chastela (który był zarówno łowcą jak i treserem) do zabijania, w celu ponownego wzbudzenia paniki. Zastrzelenie Bestii, która nie rozszarpałaby swojego tresera w bezpośrednim starciu, miało mu zaś przynieść spory majątek…Ale tego nie może dziś potwierdzić nikt. Tak jak i nikt nie jest w stanie dać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czym była Bestia z Gevaudan, która przez trzy ponure lata zabiła w południowej Francji ponad 100 osób…

Piętno Bestii

Takowe odcisnęła ona zarówno w świadomości społeczeństwa wieku XVIII, i to nie tylko na terenach Francji, jaki i odciska po dzień dzisiejszy w kulturze masowej. Sprawa Bestii z Gevaudan stała się sławna w wielu Europejskich krajach, a podejrzenia o krwawe ataki wilkołaka pociągnęły za sobą umocnienie wierzeń w lykantropię pośród wielu ówczesnych społeczeństw. Echa tej sprawy odbijają się również głośnym dźwiękiem współcześnie- ludzie lgną do tego co tajemnicze, niewyjaśnione, makabryczne. A im więcej ofiar za sobą pociąga, tym wyrabia sobie bardziej sprzedajną markę. Bestą zaczęli się więc interesować literaci- po dziś dzień spotkać można wiele książek poświęconych fenomenowi Bestii z Gevaudan- zarówno pozycji próbujących wytłumaczyć zagadkę potwora, jak i powieści fabularnych, które garściami czerpią motywy z francuskiej rzezi. Sięgnęli po nią także i filmowcy, tworząc kilka znaczących, docenionych przez krytyków i widzów pozycji- „Towarzystwo Wilków”, subtelną opowieść o dojrzewaniu i inicjacji seksualnej, kostiumowe, nakręcone z rozmachem „Braterstwo Wilków”, czy po prostu „La bête du Gévaudan”, które jest połączeniem dramatu i romansu nasyconego mroczną atmosferą. Warto przy tym dodać, że w każdym z tych filmów Bestia jest tak naprawdę jedynie tłem dla opowieści o ludzkich namiętnościach, lękach i pragnieniach- w końcu nie istnieje silniejszy zwierzęcy symbol namiętności, jak tajemniczy, fascynujący wilk. I niewiele jest zwierząt, które po dziś dzień budzą wśród ludzi większą grozę niż on…A strach ten, jedno ze swoich uzasadnień ma w wydarzeniach, jakie rozegrały się w drugiej połowie XVIII w. w Gevaudan.

data: 17:08; 01 listopada 2010     autor: Adrian Miśtak