Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Gry

« powrót
Path, The
Ocena: * * * * * * * * * *
Gatunek: survival horror
Producent: Tale of Tales
Wydawca: Tale of Tales
Premiera światowa: 2009-03-18
Premiera polska: 2009-09-09

 Gry komputerowe mają to do siebie, że zazwyczaj instruują gracza, co ten powinien zrobić, aby nie przegrać. Jeśli gracz nie czuje się zbyt pewnie i ma taką ochotę, niektóre programy pokazują mu podpowiedzi przez cały czas trwania rozgrywki. „The Path”, produkcja niezależnego studia Tale of Tales, odpowiedzialnego m.in. za „The Graveyard” – symulator staruszki na cmentarzu, zmierzającej do przykościelnej ławki, aby na niej usiąść – jest jednak inna. Inna chyba w każdym możliwym aspekcie, ale po kolei.

Przed rozpoczęciem właściwej gry wybieramy bohaterkę, nad którą przejmiemy kontrolę. Do wyboru mamy sześć Czerwonych Kapturków w różnym wieku – od kilkuletniej dziewczynki po prawie dwudziestoletnią pannicę. Gdy już dokonamy wyboru, bohaterka staje na skraju lasu, zaś naszym oczom ukazuje się jedna jedyna instrukcja: „Dojdź do domku babci. Pamiętaj, aby nie zbaczać ze ścieżki”. Jeśli gracz posłusznie wykona polecenie, może nielicho się zdziwić, ponieważ jego oczom ukaże się ekran informujący, że misja zakończyła się niepowodzeniem. Można spróbować drugi, trzeci i kolejny raz, ale rezultat zawsze będzie ten sam. Jedyny sposób na pomyślne ukończenie scenariusza to zboczenie ze ścieżki i kluczenie przez kilkanaście bądź kilkadziesiąt minut po mrocznym lesie, w którym, jak wiadomo, na młode dziewczyny czeka zły wilk...

„The Path” to gra bez wątpienia dziwna. Dziwniejsza tym bardziej, że trudno przypisać ją do jakiegokolwiek konkretnego gatunku, niektórzy mają nawet problemy z nazwaniem owej produkcji grą. Z jednej strony spełnia większość kluczowych założeń potrzebnych do tego, aby nazwać coś grą komputerową, z drugiej jednak przeczy wielu takim założeniom, przypominając interaktywne opowiadanie i – jakkolwiek to brzmi – wielką interaktywną metaforę. Co prawda od czasu do czasu pojawiają się gry-programy będące opowieścią, ale zazwyczaj przeznaczone są dla dzieci, mają narrację itp., w „The Path” zaś gracz sam ustala wydarzenia, korzystając z zaimplikowanych przez twórców pomysłów. Całość polega bowiem na tym, aby zejść ze ścieżki, przeżyć grozę mrocznego lasu, spotkanie z wilkiem – tutaj rozumianym raczej metaforycznie – a po nim, wyglądając jak siedem nieszczęść, stanąć przed domkiem babci. Który to domek, swoją drogą, może przywodzić na myśl jakąś miniaturową wersję Amityville. Takie założenie powtarza się we wszystkich sześciu scenariuszach, jednakże szczegóły każdego z nich, w zależności od tego, jaką bohaterką sterujemy, wyglądają inaczej. Wszystko może wyglądać inaczej także u różnych graczy, bowiem szczegóły zakończenia zależą od tego, jakie przedmioty i miejsca gracz odnajdzie w lesie, a ten zaś za każdym razem generowany jest losowo.

Mimo trudności z przypisaniem grze/programowi konkretnego gatunku, nie można odmówić mu niesamowitego klimatu. Twórcy postanowili zagrać na ludzkich instynktach, postanawiając maksymalnie wykorzystać jego wyobraźnię. Las wykonany jest dość sugestywnie, mrocznie, ale to nie wszystko, ponieważ pełen jest dziwnych głosów. Już sam podkład muzyczny robi naprawdę niezłe wrażenie, a gdy weźmie się pod uwagę słyszane w lesie co chwila dźwięki przywodzące na myśl śmiech dziecka czy brzęk łańcuchów... W tym, że nie widać, co je wywołuje, tkwi cała sztuczka, ponieważ to właśnie wyobraźnia gracza podpowiada mu, co może znajdować się w okolicy. Twórcom skutecznie udaje się utrzymywać atmosferę grozy, a drobne smaczki jeszcze lepiej wpływają na całość. Aczkolwiek nie wiem, czy te drobne smaczki to efekt zamierzony, czy po prostu moja wyobraźnia, która – gdy oglądam różne przedmioty – podsuwa mi sceny z filmów grozy. Ot, chociażby gdy jedna z dziewczyn podchodzi w lesie do studni, nie może wejść z nią w interakcję, ponieważ wcześniej zrobiła to jej siostra, którą sterowałem. Zamiast widmowego wizerunku studni, oznaczającego, że z przedmiotem można coś zrobić, pojawia się widmowy zarys siostry. W tym momencie jakoś automatycznie nasunęło mi się skojarzenie z „The Ring: Krąg”.

Tym samym, poza ciekawym metaforycznym doświadczeniem, możemy przekonać się, co czuje dziecko zagubione w lesie, w którym każdy odgłos może być potworem, którego podsuwa mu wyobraźnia. W przeciwieństwie do „American McGee’s Alice” czy recenzowanego niedawno „Towarzystwa wilków”, w „The Path” trudno odróżnić, co dzieje się rzeczywiście, a co jest tylko senną marą. A może całość jest jednym wielkim koszmarem?

Jak dla mnie „The Path” posiada niewiele wad, przynajmniej nie jeśli chodzi o pomysł i założenia oraz ich realizację. Przyczepić mógłbym się wymagań sprzętowych, bo chociaż oprawa graficzna jest przyzwoita, daleko jej do poziomu najnowszych produkcji, a mimo to zalecane wymagania sprzętowe „The Path” pokrywają się z wymaganiami chociażby „Assassin’s Creed” czy najnowszego „Prince of Persia”. Dla części graczy poważnym minusem będzie zapewne liniowość rozgrywki, ponieważ – nie oszukujmy się – cała gra polega na błądzeniu po lesie i szukaniu tam różnych przedmiotów, po to tylko, aby graczowi przez cały czas podrzucać kolejne symbole, które ten ma zinterpretować. Po dwóch, trzech przechadzkach po lesie część graczy zapewne się znudzi i oceni produkcję jako nieciekawą.

Mnie „The Path” urzekło. Otrzymałem ciekawy i oryginalny program, przy którym spędziłem około trzech godzin, nie mając nawet pojęcia, jak szybko one zleciały. Kupiłem pomysł Tale of Tales, klucząc po mrocznym lesie początkowo nawet odczuwałem strach, a nie zdarzyło mi się to od czasów drugiej części „Silent Hill”. Z całą pewnością niektórzy zmiażdżą „The Path” za tematykę i powtarzalność rozgrywki, ja jednakże produkcję wspominał będę miło. Zachęcam każdego do zapoznania się z tym nietypowym tytułem, aby samemu wyrobić sobie na jego temat zdanie.

data: 17:28; 03 listopada 2009     autor: Jacek „Pottero” Stankiewicz