Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Gry

« powrót
Blood
Ocena: * * * * * * * * * *
Gatunek: FPS
Producent: Monolith Productions
Wydawca: GT Interactive
Premiera światowa: 1997-01-24
Premiera polska: 0000-00-00

 Kilkanaście lat temu gdy triumfy świecił „Wolfenstein 3D” czy pierwsza część jakże znakomitej serii „Doom” nikt nie marzył o tak zaawansowanych grach jakie dzisiaj powstają.

W roku 1997 na rynku multimedialnym zagościł „Blood” – i choć może grafika w dzisiejszych czasach już nie jest niczym specjalnym to gra zachwyca nadal, a wtedy był to przełom w dziedzinie rozrywki komputerowej…

Na początku warto z pewnością zauważyć, że gra powstawała w ogromnych bólach. Początkowy pomysł zrodził się już kilka lat przed premierą. Gra była tworzona przez 3 różne firmy, aż w końcu trafiła pod skrzydła studia Monolith, która ukształtowała jej końcową wersję i wypuściła na rynek gier. I tak oto narodził się „Blood” – jedna z najstraszniejszych jak i najkrwawszych strzelanin FPP, która mimo swego wieku nadal zadziwia i zachwyca, ale o tym później. Fabuła gry nie jest zbyt skomplikowana. Pierwsze sceny wprowadzające nas do gry przedstawiają głównego bohatera zwanego Caleb. Caleb jest demonem, który został zdradzony, a następnie zabity przez swego mistrza współpracującego z organizacją Cabal. Postanawia po raz ostatni wyjść z grobu i dokonać krwawej zemsty na dotychczasowym pracodawcy. A jak wszyscy dobrze wiemy zemsta najlepiej smakuje na zimno…

Grę rozpoczynamy dokładnie w tym samym miejscu w którym zakończyło się intro czyli… w grobie. Brzmi to dziwnie, ale należy się przyzwyczaić do psychodelicznego klimatu gry bowiem takim on pozostanie do samego końca. Po wyjściu z miejsca naszego (dotychczasowego) spoczynku przychodzi czas na uzbrojenie się. Z początku dysponujemy jedynie widłami, te jednak okazują się całkiem przydatne. Następnie znajdujemy na swej drodze dynamit pistolet na flary, karabin maszynowy, dubeltówkę (swoją drogą jest to najefektowniejsza i najskuteczniejsza broń), wyrzutnia granatów, laser i kilka innych lepszych bądź gorszych środków masowej eksterminacji. Warto również dodać, że każda z wyżej wymienionych „zabawek” ma dwa tryby działania tak więc jest czym eliminować pojawiające się zewsząd hordy krwiożerczych monstrum. Towarzyszą temu wylewające się z ekranu tony krwi, które mimo tego iż wyglądają pikselowato, robią nie małe wrażenie, ale cóż tytuł zobowiązuje. Skupmy się teraz przez chwilę na głównym bohaterze. Caleb to upadły demon, który zdradzony i brutalnie zamordowany postanawia się zemścić. Przyznam szczerze, że rzadko dane jest mi zagrać czarnym charakterem, ale dzięki temu wyjątkowi dochodzę do wniosku, że jest to naprawdę ciekawe przeżycie. Caleb bowiem nie przejmuje się zasadami moralnymi – niszczy wszystko co spotka na swojej drodze, poczynając od demonów na ludziach i różnego typu infrastrukturach kończąc. Wraz z rozgrywką będziemy mogli co chwila usłyszeć szydercze komentarze naszego anty-herosa dodające smaczku całej rozrywce. W kwestii wrogów autorzy również stanęli na wysokości zadania. Wachlarz wrogów jest naprawdę pokaźny. Poczynając od zwykłych zombie zmierzymy się z szalonymi mnichami, wampirami, wilkołakami, mieszkańcami szpitala dla obłąkanych, gargulcami, kościotrupami i innymi, naprawdę wymyślnymi demonami. Dla spragnionych totalnej rzezi twórcy porozrzucali na poziomach bezbronnych ludzi, którym możemy dać życie, albo zapewnić efektywną i bolesną śmierć. To jednak nie wszystkie zalety tej wspaniałej gry. Kolejną z nich są świetnie zaprojektowane poziomy. I tu należą się owacje na stojąco dla designerów.  Każdy z poziomów jest inny, dokładnie przemyślany i piecza łowicie dopracowany.  Za każdym razem mamy do czynienia z kilku kilometrowymi placówkami gdzie pokonanie każdej z nich zajmuje nam nawet parę godzin (przeważnie jest to przedział 1-3 godziny). Zapomniałbym jeszcze wspomnieć o masie sekretów i ukrytych przejść, które skutecznie wydłużają rozgrywkę o dobre kilkanaście (a nawet kilkadziesiąt) godzin soczystej zabawy. Jak już wspomniałem całość jest oprawiona nie tylko bardzo dużą dawką brutalności, ale także oszałamiającym klimatem – przy tej grze takie pozycje jak „Doom 3” czy też „F.E.A.R.” mogą się schować do dziury „Blood” bowiem zaskakuje nagłymi zwrotami akcji i potrafi naprawdę przestraszyć. Tu straszenie gracza nie opiera się bowiem na nagłym zgaszeniu światła czy pokazaniu martwego ciała. Tu szokujące widoki dopełniane są przez fantastyczną grę świateł, wspaniałą symfoniczną muzykę oraz ciężką, duszną atmosferę.

I tak jest od początku, aż do samego końca. Jeśli chodzi o poziom brutalności to i tutaj „Blood” zajmuje pierwsze miejsce wyprzedzając wspomniane wcześniej pozycje. Tutaj nie ma chwili bez krwi, ciał w różnym stanie rozkładu czy bez obrazu efektów działań satanistycznych. I mimo tego iż grafika nie jest szczytowym osiągnięciem technologii, a wszystko to wygląda z deka pikselowato, wszystkie te wytwory chorej wyobraźni programistów kopią po oczach i – nie oszukujmy się – gra jest przeznaczona tylko i wyłącznie dla ludzi o mocnych nerwach (oraz żołądkach).

Jak już wspomniałem pod względem technicznym gra nie prezentuje się zbyt świeżo. Ale cóż się dziwić, jest to w końcu produkt powstały ponad 10 lat temu. Gra działa w dosyć niskiej rozdzielczości, a całość wygląda pikselowato. Mimo tego gra nie razi w oczu co w końcu jest najważniejsze, a efekty gore oraz wszelkiego rodzaju wybuchy i członkowanie ciał wygląda bardzo dobrze. Prócz tego autorzy zadbali o różnego rodzaju smaczki takie jak kopanie odciętych głów czy rozczłonkowywanie ciał poległych wrogów, całość składa się na oszałamiającą mieszankę, która po pewnym czasie staje się prawdziwym spektaklem sadyzmu. O tyle o ile grafika nie wyróżnia się niczym specjalnym (poza wspaniałymi efektami gore) to tyle muzyka zasługuje na ogromne brawa. Od samego początku towarzyszy nam wspaniała, symfoniczna muzyka, która znakomicie współgra z tym co widzimy na ekranie. Smutna, przygnębiająca, dobijająca – to najlepsze określenia dobitnie opisujące ścieżkę dźwiękową tego produktu. W rzeczywistości jedyną wadą gry jest jej długość. Nie zrozumcie mnie jednak źle gra trwa dobre kilkanaście godzin, aczkolwiek gdy pokazuje się na ekranie napis wieńczący grę my w dalszym ciągu chcemy więcej. Na szczęście do gry są dwa oficjalne dodatki, a gdy poszperacie w Internecie to będziecie mogli znaleźć kilka ciekawie zaprojektowanych poziomów, w które z pewnością warto zagrać.

Reasumując – „Blood” był grą przełomową, a dla mnie nadal pozostanie. Jest to pierwsza gra w historii, która w tak dużym stopniu pokazuje brutalność na ekranie. Twórcą udało się również oddać wspaniały klimat, którego pozazdrościć może niejedna produkcja.

Tytuł ten wpisał się do kart historii jako jedna z najlepszych gier FPP i dotychczas nikt jej nie prześcignął i wydaje mi się, że pozycja tego tytułu pozostanie jeszcze przez długi czas nie zachwiana.

data: 23:37; 02 listopada 2009     autor: Hunter