Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Gry

« powrót
Gabriel Knight: Sins of the Fathers
Ocena: * * * * * * * * * *
Gatunek: przygodowa
Producent: Sierra On-Line Inc.
Wydawca: Sierra On-Line Inc.
Premiera światowa: 1993-12-17
Premiera polska: 0000-00-00

Około dwudziestu lat temu gry przygodowe były jednymi z najpopularniejszych form komputerowej rozrywki. Rozwiązywanie zagadek, przy których nieraz należało bardzo mocno wytężyć umysł oraz odkrywanie meandrów często intrygującej i dopracowanej fabuły stało ponad graficznymi atrakcjami czy nieprzerwanymi strumieniami wartkiej akcji. Z tych czasów pochodzi mroczny thriller z elementami kryminału noir oraz klasycznego horroru, związany z tematyką voodoo, w którym kierujemy losami tytułowego bohatera, mierzącego się z tytułowymi grzechami.

 

Gabriel Knight posiada zakurzoną księgarnię, gdzie znaleźć możemy wszelkiej maści stare pozycje literackie. Pracuje tam także inteligentna studentka, z którą nasz bohater lubi się przedrzeźniać, nie będąc również ślepym na jej walory wizualne. Gabriel również pisze własną książkę. Jego twórczość traktować ma o voodoo, a że mieszka w Nowym Orleanie, to na brak materiału źródłowego nie narzeka. W pewnym momencie zaś jedyne na co może narzekać, to nadmiar tegoż. Morderstwa rytualne, tajemniczy szpiedzy, intryga na wielu szczeblach społecznych, niespodziewana miłość, koszmarnie realistyczne sny oraz tajemnica jego rodu. To wszystko wyśle go nie tylko do mrocznych zakamarków miasta i dusz jego mieszkańców, lecz również do mroku skrywającego jego własne korzenie, które zaprowadzą go do Niemiec i Afryki.

 

Za fabularną stronę gry odpowiada Jane Jensen, ikona jeśli chodzi o świat gier przygodowych. Niewątpliwie, trylogia "Gabriel Knight" jest jej największym osiągnięciem. Duża ilość rożnorodnych postaci, intryga zawierająca zwroty fabularne, których nie powstydziłby się żaden film oraz świetne splatanie rodzinnych grzechów rodu Knightów z teraźniejszymi zabójstwami w Nowym Orleanie – stanowią o największej sile tej gry. Nastrój panuje w niej duszny i tajemniczy, szczególnie gdy sieć wyznawców voodoo okaże się o wiele większa, niż początkowo można było przypuszczać. Uzupełnienie atmosfery stanowi mroczna muzyka oraz enigmatyczne cytaty otwierające każdy, rozpoczynany kawą i lekturą straszącej horoskopem gazety, dzień.

 

Oczywiście, żadna gra nie może oprzeć się tylko na fabule, choćby nie wiadomo jak dobrej. Śledztwo, jakie prowadzimy wymaga od naszego bohatera, a co za tym idzie, również od nas, doskonałej umiejętności kojarzenia faktów, domyślności, a w niektórych momentach, również prędkości i precyzji działania. Powiem szczerze, że dla każdego, kto nie jest zaprawiony w przygodówkowych bojach, poziom trudności tej gry może okazać się koszmarem nie mniejszym niż te, dręczące Gabriela. Trzeba wielokroć wykazać się sporą przebiegłością umysłu by pchnąć fabułę do przodu i zbliżyć się do rozwiązania zagadki. Mimo że stawiane przed graczem przeszkody nie są wydumane i ich rozwiązania nie są absurdalnymi, nielogicznymi wymysłami, jak często bywa, to nastręczają one wielu trudności. Tym więc większa satysfakcja, gdy nasza detektywistyczna praca odkrywa przed nami kolejne zakręty historii tajemniczych zbrodni.

 

Poziomu trudności nie postrzegam, bynajmniej, jako minusu gry. Ostrzegam jedynie, że może wpierw wypadałoby nabyć doświadczenia w nieco łatwiejszych pozycjach. Za wadę jednak, liczę produkcji jej momenty wymagające użycia prędkości, a szczególnie chwile uciekania przed zombie. W momencie, gdy trzeba jednego z nich obejść, może się okazać, iż jest to wysiłek gargantuicznych rozmiarów, gdyż potrafi on dosięgnąć Gabriela, nawet, gdy wydaje nam się, iż jesteśmy już poza wszelkim zagrożeniem. Na szczęście, nie jest to długa sekwencja.

 

Skoro jestem przy wadach, to dodam, iż brakowało mi w intrydze dodatkowego zwrotu fabularnego lub jakiegoś wątku natury ogólniejszej, wykraczającej poza ramy kryminalno-horrorowe, które rozwiązujemy. Historia jest, oczywiście, dopracowana, inteligentna i wciągająca, lecz miałem nadzieję na coś więcej. Te narzekania można jednak zrzucić na karb skrajnego subiektywizmu recenzenta, który przygodowe gry poznawał od "The Longest Journey".

 

Trzeba również pamiętać, iż poziom graficzny znaczącąco odbiega od współczesnych nam standardów. Wielkość pikseli, w porównaniu z dziesiejszymi możliwościami, jest zatrważająca i skutecznie może odciągać młodego gracza od ekranu. Kolejny powód by wpierw spróbować sił w nowszych produkcjach. Warto jednak zwrócić uwagę na szczegółowość lokacji, zbliżenia w chwilach dialogów oraz świetnie podłożone głosy, które należą do zawodowych aktorów.

 

Podsumowując, "Gabriel Knight: Sins of the Fathers" jest wymagającą grą. Podwójnie, gdyż należy przyzwyczaić się do archaicznej oprawy audiowizualnej oraz wysokiego poziomu trudności. Ta druga trudność, szczególnie w połączeniu z mroczną, czasem brutalną fabułą, w której czarna magia i morderstwa są nieodłącznymi kompanami, może być postrzegana jedynie jako zaleta, pozwalająca nam wejść w rolę detektywa, którego zadaniem jest rozwikłanie skomplikowanej, a przy tym przerażającej tajemnicy. I to właśnie ona jest powodem, dla którego pierwsza część przygód Gabriela jest ponadczasową grą, którą absolutnie polecam.

data: 23:05; 09 czerwca 2011     autor: Mateusz R. Orzech