Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Gry

« powrót
Prototype
Ocena: * * * * * * * * * *
Gatunek: TPP/akcja
Producent: Radical Entertainment
Wydawca: Activision Blizzard
Premiera światowa: 2009-06-09
Premiera polska: 2009-07-03

Akcja „Prototype” rozgrywa się na Manhattanie. Zabawę rozpoczynamy w osiemnastym dniu epidemii, jaka dotknęła wyspę, sprawiając, że wszyscy jej mieszkańcy zamienili się w zombies i mutanty. Po krótkim wprowadzeniu, podczas którego możemy zapoznać się ze wszystkimi możliwościami, jakie posiada kierowany przez nas bohater, Alex Mercer, rozpoczyna on swoją opowieść. Cofamy się o osiemnaście dni wstecz, kiedy to podziurawiony kulami Alex budzi się na stole operacyjnym w kostnicy Genteku – firmy prowadzącej badania genetyczne. Bohater ucieka z budynku, odkrywając, że dysponuje niezwykłymi mocami, takimi jak nadzwyczajna szybkość, zwinność oraz możliwość zamiany w dowolnego człowieka. Problemem Aleksa jest jednak to, że nie pamięta, jak i dlaczego znalazł się w takim położeniu. Historię bohatera, jak również zarazy, która strawiła nowojorską wyspę, poznamy wykonując szereg misji głównego wątku.

„Prototype” to tak po prawdzie wielki zlepek motywów, które już wcześniej gdzieś widzieliśmy, podanych jednak w takiej formie, że niezbyt to graczowi przeszkadza. Jeśli chodzi o fabułę, może ona przywodzić na myśl takie produkcje jak „28 dni później” czy filmowy „Resident Evil” – mamy postać z amnezją, odcięte od świata miejsce, w którym szerzy się pandemia oraz potężną organizację, która za to wszystko odpowiada. Scenariusz gry z całą pewnością nie należy do wybitnych, ale mówiąc szczerze, nie on był tutaj najważniejszy. Główny wątek składa się z trzydziestu jeden misji, jednakże po szesnastu godzinach spędzonych przy „Prototype” wykonałem ich zaledwie siedemnaście, przez większość czasu woląc swobodnie eksploatować wyspę, co daje naprawdę wiele przyjemności. Gdyby przyszło wymienić postaci, które składają się na głównego bohatera, poza Alice wspomnieć należałoby o Altaïrze i „Assassin’s Creed” (kaptur, z produkcji Ubisoftu zaczerpnięto również parę rozwiązań technicznych związanych z ukrywaniem się), Wolverinie (szpony), Hulku (Nowy Jork, podnoszenie samochodów i rzucanie nimi) czy Spidermanie (latanie ponad Nowym Jorkiem); po tych postaciach Alex odziedziczył również nadzwyczajną sprawność fizyczną, która przebija jednak wszystkich powyższych herosów razem wziętych. Różnych nawiązań i pożyczonych motywów jest tutaj znacznie więcej, ograniczyłem się jednak do wymienienia kilku najważniejszych.

Ludziom z Radical Entertainment znakomicie udało się oddanie znanego nam z różnych filmów chaosu związanego z szerzącą się epidemią, w którym teraz aktywnie możemy wziąć udział. Im więcej misji głównego wątku wykonamy, tym większe będą rozmiary katastrofy. Po ośmiu dniach od przebudzenia się Aleksa połowa manhattańczyków jest już przemieniona w zombies. W strefach wojskowych i neutralnych życie toczy się jeszcze w miarę normalnie, jednakże tam, gdzie dotarła już zaraza, rozgrywają się dantejskie sceny. Na zakrwawionych ulicach zalegają setki opuszczonych i zniszczonych samochodów, wzdłuż i wszerz biegają przerażone niedobitki ścigane przez zainfekowanych, nad którymi bezskutecznie stara się zapanować wojsko. Jeśli chcemy, możemy przyczynić się do jeszcze większego chaosu, chociażby uaktywniając szpony bądź ostrze i zamieniając wszystko, co się rusza, w kotlety mielone, czy wsiadając do czołgu, aby sprasować wszystko na swojej drodze. Można jeszcze porwać helikopter, ale to akurat nie daje takiej frajdy, ponieważ nie mamy w nim bezpośredniego kontaktu z tym, co akurat niszczymy bądź zabijamy.

Jako że na Aleksie prowadzono badania genetyczne, dysponuje on mocami, które ułatwiają mu przetrwanie w trawionej chaosem betonowej dżungli. Początkowo dysponuje on tylko superzwinnością i możliwością wchłaniania dowolnego człowieka, jednakże możemy „dokupić” dla niego kilkadziesiąt ulepszeń, które sprawiają, że przetrwanie staje się jeszcze łatwiejsze. Można ulepszyć posiadane od początku zdolności, dołożyć specjalne ataki, możliwości przetrwania i umiejętności bojowe, jak również nauczyć się korzystania z broni palnej oraz wojskowych pojazdów (czołgów i helikopterów). Te dwie ostatnie rozwijamy poprzez infiltrację baz wojskowych i wchłanianie żołnierzy dysponujących odpowiednimi kwalifikacjami. O ile rozwijanie umiejętności kontroli pojazdów bardzo się przydaje, o tyle korzystanie z broni to swego rodzaju ciekawostka, ponieważ rzadko kiedy po nią sięgamy – przez całą grę zaledwie parę razy użyłem karabinu czy bazooki, ponieważ nie mogą się one równać z mocami, jakie posiada Alex. Te z kolei „kupuje” się za punkty doświadczenia – aby wyposażyć bohatera we wszystkie przewidziane przez twórców ulepszenia, należy uzbierać około dziesięciu milionów punktów. Może wydaje się to ogromną sumą, ale bez obaw – autorzy gry rozdają punkty niczym święty Mikołaj cukierki. Zdobywać możemy je w mozolny sposób, poprzez eksterminację wojskowych i zainfekowanych, korzystanie z czołgów i helikopterów, w sposób szybszy, poprzez wykonywanie misji pobocznych (wszystkie na czas, znalazły się wśród nich m.in. jak najszybsze zaliczanie punktów kontrolnych, zabijanie wrogów, wchłanianie żołnierzy itp.) i prowokowanie oraz pokonywanie oddziałów szturmowych, bądź szybki – w tym celu należy porwać helikopter bądź czołg i ruszyć na bazę wojskową lub wylęgarnię mutantów i zniszczyć je, za co otrzymujemy pokaźny zastrzyk „waluty”. Nie należy się obawiać, że ten sposób „zarobku” się wyczerpie – gdy zniszczy się szóstą wylęgarnię pod rząd, pierwsza zdąży się już odnowić, należy więc tylko porwać nowy helikopter, aby ponownie posiadać pełny zapas amunicji. Gdy przemierzamy miasto, możemy zbierać jeszcze niebieskie i różowe kule – łącznie jest ich dwieście pięćdziesiąt, a za zebranie każdej z nich otrzymujemy punkty (za zebranie dwudziestu pięciu sztuk z każdego rodzaju dodatkowo dostajemy bonus).

Gra nie ma zbyt wygórowanych wymagań sprzętowych, co odbija się na lokacji, którą eksplorujemy. Manhattan co prawda jest dość pokaźnych rozmiarów, ale po dłuższej zabawie może okazać się trochę monotonny – budynki pokryte są kilkoma rodzajami niezbyt ciekawych tekstur, z większą dbałością o szczegóły odwzorowano jedynie co bardziej charakterystyczne lokacje, jak Empire State Building czy budynki w Central Parku (kilkadziesiąt razy mniejszym od tego, który mogliśmy eksplorować w „Alone in the Dark”, gdzie był główną lokacją). Nużyć może również niszczenie identycznie wyglądających wylęgarni i eksploatowanie takich samych baz wojskowych, ale gra potrafi wynagrodzić to w inny sposób. Przez cały czas działa płynnie na najwyższych detalach, co jest dość ważne biorąc pod uwagę to, że np. lecąc w powietrzu obserwujemy mijane budynki, helikoptery, ogromny ruch na ulicach, efekty pogodowe i masę innych elementów, które skutecznie mogłyby ograniczyć płynność programu. Niezłe wrażenie robi również przemierzanie wyspy na piechotę czy szybując niewiele ponad ziemią – jak wspomniałem wcześniej, program generuje gigantyczny ruch i rozgardiasz, pozwalający poczuć się tak, jakbyśmy naprawdę znajdowali się w centrum ogarniętego paniką i zarazą miejsca. Warto pochwalić twórców za przemyślane obłożenie klawiszy – opcji jest sporo, podczas walki można wykonywać różne combosy, wokół nas momentami panuje taki chaos, że nie możemy dokładnie rozeznać się w sytuacji, ale mimo to nigdy nie ma problemów ze sterowaniem. Po kilku chwilach opanowujemy je wlot i staje się intuicyjne. Potwierdzić mogę to w przypadku pada, jednakże z opinii w Internecie wynika, że również kierowanie Aleksem przy pomocy klawiatury i myszy jest równie łatwe.

Nie mam do „Prototype” zastrzeżeń większego kalibru. Nowy Jork, który z czasem może zrobić się trochę monotonny przez powtarzanie tych samych tekstur budynków, modeli spotykanych ludzi i pojazdów da się przełknąć, podobnie jak często powtarzające się kompozycje dźwiękowe. Co poniektórzy mogliby mieć zastrzeżenia do poziomu trudności oraz inteligencji przeciwników – walka z żołnierzami, chociaż pojawiają się hordą, nie sprawia większych problemów. Tych na ziemi można spokojnie wyrżnąć w pień za pomocą supermocy, gdy wyposażymy się w odpowiednie ulepszenia, dwoma czy trzema ciosami możemy zniszczyć czołg, a helikoptery – które początkowo likwiduje się poprzez rzucanie w nie ciężkimi przedmiotami, jak samochody czy kontenery – rozwalamy kopniakiem z wyskoku. Przez pewien czas większe trudności sprawiać mogą łowcy – zmutowani i dość odporni przeciwnicy – ale i oni w pewnym momencie stają się tylko mięsem armatnim. Trudno też tutaj zginąć podczas eksploatacji miasta – upadki z wysokości nie są dla Aleksa groźne, obrażenia zadają dopiero broń palna, ataki łowców czy wybuchy. Mnie raczej niski poziom trudności nie przeszkadzał, ponieważ „Prototype” zapewniło mi świetną rozrywkę na kilkanaście godzin. Kręcić nosem mogą osoby, które nie przepadają za grami, w których ważną rolę odgrywają elementy parkouru – w omawianej produkcji są one podstawą szybkiego przemieszczania się, a swoboda, jaką dają, przebija „Assassin’s Creed”, „Prince of Persia” i „Mirror’s Edge” razem wzięte. Osobiście za największe wady „Prototype” uważam niski poziom sztucznej inteligencji przeciwników (można zrobić jatkę wewnątrz budynku bazy wojskowej, wszczynając alarm, ale po wybiciu żołnierzy i wyjściu na zewnątrz alarm się kończy; jeśli alarm wywołamy na zewnątrz, wystarczy oddalić się o kilkadziesiąt metrów i zmienić postać, aby zgubić pościg) oraz to, że w pewnym momencie zaczyna robić się trochę monotonna. W moim przypadku ten „pewien moment” to jakieś piętnaście godzin po rozpoczęciu zabawy – gdy zdobyłem już wszystkie ulepszenia, zabrałem się za doprowadzenie głównego wątku do końca.

„Prototype” to gra dobra, która dość niepostrzeżenie weszła na rynek. Osobiście ani trochę nie żałuję tych kilkunastu godzin, które jej poświęciłem – mało która gra dostarcza takich wrażeń, to czysta akcja, przez duże A (koniecznie obejrzyjcie zamieszczony pod recenzją materiał – wszystko, co zostało weń pokazane, a nawet jeszcze więcej, można zrobić w grze), przy której nie sposób się nudzić. Jeśli dodamy do tego apokaliptyczne realia upadającego Manhattanu oraz niczym nieskrępowaną ultrabrutalną rzeźnię, której możemy dokonać na ludziach, zombies i mutantach, otrzymujemy produkcję, która spokojnie może nas zająć na kilka jesiennych wieczorów.

data: 21:30; 13 grudnia 2009     autor: Jacek „Pottero” Stankiewicz