Gry
Producent: SEGA
Wydawca: Activision
Premiera polska: 2001-11-13
W 1995 r. wydana została utrzymana w konwencji horroru gra “House Of The Dead”, która zdobyła ogromną popularność wśród fanów strzelanek na całym świecie. Producent gry, SEGA, zachęcony sukcesem postarał się o część drugą, która doczekała się premiery w czerwcu 2001 r.
Co oferuje nam kontynuacja hitu z 1995 r. ? Dokładnie to, czego można się było spodziewać. Fabuła jest bardzo prosta, musimy udaremnić zamiary Mr. Goldmana, a na drodze staną nam zastępy zombie czających się w wyludnionym mieście. Masakra, odrywane kończyny i emocje gwarantowane.
Trzeba przyznać, że jako horror gra sprawdza się bardzo dobrze. Wąskie uliczki, podziemia i kanały tworzą specyficzny klimat, który w połączeniu z nieprzewidywalnością ataków przeciwników zapewnia odpowiednią ilość adrenaliny i, co najważniejsze, wciąga. Gra jest co prawda dość krótka, co jest dość poważnym minusem, na szczęście są alternatywne warianty przejścia każdego etapu – tak więc nie martwcie się, poznanie wszystkich tajemnic opanowanego przez żywe trupy miasta zajmie Wam więcej niż jedną rozgrywkę.
Niestety, zwolennicy gore nie będą do końca usatysfakcjonowani. Rozprawiając się z zombie obejrzymy co prawda odstrzelone kończyny, pozbawione głowy korpusy i kałuże krwi, jednak ta ostatnia jest… zielona, co znacznie osłabia wrażenie. Szkoda, iż twórcy zdecydowali się na takie rozwiązanie, zważywszy na całkiem niezły jak na owe lata poziom grafiki. Nie może się ona co prawda równać z dzisiejszą, ale mimo upływu lat broni się całkiem nieźle i oddaje poszczególne lokalizacje w sposób dość realistyczny.
Jak nietrudno się domyślić, poziom trudności wzrasta wraz z kolejnymi etapami. Początkowo atakować nas będą nieuzbrojone, półnagie zombie, ale z czasem uzbrojenie i agresywność nieumarłych będą rosnąć. Przyjdzie się nam zmierzyć z zombiakiami miotającymi noże, a także uzbrojonymi w topory czy piły mechaniczne. Na końcu każdego etapu oczekuje boss, którego słaby punkt poznamy przed rozpoczęciem starcia z nim (odpowiednia ilość kul posłanych w tenże punkt wystarcza do zabicia go). Agresywność bossów również wzrasta wraz z kolejnymi etapami gry, bodaj najniebezpieczniejszy z nich oczekuje pod koniec etapu V („Dawn”). Mniej niebezpiecznym, ale dość często pojawiającym się zagrożeniem są zwierzęta – żaby, ptaki, krwiożercze ryby, a nawet nietoperze. W obliczu tych wszystkich niebezpieczeństw bohater ma do dyspozycji 6-nabojowy magazynek, którzy po opróżnieniu trzeba przeładować prawym przyciskiem myszy. Ilość amunicji jest nieograniczona, tak że nie oszczędzajcie jej i strzelajcie nie tylko w przeciwników, ale także we wszelkie pudełka i beczki, których mnóstwo napotkacie na swej drodze. W wielu z nich ukryte są bonusy (w „Original Mode” gromadzone są one na kolejne gry, aby wykorzystać je od razu musicie zagrać w trybie „Arcade Mode”), takie jak magazynek o zwiększonej pojemności, dodatkowe życia itp. Można je uzyskać również w inny sposób – ratując nielicznych pozostałych w mieście ludzi, którzy najczęściej mają już na karkach zombie. Uważajcie jednak, gdyż przypadkowe trafienie człowieka (momentami jest o to bardzo łatwo, np. na motorówce w etapie III) oznacza utratę jednego z żyć.
Podsumowując, „House Of The Dead 2” jest grą równie udaną jak oryginał i z pewnością zadowoli fanów horrorów i wszelkiej maści strzelanek. Ocenę obniża nieco fakt, iż jest ona dość krótka, minusem jest też z całą pewnością wspomniana już zielona krew. Generalnie jednak moje odczucia są jak najbardziej pozytywne i polecam tę grę każdemu fanowi cyberhorroru.