Filmy

« powrót
Book of Blood
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: John Harrison
Scenariusz: John Harrison, Darin Silverman
Produkcja: Wielka Brytania
Rok produkcji: 2008
Muzyka: Guy Farley
Obsada: Jonas Armstrong
Sophie Ward
Paul Blair
Clive Russell

Umarli mają swoje drogi. Odgłosy ich ruchu mogą być usłyszane poprzez dziury w naszym świecie. Dziury, które zostały zrobione przez tych, którzy dopuszczają się okrucieństw, przemocy i deprawacji. Te drogi mają swoje znaki, mosty i pobocza. Mają swoje ronda i skrzyżowania. Najczęściej właśnie na skrzyżowaniach, gdzie tłum umarłych się miesza, zdarza się, że dostają się oni do naszego świata i rozłażą się po nim. Tutaj bariera oddzielająca rzeczywistość od świata umarłych jest najcieńsza, gdyż została starta przez stopy niezliczonych, którzy ją przekroczyli.

Clive Barker, „Krwawa księga”

Takim miejscem jest Tollington Place, budynek położony w jednym z angielskich miast. Przed laty w okrutny sposób został tam zamordowany jego właściciel, urządzający w nim seanse spirytystyczne, zaś sprawcami mordu miały być rozzłoszczone dusze osób korzystających z przejścia. Wiele lat później, w czasach nam współczesnych, w tym samym pomieszczeniu na poddaszu w równie makabrycznych okolicznościach ginie córka kolejnych właścicieli. W obydwu przypadkach na miejscu zbrodni pojawia się ta sama informacja napisana krwią: „Nie drwij z nas”. Sprawą nawiedzonego domu postanawia zająć się Mary Florescu, badaczka zjawisk nadprzyrodzonych, zaś jako medium wykorzystuje jednego ze swoich studentów, Simona McNeala, rzekomo posiadającego dar jasnowidzenia. Historię terroru, jaki rozegrał się przy Tollington Place, poznajemy z ust młodziana, który opowiada ją swojemu oprawcy, mającemu obejrzeć go ze skóry, aby mogła trafić do kolekcji psychicznego kolekcjonera.

„Book of Blood” powstała na podstawie dwóch nowel ze zbioru „Księga krwi” Clive’a Barkera – „Krwawej księgi”, otwierającej cały zbiór i niejako spinającej ze sobą wszystkie zawarte w nim opowieści, i „Przy Jerusalem Street”, ostatniej, będącej bezpośrednią kontynuacją pierwszej, nie włączonej do niektórych wydań. Fabuła filmu dość wiernie trzyma się tego, co przeczytać mogliśmy w opowiadaniach, a jeśli coś zostało przez twórców dodane, nie wpłynęło to niekorzystnie na opowieść i nieźle się w nią wkomponowuje. Scenariusz jest w zasadzie prosty, jednakże należy pamiętać, że mamy do czynienia z adaptacją materiału, będącego wprowadzeniem do szerszej całości.

Z drugiej jednak strony traktowanie „Krwawej księgi” jedynie jako wprowadzenie jest dla tej noweli krzywdzące, ponieważ mimo wszystko była to opowieść bardzo klimatyczna – zarówno jako i opowiadanie samo w sobie, jak i interludium. Z filmem jest już niestety gorzej – wprowadzeniem żadnym nie jest, nie jest nawet pierwszą zaadaptowaną opowieścią ze zbioru (szóstą w kolejności, jeśli liczyć „Yatteringa i Jacka” przerobionego na odcinek serialu „Opowieści z ciemnej strony”). Ba! Trudno w ogóle powiedzieć, żeby była najlepszą z dotychczasowych ekranizacji, tutaj palmę pierwszeństwa obecnie dzierżą, przynajmniej w mojej opinii, „Candyman” i „Nocny pociąg z mięsem”.

Nowela miała specyficzny klimat, jakąś atmosferę tajemniczości, co sprawiało, że czytało się ją przyjemnie i z zainteresowaniem. Niestety, oglądając film nie odczuwałem nic takiego – nie licząc końcowych scen, nad całą „Book of Blood” unosiła się atmosfera lekkiej senności, którą od czasu do czasu przerywały jedynie odgłosy nawiedzonego domu i przebywających dam dusz, zaś twórcy bardziej chyba chcieli skupić się na wątku romansowym pomiędzy Mary a Simonem. „Book of Blood” oglądałem z umiarkowanym zainteresowaniem, co boli mnie tym bardziej, gdy przypomnę sobie książkowy pierwowzór.

Brak jakiegoś rewelacyjnego klimatu film wynagradza sprawną realizacją. Poza niestrasznymi scenami z duchami mamy tutaj trochę gore’u i makabry. Nie jest tego dużo, ale powinno zadowolić nawet bardziej wybrednych widzów. Znakomicie wyszły zdjęcia – lokacje dobrano bardzo trafnie, zaś znana na całym świecie brytyjska pogoda sprawia, że także ujęcia plenerowe są odpowiednio mroczne. Aktorzy grają na poziomie, dobrani zostali poprawnie, więc jest to jeden z większych atutów filmu. Szkoda tylko, że muzyka wyszła trochę niemrawo, w zasadzie wpisując się w klimatyczną niemrawość produkcji.

Na „Book of Blood” czekałem z niecierpliwością, jak zresztą na wszystkie produkcje, w które w jakiś sposób zaangażowany jest Barker. Trudno było przewidzieć, co wyjdzie z adaptacji „Krwawej księgi”, w końcu wcześniejsze próby przenoszenia twórczości brytyjskiego pisarza na ekran miały skrajnie różne rezultaty. Ostatecznie stwierdzam, że „Book of Blood” nie była kompletną porażką, ale z drugiej strony nie było to także to, czego po adaptacji noweli się spodziewałem. Film okazał się lekkim zawodem, toteż trochę boję się o filmowy „Blues świńskiej krwi”, ekranizację jednej z najlepszych nowel ze zbioru „Księga krwi”. Niby ekipa realizacyjna jest całkiem inna, ale jakie będą rezultaty?

data: 18:32; 03 listopada 2009     autor: Jacek „Pottero” Stankiewicz

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomoœci suwałki | strzyżenie | Dzwonki |