Filmy
(Topór)
Scenariusz: Adam Green
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2007
Muzyka: Andy Garfield
Kane Hodder
Tony Todd
Robert Englund
Joshua Leonard
Kiedy pisałem scenariusz „Topora”, nie miałem ambicji odkrywania Ameryki. Przyświecał mi inny cel. Chciałem po prostu zrobić film nawiązujący do starej szkoły amerykańskiego horroru. Innymi słowy chciałem, aby był to film, który sam chętnie oglądałbym w kinie. Mam gdzieś współczesne trendy i tendencje.
Adam Green
Fabuła filmu nie jest zbyt odkrywcza. Grupa młodych ludzi wyrusza na przejażdżkę starą łajbą po bagnach, by w ten rozrywkowy sposób spędzić święto Mardi Gras. Niestety, żaden z uczestników nie wie, że okolice te zamieszkuje Victor Crowley, lokalna legenda. Ponoć, kiedy Crowley był jeszcze chłopcem, miejscowe dzieciaki śmiały się z jego zdeformowanego wizerunku. Chcąc w święto Halloween zrobić mu psikusa, przypadkiem podpaliły starą chatkę, w której wiódł wraz z ojcem szczęśliwy żywot. Mężczyzna, pragnąc uwolnić syna z płomieni, przypadkowo przetrącił go siekierą. Okoliczni mieszkańcy wierzą, że jeśli ktoś zbliży się w nocy do zwęglonej chałupki, słychać płacz małego Victora… Nie powinniście się czuć zdziwieni, jeśli teraz napiszę, że stara łajba, którą uczestniczy się poruszają ulega awarii i lądują oni teraz u stup domu Crowley’a. Nie zdziwicie się pewnie również wtedy, kiedy wspomnę, że okoliczny zabobon o zdeformowanych chłopcu okazuje się być nazbyt prawdziwy, o czym zresztą przekonają się nasi bohaterowie. Innymi słowy: noga, ręka, mózg na drzewie!
„Hatchet” zapowiadany był jako huczny powrót do niskobudżetowego, amerykańskiego kina stalk’n’slash, które święciło triumfy w szalonych latach 80. Tak, jak niegdyś przerażał Michael Myers, Jason Voorhees bądź Frederick Krueger, tak nową maskotką sympatyków grozy w dzisiejszych czasach stał się Victor Crowley. Czego więc widz ma się spodziewać w kolejnej jatce amerykańskiej, głupkowatej młodzieży? Poza oceanami krwi czy wiadrami wnętrzności i oderwanych kończyn; największych idiotyzmów charakterystycznych dla slasherów. „Topór” to zwariowany pastisz, który kpi sobie z dawnego kina, serwując przy tym konsumentom niespełna półtorej godziny głupkowatej i prostej komedyjki w sosie gore. Charakteryzator John Carl Buechler stworzył prawdziwą rewię krwawych scen, która usatysfakcjonuje wszystkich miłośników brutalnej sztuki. O ile oczywiście widz przełknie świadomość, że ma do czynienia z filmem nakręcony z przymrużeniem oka. W innym wypadku seans stanie się syzyfową męczarnią, wydającą się nigdy nie mieć końca. I tutaj tkwi największy problem oglądaczy, którzy po „Toporze” oczekiwali dużej dozy pełnowymiarowego strachu, i momentów rodem z klasycznych dreszczowców. Te grymaśną grupę natychmiast odsyłam do innych, w ich mniemaniu „rasowych” horrorów nakręconych na przełomie ostatnich lat. A miłośników slasherów z lat 80. zapraszam do wyprawy w głąb samego serca piekła, na bagna Victora Crowley’a!
Z pewnością ucieszy Was fakt, że w filmie spotkamy całą plejadę gwiazd grozy. Kane Hodder (słynny odtwórca sylwetki Jasona Voorheesa) w podwójnej roli, Robert Englund z ul. Wiązów, Tony Todd („Candyman”) oraz uśmiercony w roku 1999 przez media Joshua Leonard, który kręcił dokument i wiedźmie z Blair. Na koncie zalet produkcji punktują również roznegliżowane biusty seksownych laluni, które dla wielu samców są nieodzownym elementem każdego stalkera, a także finał, zrywający ze znienawidzoną przez niejednego konwencją final girl.
Jak zatem najzwięźlej i najodpowiedniej określić film, nie przedłużając już recenzji? Myślę, że najtrafniej będzie wykrzyczeć słowa wzbudzającego wiele kontrowersji Marlina Mansona: THIS IS THE NEW SHIT!, a kolejno włożyć krążek do odtwarzacza, rozsiąść się wygodnie, otworzyć schłodzone piwo ulubionej marki, nacisnąć play i w pełni cieszyć się 80 minutami świetnej rozrywki!