Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Filmy

« powrót
Dracula Rising
(Odrodzenie Drakuli)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Fred Gallo
Scenariusz: Rodman Flender, Daniella Purcell
Produkcja: USA
Rok produkcji: 1993
Muzyka: Ed Tomney
Obsada: Christopher Atkins, Stacey Travis, Doug Wert, Vesella Karlukovska, Nikolai Sotirov

Roger Corman. Człowiek-legenda Hollywood. W tym roku mija dokładnie sześćdziesiąt lat od jego reżyserskiego debiutu. Od tego czasu był zaangażowanym we współtworzenie ponad 400 obrazów, zagrał epizodyczne role m.in. w „Milczeniu Owiec”, „Apollo 13” i „Ojcu Chrzestnym II”, wypromował m.in. Jacka Nicholsona i Jamesa Camerona… A w ostatnich trzech dekadach, zaangażował głównie w działalność producencką – kończąc (?) aktywność reżysera w roku 1990, całkiem udanym „Frankenstein Unbound”. Określany nierzadko mianem „Króla Kina Pop” i klasy B, pozwalał aby jego nazwisko sygnowało wielokrotnie produkcje o poziomie mocno odbiegającym od np. „Maski Szkarłatnego Moru” – wyraźnie jednak nie zrażając się tym faktem. Cóż, pamięta wół jak cielęciem był – wszak Stephen King w „Danse Macabre” cytował anegdotę, gdy mający akurat filmować ostatnią scenę „Bestii o milionie oczu” Corman zorientował się, że nie ma już finansów na prezentację tytułowego monstrum. Od czego jednak wyobraźnia – i metalowy garnek, w którym sprytny reżyser wywiercił dodatkowe otwory i postawił za nim źródło światła? ;) 

Co prawda w zrealizowanym pod jego egidą dziele wampirycznym – buńczucznie zatytułowanym również „Corman’s Dracula” – takiegoż rekwizytu nie uświadczymy, jednak scenarzyści odwołali się w interesujący sposób do wspomnianego powrotu RC na fotel reżysera. O innych urokach niskiego budżetu, znamionujących ten film, nie muszę chyba zapewniać, prawda? ;)

Wytworne przyjęcie w apartamentowcu, gdzieś w bogatej dzielnicy wielkiego, amerykańskiego miasta. Piękna i samotna Theresa spotyka dość tajemniczego Vlada, przystojniaka z Europy Wschodniej. Rozpoczyna się ich krótki romans, przerwany za sprawą pilnego wyjazdu mężczyzny. Po jakimś czasie, Theresa wyrusza do Rumunii w celu zbadania dawnych i cennych ikon w jednym z zakonów – i ku swemu zdumieniu, na miejscu spotyka równie zaskoczonego Vlada. Jego miłość do uroczej Amerykanki jest wielka – tym silniejsza, że…wielowiekowa. Europejczyk to w końcu ponad pięćsetletni wampir, rozpoznający w Theresie nowe wcielenie swej ukochanej sprzed lat. Z czasów, gdy był jeszcze li tylko przeciętnym zakonnikiem, dla którego pojęcie życia wiecznego miało inny wydźwięk. Co gorsza, na drodze jego szczęściu staje odwieczny przeciwnik, Alec. I jemu bowiem wpada w oko nieświadoma ogromnego niebezpieczeństwa pani naukowiec…

Czego się możemy spodziewać po takiej produkcji, wyreżyserowanej w dodatku przez człowieka z nikłym dorobkiem? Chyba najlepszym określeniem będzie: podróż wehikułem czasu w głąb minionej dekady. Lata 90te w przypadku kina klasy „B” były niczym innym jak kontynuacją ery kiczu i przejaskrawienia. Mocne kolory (z dominacją podkreślonej czerwieni i błękitu), niemal teledyskowe ujęcia, użycie sepii jako negatywu, a w finale – efekty specjalne rodem z parodii „Power Rangers”. Znacznie lepiej wyglądają fragmenty będące retrospekcją losów Vlada i Theresy – szczególnie dlatego, że te akurat sceny (zapewne ze względów oszczędnościowych) nakręcono w Bułgarii, imitującej przedwieczną Rumunię naszego ukochanego Palownika ;). Klimatyczne wnętrza i kostiumy z epoki – zdecydowanie na plus. Sam uber-wampir nosi jednak maskę niczym Lord Vader, co ma zapewne podkreślić autorską wizję duetu Corman-Gallo, bliższą wspomnianej podróży w czasie Wellsa czy Marka Twaina. Cała reszta to jednak standardowy, niskobudżetowy horror-romans z kilkoma scenami erotycznymi – i wspomnianym absurdalnym zakończeniem. Z obsady in plus mogę zanotować tylko obecność Stacey Travis, dobrze znanej z kultowego „Hardware” Richarda Stanleya. 

Tyle. I aż tyle. Rzecz głównie dla sentymentalnych wzrokowców. Każda epoka ma w końcu taki zmierzch, na jaki zasługuje ;).

data: 22:04; 13 lipca 2015     autor: Jakub "Cabal" Zieliński