Filmy
(Mad Mutilator)
Scenariusz: Norbert Georges Mountier
Produkcja: Francja
Rok produkcji: 1983
Muzyka: Jean Richard
Fabrice Paillard
Norbert Georges Mountier
Norbert Georges Mountier to postać bliżej znana głównie miłośnikom europejskiego horroru – ten francuski twórca w latach 80. i 90. niezmordowanie kręcił niskobudżetowe filmy grozy, inspiracje czerpiąc z klasyki gatunku. Jego reżyserskim debiutem był mocno już dziś zapomniany ,,Ogroff’’ (,,Mad Mutilator’’) z 1983 r., obraz wpisujący się w nurt krwawych, kiczowatych i tworzonych niemalże bez żadnego zaplecza finansowego filmów gore, jakie znamy z niemal całego świata. Choć większość widzów spojrzy na omawianą produkcję z politowaniem, miłośnicy krwawego kiczu otrzymają kolejne półtorej godziny rozrywki w swoim ulubionym stylu.
Tytułowy Ogroff żyje w odludnym lesie wraz ze swym psem oraz grupą zamkniętych w piwnicy zombie, a jego głównym zajęciem jest mordowanie nielicznych śmiałków, którzy nieopatrznie zapuszczają się w te okolice. Jego dom pełen jest krwawych trofeów, a tuż przed nim wznosi się imponujący krzyż przyozdobiony czaszkami ofiar. Wkrótce nieopodal pojawiają się kolejni turyści, którzy staną się dla Ogroffa doskonałą zwierzyną łowną. Masakrę czas zacząć ...
Widzów nieprzywykłych do standardów tego typu kina film Mountiera uderzy między oczy już w pierwszych minutach, przede wszystkim za sprawą strony technicznej. Jakość obrazu jest fatalna, a udźwiękowienie wręcz koszmarne – słabo słyszalne dialogi, których jest zresztą bardzo niewiele, następują po gwałtownym ucięciu muzyki, co jest jednym z jaskrawszych przykładów błędów popełnionych przez twórców w zakresie warstwy dźwiękowej. Wisienka na torcie, czyli liczne efekty gore, również zostały wykonane bardzo słabo, choć to można akurat tłumaczyć konwencją filmu. Miłośnicy krwawej jatki będę mogli obejrzeć sporo efektów wykonanych na poziomie wczesnych filmów Andreasa Schnaasa, a wśród głównych atrakcji wymienić należy odcięcie nóg, kilka dekapitacji oraz odrąbanie dłoni. Gra aktorska w zasadzie nie istnieje, choć ten element filmowego rzemiosła ma w produkcjach pokroju ,,Ogroffa’’ trzeciorzędne znaczenie. Mimo tak niskiego poziomu technicznego trzeba przyznać, że dla zwolenników kina gore ,,Mad Mutilator’’ może być interesującą pozycją. Prócz mnogości krwawych efektów i wysokiego bodycountu w pamięć zapada także sama postać mordercy – skórzana maska (skąd my to znamy ?), nakrycie głowy, nieodłączna siekiera i charakterystyczny chód to cechy rozpoznawcze naszego bohatera. Co więcej, zabija on w całkiem klimatycznych lokalizacjach (las, na wpół zrujnowane budynki), a do wytworzenia specyficznej atmosfery przyczynia się także jakość obrazu.
Jak już wspomniałem, film Mountiera przepełniony jest nawiązaniami klasyki – liczne momenty przywodzą na myśl ,,Texas Chainsaw Massacre’’ Tobe’a Hoopera, a scena w której ogrodnik teatralnie wznosi nożyce zadając cios jednemu z żywych trupów, to oczywiście hołd dla slashera ,,The Burning’’. Widać wyraźnie, iż reżyser jest pasjonatem gatunku i nakręcił swój film z sercem, na miarę bardzo ograniczonych możliwości.
Fatalne udźwiękowienie, tragiczna gra aktorska, absurdalny scenariusz, ale i kiczowate gore, specyficzna atmosfera i nawiązania do klasyki – oto, co ma do zaoferowania miłośnikom kina gore ,,Ogroff’’. Osobiście zachęcam do podjęcia ryzyka i obejrzenia wyczynów młodszego brata Leatherface’a, choć bez wątpienia będą one w stanie zadowolić tylko wąskie grono widzów.