Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Filmy

« powrót
August Underground's Penance
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Fred Vogel
Scenariusz: Fred Vogel, Cristie Whiles
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2007
Obsada: Cristie Whiles
Fred Vogel
Shelby Vogel
Jerami Cruise
Anthony Matthews
Renee Bell

 W roku 2002 horrorowym światkiem wstrząsa pozorowany na snuff’a „August Underground”. A to dopiero początek. Reżyser Fred Vogel zapowiedział nakręcenie całej trylogii i słowa dotrzymał. Minęło pięć lat a ostatnia, trzecia już odsłona niesławnej serii jest gotowa.

Głównym bohaterem, nazwijmy go tak umownie z braku lepszego określenia, po raz kolejny  jest chamowaty koleś, który grał pierwsze skrzypce w obu poprzednich częściach. Tym razem wraz ze swoją dziewczyną, w świąteczno-karnawałowej otoczce wynajduje sobie kolejne ofiary do swoich brutalnych zabaw. Tortury już były, tak jak gwałty i mordy. Czym zaskoczy nas tym razem chora fantazja twórców?

To pytanie kluczowe dla filmu. Kluczowe, gdyż odpowiedź na nie stanowi zarówno największy minus całego obrazu - absolutnie niczym. Widza zapoznanego z wcześniejszymi częściami czeka półtoragodzinne jedzenie odgrzewanego kotleta, polanego jedynie delikatnie innym sosem. Owym sosem jest tutaj konwencja, w której film został zrobiony. Odbiega ona nieco od wcześniej wyznaczonych standardów - zrezygnowano z niedbałego obrazu jakości kiepskiej kamery VHS. Tym razem możemy pokusić się nawet o stwierdzenia, że bohaterowie poszli z duchem czasu i zaopatrzyli się w ręczną kamerkę DVD - do jakości obrazu nie można się przyczepić. Szkoda tylko, że utracono przez to porażający realizm poprzedników. Oglądając „Penance” ma się nieodparte wrażenie że wszystko zostało chłodno przemyślane i wyreżyserowane, brakuje wręcz namacalnego brudu i improwizacji dwóch wcześniejszych części. Obraz czysty i wysokiej jakości daje wrażenie zwykłego filmu, a to kolejny poważny minus. Gdyby jednak spojrzeć na ten fakt z innej strony, to z łatwością znajdziemy wytłumaczenie takiego stanu rzeczy. Vogel tym razem postawił na lepszą jakość obrazu, aby dokładnie przedstawić wszystkie efekty gore, które upakował w filmie. A te prezentują się doprawdy rewelacyjnie. Obcinanie kończyn, poderżnięcie gardła, patroszenie i wszystkie tego typu chwyty są doskonale przygotowane od strony wizualnej - z pewnością spożywanie przy nich obiadku nie będzie należało do najmilszej czynności - przynajmniej dla tych bardziej wrażliwych. Wnętrzności co jakiś czas walają się z charakterystycznym, nieprzyjemnym plaskiem po ekranie, a całość podsyca krew, powoli spływająca po ścianach. Ostatnia odsłona trylogii poszła już zupełnie w stronę typowej ekstremy, ale to zarazem największy jej plus. Bo o ile jedynka, mimo swej ciężkości nakłaniała do przemyśleń, dwójka szokowała i fascynowała w jednym, o tyle trójka to po prostu przez zdecydowaną większość czasu film nudnawy i bez pomysłu. Efekty świetne, ale cała reszta zdecydowanie ustępuje poprzednikom. Trylogia to zdecydowanie zbyt dużo jak na formułę, którą zaproponował Vogel. Obawiałem się już o „Mordum”, które jednak wyszło obronną ręką i osobiści bardziej przypadło mi do gustu niż jedynka. Niestety w „trójeczce” zmęczenie materiału jest już bardzo odczuwalne.

Ci, którzy nastawiają się na jazdę bez trzymanki zakończoną rozbiciem się o ścianę wszechobecnej zgnilizny dwóch poprzednich części nieco się zawiodą - to już nie ten sam klimat. Za to osoby poszukujące typowego gore mogą spokojnie sięgnąć po ten film, bo właśnie pod nich był robiony. Porażające realizmem efekty nie są w stanie uratować filmu zrobionego bez pomysłu, ale z pewnością windują jego ocenę. Do tego stopnia, że aż żal „Penance” nie dać „piątki”, choć bardziej niesztampowym dziełem z nazwijmy to „artystycznymi walorami” był obdarzony przeze mnie taką samą oceną pierwszy obraz tej trylogii.

data: 12:45; 03 listopada 2009     autor: Adrian Miśtak