Filmy
(Arcane Sorcerer)
Scenariusz: Pupi Avati
Produkcja: Włochy
Rok produkcji: 1996
Muzyka: Pino Donaggio
Stefano Dionisi
Consuelo Ferrara
Arnaldo Ninchi
Mimo iż fenomenalny dreszczowiec “The House with Laughing Windows” jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów jakie nakręcił w swej przebogatej karierze Pupi Avati, to jednak włoski mistrz stworzył później stosunkowo niewiele filmów grozy. Po świetnym „Zeder” z 1983 r. Avati zmierzył się z horrorem w 1996 r. reżyserując „L’arcano incantatore”, do którego napisał także scenariusz. Jakkolwiek nie udało mu się osiągnąć poziomu swego arcydzieła z 1976 r., to jednak „Arcane Sorcerer” jest obrazem godnym uwagi, a wręcz błyszczącym na tle upadku włoskiego kina grozy jakie miało miejsce w latach 90.
Giacomo Vigetti, młody absolwent seminarium, zostaje oskarżony o zgwałcenie dziewczyny i zmuszenie jej do aborcji. Aby uniknąć kary ucieka ze swego miasta, wkrótce też poznaję tajemniczą starą kobietę, która proponuje mu przedziwny układ. Zgodnie z nim Giacomo ma dotrzeć do samotni pewnego duchownego, który został ekskomunikowany za kontakty z ciemnymi mocami oraz posiadanie olbrzymiej biblioteki ksiąg o tematyce okultystycznej. Dopiero na skutek złego stanu zdrowia wyklętego kapłana Kościół zgodził się na przydzielenie mu sekretarza, który jednak zmarł, a Giacomo ma za zadanie go zastąpić. Po przybyciu do zamieszkałej przez duchownego wieży młody człowiek przekonuje się, jak daleko w swych kontaktach z mrocznymi siłami posunął się czarnoksiężnik.
„L’arcano incantatore”, choć jest filmem nakręconym dwie dekady po „La casa dalle finestre che ridono”, nadal prezentuje charakterystyczny dla Avatiego sposób budowania atmosfery, widoczny także we wcześniejszym „Zeder”. Cały obraz do cna przesiąknięty jest mistycyzmem i przepełniony elementami gotyckimi, a w miarę trwania seansu mnożą się pytania, na które nieprędko poznamy odpowiedź. Same lokalizacje jako żywo przywodzą na myśl te z „The House with Laughing Windows” – mroczne, bardzo surowe wnętrza na wpół zrujnowanych budynków są tu dominujące. Kolejnym elementem mającym znaczący wpływ na atmosferę jest znakomita muzyka Pino Donaggio, odgrywająca przede wszystkim rolę ilustracyjną, ale sprawdzająca się w niej wyśmienicie. Po tak mrocznym i pełnym niepokoju spektaklu Avati raczy nas fantastycznym finałem – końcowy twist wprawi niejednego widza w osłupienie, jednocześnie nie rozwiewając nawet w najmniejszym stopniu niezwykłej atmosfery jaką reżyser sukcesywnie kreował przez cały film.
Wobec konwencji w ramach której nakręcił swój dreszczowiec Avati naturalnym jest, że brutalnych momentów w „Arcane Sorcerer” nie ujrzymy zbyt wiele. Trzeba jednak przyznać, iż jeden z nielicznych prawdziwie zapada w pamięć – rozcięcie ramienia i nietoperz łapczywie spijający krew z pucharu, czyż taką scena mogła zostać nakręcona gdzie indziej niż we Włoszech ?
Niestety, „L’arcano incantatore” nie jest filmem doskonałym. W kilku scenach Avati zupełnie niepotrzebnie zdecydował się na wykorzystanie kiepskiej jakości efektów specjalnych, mających obrazować aktywność nieczystych sił. Takich momentów jest co prawda niewiele, ale są one pewną skazą na całości. Kolejną kwestią jest obsada głównej roli – Stefano Dionisi zupełnie nie przekonał mnie jako Giacomo, na szczęście przeciwwagą dla niego jest świetna rola Carlo Cecchiego jako księdza-czarnoksiężnika.
„L’arcano incantatore” to film będący kolejnym potwierdzeniem ogromnych możliwości Pupi Avatiego na polu kina grozy – szkoda, że włoski reżyser zdecydował się porzucić horror uznając go za mało ambitny gatunek. Preferowany przez Avatiego charakterystyczny styl budowania atmosfery, w którym istotnymi elementami są niedopowiedzenia oraz pierwiastek tajemnicy, jest w „Arcane Sorcerer” wyraźnie widoczny, a jego świetna realizacja stawia ten dreszczowiec w czołówce włoskich filmów grozy lat 90., a to mocna rekomendacja, nawet biorąc pod uwagę, iż wymieniona dekada była okresem schyłku złotej epoki włoskiego horroru.