Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Filmy

« powrót
August Underground's Mordum
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Fred Vogel
Scenariusz: Killjoy, Jerami Cruise
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2003
Obsada: Cristie Whiles
Michael T.Schenider
Killjoy
Jerami Cruise

 Chorych pomysłów zapowiadany ciąg dalszy. „August Underground” było pierwszą częścią trylogii, która w „Mordum” znajduje swą bezpośrednią kontynuację. Lekkie zmiany w stosunku do poprzednika, jeszcze większa brutalność, a wszystko to znów pozorowane na amatorskie nagranie video.

Fabuła - umówmy się, że takowa jest w tym filmie - kolejny raz sprowadza się do przedstawiania chorych pomysłów i krwawych zabaw kilku kluczowych postaci. W odróżnieniu od pierwowzoru, nasi znajomi postanawiają tym razem zrezygnować z niesmacznych uciech w postaci chorych, aczkolwiek mniej drastycznych zabaw, a przybliżają się coraz bardziej w stronę typowego gore. Narzędzie ostre i tępe, wymiociny oraz inne fekalia ponownie idą w ruch, a wszystko tylko po to, by jak najbardziej zmasakrować i upodlić swoje ofiary, które znalazły się w niewłaściwym czasie i miejscu.

„August Underground’s Mordum” to produkcja dużo mroczniejsza i bardziej brutalna niż poprzednia odsłona. Vogel po raz kolejny zaprasza widza do obskurnych piwnic i baraków gdzie rozgrywają się najgorsze koszmary schorowanych umysłów - tym razem oprawione dużo większą ilością posoki i wnętrzności walających się po ekranie. Grupka ludzi, pod przewodnictwem typa którego mieliśmy okazję podziwiać w pierwszej części, pastwi się nad kolejnymi ofiarami nie szczędząc im bólu i upokorzeń, a wszystko to znów zaserwowane pod postacią zapisu domowej kamery video. Mimo upakowania tutaj pokaźnej dawki bestialstwa film nie traci na realizmie - pierwsze założenie reżysera udało się bez zarzutu. Przyczyniło się do tego pieczołowite przygotowanie efektów gore - wszelakiej maści okaleczenia, rany i wnętrzności wyglądają bardzo realistycznie (ewentualne braki dobrze maskuje rozedrgany, chwilami nieostry obraz) i gdy jeden z oprawców gwałci ofiarę wpychając jej penisa do… rozciętego brzucha z którego wylewają się gorące wnętrzności, widz nie wprawiony w oglądaniu typowej ekstremy może poczuć się bardzo… nieswojo. To kolejny plus tego filmu - po schorowanej części pierwszej nie liczono, że Vogelowi uda się kolejny raz skręcić coś równie wstrząsającego - a tu proszę! Mimo wszystko „August Underground’s Mordum” ogląda się dużo lepiej, niż poprzednika. Jest bardziej brutalny, krwisty, skrzywiony… ale jako film stanowi dużo bardziej wciągającą całość. Pierwsza część odpychała, podczas gdy chore pomysły w „Mordum” zaczynają widza poniekąd fascynować i popychają do kibicowania grupce oprawców. Prawdę mówiąc pierwsza odsłona nieco mnie znudziła, podczas gdy tutaj z wypiekami na twarzy oczekiwałem, w jakiż to tragiczny sposób skończą kolejni ludzie torturowani przez naszych bohaterów. Fani Necrophagii z pewnością ucieszą się również z Killjoy’a, którego będą mogli podziwiać na ekranie w kilku krwistych scenach - dla nich, zaznajomionych z niezbyt delikatnym przesłaniem tej formacji, jest to pozycja wręcz obowiązkowa. Tym oto sposobem, w bólu i mękach ofiar (a ku satysfakcji widza) dotrzemy do bardzo ciekawego finału - w części pierwszej był to element kulejący, podczas gdy tym razem postawiono na zakończenie ciekawe i enigmatyczne - doskonale wieńczące cały film.

„August Underground’s Mordum” nie jest dziełem wybitnym, tym bardziej nie jest filmem przeznaczonym dla wszystkich fanów horroru. Nie zmusza od myślenia, jak jego poprzednik, nie widać w nim żadnych ukrytych przesłań, ale mimo tego ogląda się go zdecydowanie ciekawiej bo ma w sobie coś, czego zabrakło części pierwszej - fascynuje. A czy owa fascynacja bestialskimi pomysłami bohaterów jest rzeczą pozytywną czy nie, nie mi już oceniać.

data: 12:43; 03 listopada 2009     autor: Adrian Miśtak