Filmy
Scenariusz: John Dombrow, John Carchietta, David J. Show
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2009
Muzyka: Frederik Wiedmann
Tad Hilgenbrink
Janet Montgomery
Danko Jordanov
Historia kina grozy zna niejeden przykład filmu, który nie przetrwał do naszych czasów. Taki los spotkał min. niemiecki „Der Golem und die Tänzerin” (1917), kontynuację słynnego „Der Golem” Henrika Gaalena i Paula Wegenera, a także „Zoom Up: Rape Site” (1979), jednego z najbrutalniejszych przedstawicieli japońskiego nurtu pinku eiga. Motyw zaginionego horroru wziął niedawno na warsztat John Carpenter w swoim „Cigarette Burns”, wyśmienitym odcinku serialu „Masters of Horror”, podobną próbę podjął również nieco zapomniany przez ostatnie lata Dave Parker. Znany przede wszystkim z niskobudżetowego zombie movie „The Dead Hate the Living” twórca powrócił na stołek reżysera pełnometrażowego filmu po niemal dekadzie milczenia, a jego slasher „The Hills Run Red” trzeba określić mianem powrotu triumfalnego.
Tyler (Tad Hilgenbrink) jest zagorzałym miłośnikiem filmów grozy, a jego marzeniem jest odnaleźć „The Hills Run Red”, zaginiony, niezwykle krwawy slasher, którego wszystkie kopie zostały według oficjalnych informacji zniszczone ze względu na zbytnią brutalność. Chłopak dociera do Alexy (Sophie Monk), córki nieżyjącego już reżysera filmu, która pracuje jako prostytutka. Tyler zmusza ją do zabrania go na miejsce dawnego planu filmowego, obecnie położone w odludnych lasach. Tam na poszukującą zaginionego horroru grupę czeka koszmar – okazuje się, że Babyface (Danko Jordanov), zdeformowany morderca z „The Hills Run Red”, istnieje naprawdę i czai się w leśnych ostępach.
Film Dave’a Parkera charakteryzuje się przede wszystkim dość zmyślnym, obfitującym w zwroty akcji scenariuszem. W pewnym momencie rozwój wydarzeń porzuca zdecydowanie slasherowe schematy, ustępując wątkom, które najlepiej bez spojlerowania określić można jako „przez horrormaniaków o horrormaniakach”, a w wyraźnie pobrzmiewają w nich echa podobnego charakteru „Scream” Wesa Cravena. Tego typu urozmaicenie skostniałego schematu stalk ‘n slash jest według mnie głównym elementem stanowiącym o wartości nowego horroru Parkera. Typowo slasherowa część filmu również jest bardzo dobrze zrealizowana – leśne lokalizacje zostały umiejętnie wyeksponowane, dzięki czemu przez dłuższy czas klimat filmu jest dość mroczny. W „The Hills Run Red” nie brakuje też scen gore, za które odpowiadał sam Ron Karkoska, specjalista od charakteryzacji znany miłośnikom niskobudżetowych filmów gore min. z pracy na planie takich produkcji jak „Death Factory” (2002), „The Witch’s Sabbath” (2005) czy „Cemetery Gates” (2006). Na słowa uznania zasługuje także wygląd mordercy – poszarpana maska dziecka sprawdziła się w tym wypadku doskonale, a dobrą rolę niemą może zapisać na swoim koncie Danko Jordanov, doświadczony bułgarski kaskader.
Nadspodziewanie przekonująco wypadli aktorzy, zwłaszcza Tad Hilgenbrink, który wcielił się w rolę Tylera, opętanego żądzą odnalezienia „The Hills Run Red” miłośnika kina grozy – bohater ten dla zrealizowania swego celu nie cofnie się przed niczym. Dobrze zaprezentowała się także Sophie Monk, natomiast zdecydowanie najsłabszym ogniwem jest tu Janet Montgomery. Niestety, jest to jej kolejny w ostatnim czasie, po roli w „Wrong Turn 3: Left for Dead”, beznadziejny występ.
Reasumując, „The Hills Run Red” jest slasherem wyróżniającym się bardzo ciekawym scenariuszem okraszonym licznymi scenami gore, dość gęstym klimatem i zwieńczonym satysfakcjonującym finałem. Liczne mrugnięcia okiem do miłośników horroru i przedstawienie ich samych w krzywym zwierciadle, a także odświeżenie slasherowej formuły są powodami, dla których niewątpliwie warto sięgnąć po ten tytuł. Powrót Dave’a Parkera do kina grozy w tak dobrym stylu jest niewątpliwie znakomitą wiadomością dla miłośników filmowego horroru – z niecierpliwością będę czekał na jego kolejne projekty.