Filmy

« powrót
Zombieland
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Ruben Fleischer
Scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2009
Muzyka: David Sardy
Obsada: Jesse Eisenberg
Woody Harrelson
Emma Stone
Abigail Breslin
Bill Murray

Chyba każdy człowiek lubi niespodzianki, zwłaszcza te miłe. Ja osobiście najbardziej cenię sobie te momenty, kiedy człowiek zabiera się za film nie oczekując po nim niczego konkretnego, a okazuje się, że oto trafił na coś naprawdę cholernie pozytywnie zaskakującego.

Stany Zjednoczone Ameryki zamieniają się w Stany Zjednoczone Zombielandu. Z niewiadomych przyczyn rozprzestrzeniła się epidemia zamieniająca ludzi w zombies, w wyniku czego przy życiu pozostała zaledwie garstka myślących homo sapiens. Czworo z nich, kompletnie różnych od siebie, w wyniku przedziwnego splotu wydarzeń razem przemierza Amerykę, starając się przeżyć, przy okazji co i rusz natrafiając na kolejne hordy żywych trupów. Naszymi bohaterami są student Columbus, onegdaj nolife oddany „World of Warcraft”, twardziel Tallahassee mający manię na punkcie ciastek twinkies oraz dwie kanciary – seksowna Wichita i jej młodsza siostra Little Rock, będąca miłośniczką „Hanny Montany”.

Na wstępie trzeba sobie od razu wyjaśnić, że „Zombieland” jest bardziej komedią aniżeli horrorem. Zestawienie ze sobą czterech różnych postaci pozwala pokazać ich różne charaktery, co często osiągane jest przez komediowe dialogi czy wydarzenia. Chociaż bohaterowie nie są oryginalni, każdy jest jakimś archetypem przedstawionym w krzywym zwierciadle, nie można odmówić im uroku, niemalże od razu zaskarbiają sobie sympatię widza. Oryginalnością nie grzeszy również scenariusz, będący kolejnym elementem wykorzystanym do parodiowania. „Zombieland” to takie „28 dni później” czy „Resident Evil” na wesoło, które bez znużenia pochłania się z zapartym tchem i uśmiechem na ustach. Chciałoby się powiedzieć, że zagłada ludzkości jeszcze nigdy nie była taka wesoła, przy tej produkcji wymięka nawet kultowe w pewnych kręgach i lubiane przeze mnie „Marsjanie atakują!” Tima Burtona. Komicznością wizji zagłady filmowi dorównać może chyba tylko gra „Stubbs the Zombie in Rebel Without a Pulse”, w której sterujemy zombie wgryzającym się ludziom w mózgi i zamieniającym ich na swoje podobieństwo za pomocą między innymi odłamka flakowego. Horror reprezentowany jest tutaj jedynie przez wyniszczającą ludzkość epidemię oraz stada zombies, które jednak nie stanowią większego problemu dla naszych bohaterów. Chociaż umarlaki poruszają się dość szybko i niemalże zawsze w hordzie, czwórka herosów w widowiskowy, nieraz komediowy sposób odsyła ich na tamten świat, używając dosłownie wszystkiego, co akurat znajdzie się pod ręką.

„Zombieland”, mogące pochwalić się niemałym jak na horror budżetem, wynoszącym około dwudziestu trzech i pół miliona dolarów, sprawdza się również od strony realizacyjnej. Mamy tutaj niezłe zdjęcia, sprawnie zrealizowane sceny akcji, klimatyczne scenerie wyniszczonych pandemią Stanów, przyjemną oprawę dźwiękową, świetną charakteryzację, nieźle zrealizowane krwawe sceny oraz przekonujące aktorstwo. Swoistym obsadowym crème de la crème jest epizodyczny występ Billa Murraya, który udowadnia, że potrafi się z siebie śmiać, przy okazji parodiując samego siebie z „Pogromców duchów”.

Na dobrą sprawę nie doszukuję się w „Zombieland” wad, które mogłyby znacząco wpłynąć na zaniżenie oceny. Chociaż od razu kupiłem tę historię i znakomicie się przy niej bawiłem, maksymalnej noty jednak dać nie mogę. Mam bowiem świadomość, że jest to produkcja dość specyficzna, która ze względu na swój charakter nie przypadnie do gustu każdemu. Oczekując horroru, można się na tym filmie mocno przejechać, bo chociaż truchła zombies ścielą się gęsto, takich scen jest relatywnie mało w porównaniu z resztą wątków, dodatkowo zrezygnowano z superkrwawej jatki, stawiając bardziej na efektowność i akcję. Kto jednak ma ochotę na szaloną przygodę wykpiwającą filmy o epidemii nieumarłych, śmiało może po przedmiot recenzji sięgnąć; osobiście uważam go za jeden z najlepszych komediohorrorów, jakie dotychczas widziałem. Spory sukces sprawił, że już od pewnego czasu mówi się o „Zombieland II”, jednak obawa, że będzie on o wiele gorszy od oryginału, jest w przypadku takiej produkcji podwójnie uzasadniona.

data: 10:50; 24 stycznia 2010     autor: Jacek „Pottero” Stankiewicz

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomoœci suwałki | strzyżenie | Dzwonki |