Filmy
(Krzesło)
Scenariusz: Carolyn Swartz
Produkcja: USA
Rok produkcji: 1989
Muzyka: Edward Reyes
Mike Starr
Trini Alvarado
Paul Benedict
Stephen Geoffreys
Motyw zemsty zza grobu bardzo często wykorzystywany jest w kinematografii. Powstało naprawdę wiele filmów o tej tematyce, o przeróżnym poziomie wykonania – począwszy od tych kiepskich aż do godnych uwagi. Chęć wyrównania rachunków także zatriumfowała w „Krześle”, …nastym opisywanym przeze mnie obrazie na łamach Horrormani.
Tajemnicza siła opanowuje świeżo odremontowane więzienie. Wyładowania elektryczne sieją spustoszenie wśród miejscowej władzy i więźniów, wywołując ogólną panikę. Psycholog zajmujący się skazańcami przypuszcza,, iż jest to przykład zbiorowej halucynacji. Niestety, jego teza jest błędna. Otóż dwadzieścia lat temu, w tym samym budynku wybuchł bunt, podczas którego więźniowie stracili jednego ze strażników na krześle elektrycznym…
„The Chair” jest typowym przykładem niskobudżetowego horroru klasy B. Jako że film został wyprodukowany u schyłku lat 80, to jego głównym atutem powinien być niezapomniany, specyficzny klimat. Niestety, mimo iż produkcja miała wysoki potencjał to czegoś jej zabrakło. Pierwszym i najpoważniejszym błędem jest długotrwałe rozwijanie się akcji. W zasadzie ciężko jest zauważyć kiedy zacznie się już właściwa treść filmu, a nawet pozwolę sobie stwierdzić iż jako takiej nie ma! Od samego początku jesteśmy doświadczani przez zbędne dłużyzny ciągnące się aż do finału. Znacznie tłumią one atmosferę grozy, i mniej cierpliwych widzów mogą skłonić do zrezygnowania z obejrzeniu obrazu do końca. Aktorstwo jest dobre. Wiąże się to z faktem, że nie zatrudniono osób nie mających za sobą żadnego dorobku filmowego. Najbardziej zapadła mi w pamięć kreacja skazańców, którzy swoje role odegrali dość przekonująco. Podobnie jak oni, tak samo i tęgi Mike Starr (który pojawia się również u boku słynnego komika Jima Carrey'a w mojej ulubionej komedii: „Głupi i głupszy”) pełniący funkcję miejscowego strażnika spisuje się bez większych zarzutów. Scen morderstw jest naprawdę niewiele, a kiedy już jesteśmy ich świadkami nie wyglądają one zbyt efektownie. Chyba najlepszym i najkrwawszym motywem jest oderwanie przedramienia jednego ze strażników przez wiatrak od klimatyzacji. Dlatego też, osoby lubiące gore i sporo trupów z pewnością będą zawiedzione, bo „materiałów” na ofiary w tym filmie nie brakowało.
Po seansie na mojej twarzy zawitał uśmiech, co wiąże się z faktem usłyszenia przeze mnie wszystkich motywów ze ścieżki dźwiękowej. Kompozycja jest bardzo wyszukana i oryginalna. Przez większą część seansu słyszymy delikatną, relaksującą muzykę skrzypcową, co doprowadzić może do ucięcia sobie małej drzemki. W scenach kulminacyjnych (których jest niewiele) jednak jej natężenie zmienia się diametralnie – z subtelnych utworów brzmienie przechodzi w ciężką dla ucha, wywołującą uczucie grozy symfonię. Z przykrością stwierdzam, że jest to jedyna, godna uwagi rzecz w „Krześle”.
Debiut Waldemara Korzeniowsky'ego niestety nie sprawdza się. Autorzy filmu chcąc zrobić coś szczególnego i wyjątkowego zaprzepaścili swoją szansę. „The Chair” jest obrazem miernym a co najgorsze nudnym, mało klimatycznym i nie zapadającym w pamięć. Radzę trzymać się z dala od niego.