Filmy

« powrót
Ju-on: Shiroi rōjo
(Grudge: Old Lady in White, The)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Ryūta Miyake
Scenariusz: Ryūta Miyake, Takashi Shimizu
Produkcja: Japonia
Rok produkcji: 2009
Muzyka: Gary Ashiya
Obsada: Hiroki Suzuki
Akina Minami
Marika Fukunaga
Natsuki Kasa

Zapoczątkowana w 2000 r. przez Takashiego Shimizu telewizyjną produkcją „Ju-on” seria horrorów jest prawdziwym fenomenem. Dotychczas powstało już dziewięć filmów o nawiedzonym domu w Tokio (sześć japońskich i trzy amerykańskie), mimo to cykl daleki jest od zmęczenia materiału czy wyczerpania formuły. Dowodzą tego także dwie najnowsze japońskie części, których reżyserowanie Takashi Shimizu pozostawił mniej znanym twórcom – „Old Lady in White” nakręcił Ryūta Miyake, a „Girl in Black” Mari Asato. Szczególnie ten pierwszy film odznacza się wysokim poziomem, jako że Miyake miał odwagę wprowadzić interesujące zmiany, z jednoczesnym zachowaniem najlepszych elementów konwencji japońskich ghost stories.

Tradycyjnie fabuła jest niezwykle skomplikowana, a cały film podzielony został na splatające się ze sobą epizody przedstawiające losy poszczególnych postaci. Zobaczymy zatem jak w obliczu klątwy stają domokrążca i jego dziewczyna, kierowca taksówki oraz rodzina, która na swoje nieszczęście wprowadziła się do przeklętego domu. 

Tym razem podział filmu na epizody miał jednak na celu nie tylko skomplikowanie fabuły i pozostawienie filmu bez głównego bohatera. Miyake po mistrzowsku gmatwa chronologię, której ułożenie się w całość w finale będzie dla widza nie lada szokiem – „Old Lady in White” nie tylko straszy, ale i zaskakuje, dzięki czemu scenariusz który napisali Miyake i Shimizu zasługuje na najwyższe słowa uznania. Jego siła nie byłaby jednak tak wielka bez znakomitych scen grozy – jump sceny są nakręcone z ogromnym wyczuciem, każąc widzowi podskakiwać w fotelu w częstokroć nieoczekiwanych momentach. Istotną rolę odgrywają tutaj zdjęcia oraz oszczędna ścieżka dźwiękowa, która jako czynnik budujący napięcie sprawdza się jednak doskonale (mówiąc o muzyce warto zwrócić uwagę na wykorzystanie zmiksowanego motywu z telewizyjnych filmów „Ju-on” z 2000 r.). Dobrym zagraniem było też przedstawienie nowych zjaw – tytułowa stara kobieta jest równie przerażająca jak nasza dobra znajoma Kayako, a jej główny atrybut, piłka do koszykówki (!), został w kilku scenach ciekawie wykorzystany. Miyake zachował jednak szacunek dla filmów Shimizu, toteż w jednej ze scen pojawia się przez chwilę Toshio.

„Old Lady in White” trwa zaledwie 60 minut (podobnie zresztą jak „Girl in Black” Mari Asato, który jest jednak obrazem wyraźnie słabszym), a przy tym kumulacja scen grozy, niepokojących ujęć i fabularnych komplikacji jest tak duża, że od ekranu dosłownie nie można oderwać wzroku. Zaskakuje przy tym dość wysoki poziom brutalności – krwawe sceny nie są może specjalnie spektakularne, ale jak na standardy serii dość bezkompromisowe. Podpalenie oblanej benzyną ofiary, nawet niezbyt dokładnie przedstawione, robi zawsze spore wrażenie, zwłaszcza w tak ponurym kontekście jaki ma miejsce w „Ju-on: Shiroi rōjo”...

Ryūta Miyake dokonał rzeczy wydawałoby się niemożliwej – nakręcił obraz dorównujący poziomem filmom Takashiego Shimizu, godnie kontynuując jeden z najsłynniejszych cyklów w historii azjatyckiego kina grozy. Szkoda jedynie, iż słabiej prezentuje się „Girl in Black” Mari Asato, choć oczywiście i ten obraz ma swoje mocne strony. Natomiast „Old Lady in White” reprezentuje wszystkie elementy za które kochamy japońskie ghost stories – mało tego, podaje je nam w znakomitym wydaniu. Nie mam żadnych wątpliwości, powrót „Ju-on” jest triumfalny!

data: 00:11; 18 grudnia 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomości suwałki | strzyżenie | Dzwonki | gzymsy | zdjęcia fryzur | zidane | suwałki praca | instalacje przeciwpożarowe | gry planszowe | Perfumeria | Projekty domów |
sprzedam psa kota | pisanie prac licencjackich | luksusowe apartamenty | myjnia kraków | konferansjerzy | kalendarze | dentysta warszawa |