Filmy

« powrót
Quella villa in fondo al parco
(Ratman)
(Człowiek-szczur)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Giuliano Carnimeo
Scenariusz: Elisa Briganti, Dardano Sacchetti
Produkcja: Włochy
Rok produkcji: 1988
Muzyka: Stefano Mainetti
Obsada: David Warbeck
Janet Agren
Nelson de la Rosa
Luisa Menon

Pod koniec lat 80. świetność włoskiego kina grozy miała się powoli ku końcowi. Oczywiście, nadal powstawały tak znakomite produkcje jak „Zombi 3” (1988), „Zombi 4” (1988) czy „Demonia” (1990), ale wiele kręconych przy niskim budżecie filmów ograniczało się do eksploatowania popularności znanych nazwisk, nie oferując widzowi nic specjalnie ciekawego. Do tej właśnie grupy obrazów wypada zaliczyć „Ratmana” w reżyserii Guiliano Carnimeo, jakkolwiek nie uważam tej produkcji za całkowicie bezwartościową.

Pewnemu naukowcowi po latach nieudanych eksperymentów udaje się stworzyć niezwykłą hybrydę – połączenie człowieka i... szczura. Uczony liczy, iż jego mutant genetyczny będzie dla niego przepustką do sławy i pieniędzy, los chce jednak inaczej – bestia ucieka z klatki i znika. Wkrótce okazuje się, iż jest ona nie tylko niezwykle sprawna i groźna, ale też bardzo inteligentna. Jedną z pierwszych ofiar odrażającego stworzenia pada atrakcyjna modelka. Jej siostra, Terry (Janet Agren) postanawia rozwiązać zagadkę śmierci krewnej, w czym pomaga jej Fred Williams (David Warbeck), autor powieści sensacyjnych. Niestety, próba dotarcia do prawdy będzie oznaczała konfrontację z człowiekiem-szczurem...

W tym wypadku dość szablonowa fabuła nie została niestety zamknięta w sensownym scenariuszu. W „Ratmanie” stężenie absurdów i dłużyzn jest niestety dość duże, co obok fatalnej gry aktorskiej jest głównym mankamentem filmu. Tak jest, wzrok Was nie myli – fatalnej gry aktorskiej. Nie pomogła obecność znanych nazwisk, Janet Agren („City of the Living Dead”) i David Warbeck („The Beyond”) dostosowali się do niskiego poziomu prezentowanego przez resztę obsady, a stosunkowo najlepiej prezentuje się... Nelson de la Rosa, jeden z najmniejszych ludzi świata, który zagrał rolę tytułowego Ratmana. Występ znanego m.in. z epizodu w „Island of Doctor Moreau” (1996) aktora robi wrażenie, choć uczciwie mówiąc w znacznym stopniu przyczyniła się do tego znakomita charakteryzacja autorstwa Franco Gianniniego – bestia ze swymi długimi pazurami i dość okazałymi zębami prezentuje się nad wyraz efektownie. Na słowa uznania zasłużył Giannini także za krwawe sceny. Może nie mamy tu do czynienia z gorefestem, a praca kamery momentami ukrywa pikantne szczegóły, jednak w ostatecznym rozrachunku posoki leje się dużo, a kilka brutalnych scen – m.in. ucztowanie Ratmana na zwłokach ofiary – zapada w pamięć. 

Mimo wszystko najmocniejszym punktem „Quella villa in fondo al parco” jest muzyka. Soundtrack skomponował Stefano Mainetti, którego miłośnicy włoskiego kina grozy pamiętają zapewne doskonale z muzyki do „Zombie Flesh Eaters 2”, a motywy muzyczne są tu bardzo klimatyczne i melodyjne – szkoda, iż nie komponuje się to z ciekawszymi lokalizacjami czy z mroczną atmosferą, gdyż takowych po prostu w filmie Carnimeo nie ma. Mimo to warto docenić pracę Mainettiego, licującą z wysokimi standardami muzycznymi włoskiego kina grozy lat 70. i 80.

Przy całym uznaniu dla wymienionych wyżej atutów nie sposób zaprzeczyć, iż „Ratman” jest filmem najzwyczajniej w świecie nudnym. To zaiste zadziwiające, iż w zaledwie 78-minutowym obrazie znalazło się miejsce na dłużyzny i nic nie wnoszące do fabuły dialogi, tym bardziej, iż współautorem scenariusza był sam Dardano Sacchetti, jeden z najwybitniejszych scenarzystów w historii włoskiego kina grozy. Mamy co prawda kilka sekwencji w których obserwujemy próby tworzenia napięcia (długa scena poprzedzająca śmierć dziewczyny w szafie), ale są one odosobnione i średnio udane. 

Reasumując, „Ratman” to dość przeciętny monster movie, który mógłby być obrazem znacznie lepszym gdyby zadbano o sensowniejszy scenariusz, lokalizacje i włożono w niego nieco więcej pieniędzy. Niestety, tak się nie stało, wobec czego spod ręki Giuliano Carnimeo wyszedł zaledwie półprodukt, niepozbawiony jednak ciekawych elementów. Pozycję tę polecam przede wszystkim miłośnikom monster movies oraz włoskiego kina grozy – dla innych seans „Quella villa in fondo al parco” może okazać się stratą czasu.

data: 00:28; 05 grudnia 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomoœci suwałki | strzyżenie | Dzwonki |