Filmy
(Mordercze kuleczki II)
Scenariusz: Don Coscarelli
Produkcja: USA
Rok produkcji: 1988
Muzyka: Fred Myrow, Christopher L. Stone
Reggie Bannister
Angus Scrimm
Paula Irvine
Samantha Phillips
Serią „Phantasm” Don Coscarelli bez wątpienia zapisał się na stałe w dziejach kina grozy. Pierwsza część cyklu była filmem pełnym szalonych pomysłów, zapadających w pamięć scen, ale i tajemnic – akcja pędziła do przodu jak szalona, ale w ostatecznym rozrachunku nie uchylono nawet rąbka tajemnicy związanej z rozgrywającym się na ekranie koszmarem. Niemal dekadę później światło dzienne ujrzał sequel, w którym Coscarelli z pomocą wyższego niż poprzednio budżetu twórczo rozwinął znane w oryginału wątki, tworząc film jeszcze bardziej „zakręcony”.
Film zaczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończyła się część pierwsza. Reggie ratuje małego Michaela, a dom, w którym zostali zaatakowani przez karły, wybucha... jednak Tall Man uchodzi z życiem. Mijają lata, Michael zostaje wypuszczony ze szpitala psychiatrycznego, jednak wcale nie jest pogodzony z przeszłością i chce za wszelką cenę odnaleźć Tall Mana i wyrównać z nim rachunki. Wiele wskazuje na to, iż jego dawny prześladowca znów się uaktywnił – z cmentarzy na prowincji znikają zwłoki, a sam Michael ma wizje dziewczyny, która również zdaje sobie sprawę z zagrożenia. Dręczony przez demony przeszłości rusza na północ prowadzony instynktem i wyraźnie widocznymi śladami, a towarzyszy mu wierny przyjaciel Reggie. Jednak tym razem Tall Man będzie jeszcze trudniejszy do pokonania i bardziej niebezpieczny …
Coscarelli postanowił zastosować metodę, która sprawdziła się znakomicie w części pierwszej – widz jest zasypywany nawałnicą gwałtownych wydarzeń, pytania się mnożą, a odpowiedzi na nie brak. W efekcie „Phantasm II” ogląda się z zapartym tchem, tym bardziej, iż również od strony wizualnej jest co podziwiać. Mark Shostrom przygotował znakomite efekty gore, w czym pomagał mu będący wówczas u progu swojej wielkiej kariery Gregory Nicotero. Spektakularnie prezentują się zresztą nie tylko krwawe sceny, ale i wygląd karłów, których twarze widzimy tym razem bardzo dokładnie i ze wszystkimi smaczkami. Bardzo często pojawiają się także mordercze kuleczki (tak został zresztą przetłumaczony tytuł filmu w polskim wydaniu VHS), uśmiercające swoje ofiary w niezwykle krwawy sposób. Kolejnym elementem, w którym „Phantasm II” przynajmniej dorównuje pierwszej odsłonie serii, jest znakomita muzyka Freda Myrowa i Christophera L. Stone’a – szkoda jedynie, iż świetny motyw przewodni został nieco zbyt słabo wyeksponowany.
Ale „Phantasm II” to także niezwykle wyraziste kreacje aktorskie – James LeGros świetnie spisał się w roli Michaela (co ciekawe, w castingu do tej roli brał udział Brad Pitt), jak zawsze solidny jest Reggie Bannister, ale prawdziwy popis dał Angus Scrimm – Tall Man pojawia się na ekranie częściej niż w oryginale, dzięki czemu ten nieco zapomniany aktor (ostatnio pojawił się w pierwszym sezonie serialu „Masters of Horror”, w wyreżyserowanym przez – a jakże – Coscarellego epizodzie „Incident On & Off Mountain Road”) stworzył fantastyczną, zapadającą głęboko w pamięć kreację.
Reasumując, w drugiej części cyklu Don Coscarelli poprawił wiele elementów w stosunku do pierwszej odsłony, acz całości brakuje nieco magii i klimatu oryginału. Mimo to mamy do czynienia z świetnym, krwawym i pędzącym w szaleńczym tempie do przodu filmem grozy, który nie tak łatwo wyrzucić z pamięci po seansie. Tak szalona fabuła kryła w sobie ogromny potencjał, co Coscarelli wykorzystał kręcąc dwa kolejne sequele („Phantasm III: Lord of the Dead” z 1994 r. i „Phantasm IV: Oblivion” z 1998 r.). Sam „Phantasm II” zdecydowanie Wam polecam, ale sięgnijcie wpierw po część pierwszą, która jest w mojej opinii jeszcze lepsza, a jej seans konieczny do zrozumienia fabularnych niuansów sequela.