Filmy

« powrót
Batoru rowaiaru II: Chinkonka
(Battle Royale II: Requiem)
(Battle Royale II: Requiem)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Kin’ji Fukasaku, Kenta Fukasaku
Scenariusz: Kenta Fukasaku, Norio Kida
Produkcja: Japonia
Rok produkcji: 2003
Muzyka: Masamichi Amano
Obsada: Tatsuya Fujiwara
Ai Maeda
Shūgo Oshinari
Ayana Sakai

Sequele z reguły są gorsze od pierwowzoru, jednak nie przypuszczałem, że druga część „Battle Royale”, zwłaszcza sygnowana nazwiskiem Kin’jiego Fukasaku (reżyser zmarł w czasie kręcenia filmu, więc dokończony został on przez jego syna, Kentę), okaże się taką porażką. Niech samo za siebie mówi to, że po siedemdziesięciu minutach seansu przerwałem oglądanie, aby do pozostałych sześćdziesięciu paru minut wrócić dopiero nazajutrz.

Minęły trzy lata, odkąd bohaterowie pierwszej części uciekli z wyspy. Założyli organizację terrorystyczną Wild Seven, która skupia zwycięzców innych edycji Battle Royale oraz wszelaką młodzież. Wild Seven wypowiada wojnę dorosłym, chroniąc się na jednej z japońskich wysp. Dorośli modyfikują zasady BR. W BRII ponownie udział biorą uczniowie jednej z japońskich szkół średnich, jednak teraz ich głównym zadaniem jest wyeliminowanie przywódcy Wild Seven. Młodziakom ponownie założono obroże, teraz walczą jednak w parach – jeżeli ktoś z pary zginie lub oddali się na więcej niż pięćdziesiąt metrów, jego kompan poniesie śmierć (o ile część pierwsza nasuwała pewne skojarzenia z „Obrożą” Lewisa Teague’a, o tyle w drugiej są one już zdecydowanie bardziej nachalne). Nastolatki rzucone zostają na wyspę, na której ukrywają się członkowie Wild Seven. Rozpoczyna się walka, ale...

Będę szczery: druga część przeznaczona jest wyłącznie dla fanów „Battle Royale”, ale i tych może znudzić. Wyczuwalna jest zmiana klimatu – film stał się czymś w rodzaju political fiction: traktuje między innymi o terroryzmie, jest antyamerykański. Oglądając początkowe sceny, kiedy to walą się dwa tokijskie wieżowce, od razu wiemy, że jest to aluzją do zamachów z 11 września 2001 roku na nowojorskie World Trade Center.

Obcując z „Battle Royale II” często zastanawiałem się, czy ten film nie jest aby parodią. Scena desantu na wyspę przypomina tę z filmów w stylu „Szeregowca Ryana”: D-Day, desant na Omahę i te sprawy. Jako że akcja filmu rozgrywa się w okresie świąt Bożego Narodzenia, zdarzały się sceny, w których jako tło dla wydarzeń zastosowano melodie z kolęd. Gdy opiekun gry podawał pierwszą oficjalną listę ofiar, w tle zabrzmiała znajoma mi muzyka. Nie jestem zbyt religijny, ale po chwili namysłu doszedłem do tego, że jest to „Cicha noc”.

Technicznie stoi on na podobnym poziomie jak część pierwsza. Tyczy się to scenografii i muzyki: także tutaj jako tło muzyczne ponownie pojawia się klasyka. Zmieniono za to klimat filmu i założenia scenariusza, przez co wyszedł przynudnawy pseudofilozoficzny film będący połączeniem filmu wojennego, dramatu i political fiction. Zawodzą w nim także bohaterowie i aktorzy. Powtórzę to, co napisałem wcześniej: pozycja tylko dla fanów „Battle Royale”, bo inni – nie oglądający pierwszej części – uznają „Requiem” za stek bzdur. Miłośnicy pierwszej części pewnie zresztą też.

data: 19:40; 19 listopada 2009     autor: Jacek „Pottero” Stankiewicz

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomości suwałki | strzyżenie | Dzwonki | gzymsy | zdjęcia fryzur | zidane | suwałki praca | instalacje przeciwpożarowe | gry planszowe | Perfumeria | Projekty domów |
sprzedam psa kota | pisanie prac licencjackich | luksusowe apartamenty | myjnia kraków | konferansjerzy |