Filmy
(Telegram śmierci)
Scenariusz: Donna Matson
Produkcja: USA
Rok produkcji: 1988
Muzyka: Roy J. Ravio
Michael Hartson
J.T. Wallace
Jerry Anderson
Linda Carol Toner
Steven Field
„Telegram śmierci” to kolejna antologia grozy składająca się z trzech 30-minutowych historyjek. Tajemniczy kurier doręcza telegram ludziom, którzy w swoim życiu popełnili niewybaczalne błędy i teraz za nie zapłacą...
Historia pierwsza, zatytułowana „Heroine Overdose”, opowiada o pewnym aroganckim reżyserze niskobudżetowych horrorów, który słynie z uprzedzenia do kobiet – zazwyczaj w jego filmach i poza planem poniżanych. Nadszedł czas, by uświadomić go o równości obu płci.
Druga opowiastka, zatytułowana „Pandora”, traktuje o bezdusznej dziennikarce, która potrąca na ulicy swoim samochodem dziecko. Obawiając się o dalszy rozwój swojej kariery, ucieka z miejsca wypadku, zostawiając chłopca na pewną śmierć. Od tej pory ścigać ją będą nie tylko wyrzuty sumienia...
Trzecia opowieść o tytule „Veteran’s Day” to historyjka o człowieku odpowiedzialnym za rekrutację żołnierzy do armii podczas wojny w Wietnamie. Człowiek ten nigdy na wojnie nie był, ale za to zdążył wysłać na pewną śmierć chłopaka, który w szkole opuścił jeden semestr. Teraz nadszedł czas, by jego oprawca przeżył tę samą historię...
Muszę przyznać, że nie oczekiwałem po „Telegramie śmierci” niczego specjalnego, jak się zresztą okazało – słusznie. Wszystkie historyjki są raczej płytkie i głupawe. Można rzec, że jedynie pierwsza z nich posiada pewien klimat i kilka ciekawostek, jak np. nawiązanie do słynnej serii „Koszmar z ulicy Wiązów”. Pozostałe dwie nie mają się specjalnie czym poszczycić – ot zwykłe opowiastki, których morał jest banalny i oczywisty.
Jak już wspomniałem, klimat posiada jedynie „Heroine Overdose”. Efekty specjalne są niestety znikome, a kiedy się już pojawiają, z całą pewnością nie są w stanie zadowolić wybrednego widza.
Jako połączenie wszystkich historyjek zamiast strażnika krypty mamy głos przeznaczenia (James Earl Jones), który tylko słyszymy. Stara się on być mroczny i przerażający, ale moim zdaniem John Kassir z „Opowieści z krypty” wypada o niebo lepiej. Na nic zdaje się fakt, że Earl Jones użyczał głosu samemu Darthowi Vaderowi (którego zresztą zagrał David Prowse).
Stephen Kienzle „Telegramem śmierci” zapoczątkował i jednocześnie zakończył swoja przygodę z reżyserką. Moim zdaniem to nawet lepiej, bo jego debiut wypadł po prostu słabo. Po „Terrorgram” sięgnąć może każdy. Na pewno się nie zanudzi, ale moim zdaniem lepiej postarać się o serię „Opowieści z krypty” albo chociażby zapomniane „The Willies”.