Filmy

« powrót
Demonium
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Andreas Schnaas
Scenariusz: Sonja Schnaas, Ted Geoghegan
Produkcja: W?ochy/Niemcy
Rok produkcji: 2001
Muzyka: Marc Trinkhaus
Obsada: Andrea Bruschi
Claudia Abbate
Giuliano Polgar
Emilia Marra

Pośród najlepszych niemieckich reżyserów horrorów wyróżnia się grupa twórców niskobudżetowego, niezależnego kina gore – Jörg Buttgereit, Olaf Ittenbach i Andreas Schnaas znani są z krwawych, bezkompromisowych obrazów poruszających rozmaitą tematykę, wyróżniających się jednak niepowtarzalnym stylem. Ostatni spośród wymienionych, urodzony w Hamburgu Schnaas, pasjonował się kinem grozy już od dzieciństwa, a jako reżyser zadebiutował w 1989 r. filmem „Violent Shit”, który dał początek trylogii o tej samej nazwie. Większość zrealizowanych przez Niemca obrazów to filmy o niskim budżecie, z chałupniczo wykonanymi efektami gore i słabym aktorstwem, jednak talent reżysera został dostrzeżony, dzięki czemu w 2001 r. otrzymał on budżet w wysokości ponad 2 milionów dolarów przeznaczony na nakręcenie kolejnego obrazu. Efekt? „Demonium”, jeden z najlepszych horrorów w karierze Schnaasa.

Film rozpoczyna się dosyć nietypowo, bo w pierwszych scenach obserwujemy… zakończenie historii. Para kochanków, Rasmus i Maria, zostaje brutalnie zamordowana przez tajemniczego prześladowcę w kapturze. Jak doszło do tych wydarzeń? Przenosimy się rok wstecz, kiedy to zabity został naukowiec Arnold Berger, a wskazani przez niego ludzie przybywają do jego zamku, aby usłyszeć testament zmarłego. Nie przeczuwają, iż większość z nich nie opuści mrocznej twierdzy żywa…

Widać, iż solidny budżet pozwolił Schnaasowi na poprawienie mankamentów, które trapiły jego twórczość w poprzednich latach. Przede wszystkim mamy do czynienia z profesjonalnie zrealizowanymi zdjęciami oraz montażem, które to elementy były bolączką tak ciekawych pozycji jak „Zombie 90’: Extreme Pestilence” czy „Infantry of Doom”. Bardzo realistycznie prezentują się także sceny gore, których różnorodność jest naprawdę duża – rozcięcie klatki piersiowej piłą mechaniczną, oderwane kończyny i dekapitacja, to tylko niektóre elementy zawartości pudełka łakoci dla miłośników krwawych efektów. Stroną wizualną filmu zajęli się włoscy specjaliści od charakteryzacji, którzy przyznali później, iż praca ze Schnaasem była dla nich cennym i ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza wobec wygaśnięcia tradycji kręcenia tego typu obrazów w Italii.

Mimo iż wielu członków starej gwardii Schnaasa zostało zastąpionych specjalistami z Włoch, to jednak skomponowanie ścieżki dźwiękowej reżyser powierzył po raz kolejny swojemu człowiekowi, Marcowi Trinkhausowi. Niemiecki twórca znów podołał zadaniu w sposób zadowalający, umiejętnie korelując muzykę z ekranowymi wydarzeniami. Całość wypada bardzo klimatycznie, także dzięki surowym wnętrzom zamku – elementy gotyku to ostatnia rzecz jakiej spodziewałbym się u Schnaasa mając w pamięci „Violent Shit” czy „Goblet of Gore”; chylę czoła…

Aktorstwo prezentuje się w „Demonium” nad wyraz przeciętnie, stosunkowo największe wrażenie robi rola The Freak (Michele Roselli), a i ta wyróżnia się bardziej ze względu na świetny wygląd mordercy niż grę aktorską. Nie przekonał mnie zupełnie bezbarwny Andrea Bruschi, nie radząc sobie z rolą demonicznego – przynajmniej w teorii – gospodarza zamku.

„Demonium” to jeden z najlepszych filmów w karierze Andreasa Schnaasa, horror, w którym ten niezwykły twórca udowodnił, iż przy wystarczających środkach jest w stanie wznieść się na wyżyny B-klasowego kina grozy. Mimo słabego aktorstwa mogę polecić ten arcyciekawy film fanom kina gore, którzy zapewne najlepiej docenią jego atuty. Obok takich produkcji jak „Zombie Doom”, „Anthropophagous 2000” i „Nikos the Impaler” pierwszy anglojęzyczny film Schnaasa stanowi perełkę dorobku reżysera. Z pewnymi zastrzeżeniami, ale polecam!

data: 01:52; 03 listopada 2009     autor: Cezary Namirski vel. Cement

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomoœci suwałki | strzyżenie | Dzwonki |