Cement
- 16:43; 31 lipca 2010
Filmy
« powrót
Purei
(Pray)
(Pray)
Ocena:
Reżyser: Yūichi Satō
Scenariusz: Tomoko Ogawa
Produkcja: Japonia
Rok produkcji: 2005
Scenariusz: Tomoko Ogawa
Produkcja: Japonia
Rok produkcji: 2005
Obsada: Tetsuji Tamayama
Asami Mizukawa
Toshiyuki Toyonaga
Mitsuyoshi Shinoda
Sanae Miyata
Fumiyo Kohinata
Katsuya Kobayashi
Asami Mizukawa
Toshiyuki Toyonaga
Mitsuyoshi Shinoda
Sanae Miyata
Fumiyo Kohinata
Katsuya Kobayashi
Przekłamaniem byłoby stwierdzenie, iż lwia część kolekcji „Asia Extreme” w pierwotnej dystrybucji Tartan Films wydana została i na naszym krajowym poletku. Wprawdzie Kino Świat opatrzyło swoim szyldem m.in. serię „The Ring: Krąg” czy trzy oficjalne odsłony serii „J-horror Theater” pod postacią „Infekcji”, „Wizji” i „Reinkarnacji”, tyle że śmieszne 9,99 zł za podwaliny nurtu współczesnych asian ghost stories, przeciwstawione czterokrotności owej sumy w innych wypadkach za podobne, wzbogacone materiałem dodatkowym w formie interaktywnego menu i bezpośredniego dostępu do scen (opcjonalnie zwiastunami, szczęśliwie również w wyższej jakości obrazu) wydania raczej kompromitowały, niźli stawiały dystrybutora w dobrym świetle. Kuriozalnego rozszczepienia cen za podobnej jakości produkty uniknęło już IDG wypuszczając m.in. „Ab-Normal Beauty” („Sei mong se Jun”, reż. Oxide Pang, 2004), „Acacia” (reż. Ki-hyeong Park, 2003), „Battle Royale” („Batoru Rowaiaru”, reż. Kinji Fukasaku, 2000), „Cello” („Chello hongmijoo ilga salin sagan”, reż. Woo-cheol Lee, 2005), „The Heirloom” („Zhaibian”, reż. Leste Chen, 2005), „Phone” („Pon”, reż. Ahn Byeong-ki, 2002), „The Red Shoes”(„Bunhongsin”, reż. Yong-gyun Kim, 2005) i „A Tale of Two Sisters” („Janghwa, Hongryeon”, reż. Kim Ji-woon, 2003) w seriach Kino Domowe, Horrory Świata, Przeboje kina Azji w jednolitej cenie 19,99. Tajlandzki „Shutter” (reż. Banjong Pisanthanakun, Parkpoom Wongpoom, 2004) doczekał się natomiast nieco lepszej dystrybucji Vision, a „Trylogia Zemsty” („The Vengeance Trilogy”: „Sympathy for Mr. Vengeance”, „Oldboy”, „Sympathy for Lady Vengeance”, reż. Park Chan-wook) limitowanego, czteropłytowego wydania specjalnego (Gutek Film). Mayfly uraczyło zaś polskiego widza koreańskim „R-Point” („Su-chang Kong”, 2004). Nikomu jak dotąd przez myśl nawet nie przeszło, ażeby po latach i w tym ciemnogrodzie wprowadzić wreszcie do sprzedaży flagowe dzieła Shinyi Tsukamoto „Tetsuo: The Iron Man” („Tetsuo”, 1989) i „A Snake of June” („Rokugatsu no hebi”, 2002), „Versus” (aka „Down to Hell 2”, reż. Ryuhei Kitamura), „The Happiness of the Katakuris” („Katakuri-ke no kōfuku”, reż. Takashi Miike, 2002), antologii „Three... Extremes” („Saam gaang yi”; reż. Fruit Chan, Chan-wook Park, T. Miike; 2004) oraz „Three” (aka „Three Extremes 2”; „Saam gaang”; reż. Peter Chan, Ji-woon Kim, Nonzee Nimibutr, 2002), czy „Doppelgänger” („Dopperugengâ”, reż. Kiyoshi Kurosawa, 2003); podobnież zresztą jak niskobudżetowego „Pray”...
Tyle tytułem wstępu – przydługiego swoją drogą – a kto zarzuci, że pałam miłością do taplania się w szambie, ten pozostanie nie bez racji. Takowa z całą pewnością nie stała jednak po stronie Mitsuru i jego dziewczyny, Maki, którzy pakując się w ciemne interesy zadarli ze śmiertelnie poważnymi ludźmi. Wraz z nadejściem czasu spłaty zaciągniętych długów, zdesperowany chłopak decyduje się na porwanie małej dziewczynki i wyłudzenie od jej rodziców okupu w wysokości 50 milionów jenów. Dwójka pechowych kidnaperów nieopatrznie zaszywa się w opustoszałym, ponurym kompleksie szkolnym. Jakież zdziwienie ogarnie ich wraz z chwilą, gdy podczas negocjacji okaże się, że uprowadzone przed paroma godzinami dziecko śpiące w sali tuż obok... nie żyje.
„They said... our daughter died year ago”
Warto tutaj nadmienić, że po tym jakże intrygującym zawiązaniu akcji (zabawne, że jak do tej pory zdążyły upłynąć zaledwie dwie minuty) nieufny widz może poczuć się bezpiecznie – najmniej oczekiwane plot twisty dopiero przed nim, a klimat grozy zagęszcza się coraz to bardziej po to, by finale osiągnąć apogeum i ścisnąć za gardło nawet znudzonego poetyką współczesnych asian ghost stores odbiorcę. Reżyser umiejętnie myli tropy, a paraliżujący strach wyłaniający się z dwóch różnych źródeł to zabieg o tyle trafiony, że świeży, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że wystarczy odrobina inwencji twórczej, aby nawet z pozornie wytartej estetyki wykrzesać coś więcej. Niejaka Tomoko Ogawa odwaliła zatem kawał dobrej roboty, z czego może być dumna biorąc pod uwagę fakt, że w kolejnej opowiastce o mściwej yūrei potrafiła nie tylko zaskoczyć, a i poprawić o czymś ponadto. „Purei” to przede wszystkim melancholijna relacja o tym jak udręczony, nękany bolesnymi wspomnieniami człowiek wiedzie się na skraj załamania psychicznego, a brak rozliczenia z przeszłością prędzej czy później i tak daje o sobie znać, atakuje ze zwielokrotnioną siłą, wyprowadza nieszczęśnika w pole - daleko poza cienką, czerwoną linię...
Dywagując nad zawiłościami sprezentowanej historii, ciężko chociaż mimochodem nie wspomnieć o stronie technicznej – słabej poprzez wzgląd na wyraźnie niski budżet, tym samym znakomicie komponującej się z posępną atmosferą wyludnionej, skąpanej w mrokach nocy szkoły. Portfel z dnem niejednokrotnie pomógł horrorowi i w wypadku obrazu Yūichiego Satō jest podobnie, a drażnić ma prawo co po najwyżej niewiarygodnie sztuczna wręcz scena potrącenia samochodowego. Przeciwstawiając ten drobny mankament oblanej krwawym sosem, klimatycznej całości opatrzonej w doprawdy frapującą fabułę nijak nie idzie zaprzeczyć jednak, że „Pray” nie jest tanią kalką „Ringu” Nakaty – jakich wiele - a dopóki ktoś ma coś do powiedzenia, dopóty nurt nie tylko będzie funkcjonować, ale i nieść za sobą kolejne miłe, zupełnie niespodziewane rozczarowania.
data: 17:51; 16 listopada 2009 autor: Dux