Filmy

« powrót
Kataude mashin gāru
(Machine Girl, The)
(The Machine Girl)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Noboru Iguchi
Scenariusz: Noboru Iguchi
Produkcja: Japonia
Rok produkcji: 2008
Muzyka: Takashi Nakagawa
Obsada: Minase Yashiro
Asami
Yūya Ishikawa
Ryōsuke Kawamura
Nobuhiro Nishihara

Oto i ona...
Wpierw pokiereszowana, teraz wkurwiona;
Z maszyną miast ręki kroczy żwawo,
A krew tryska to na lewo, to na prawo;
I choć obiektyw dawno już zalała,
Buchać z rozoranych ciał jakoś nie przestała;
It’s payback time!

Przeglądając filmografię Iguchiego natknąć się można zarówno na pozycje spod znaku adult videos (reality-tv „Heisei jogakuen kōtōbu: 18kin tairyoku sokutei hen omote & ura bājon”, 03’), softcore porno („18-kin: Abunai Kankei - The Kinshinsoukan” aka „Impolite Education”, 04’; czy szalony „Oira sukeban” aka „Sukeban Boy”, 06’), jak i kilka horrorów („Umezu Kazuo: Kyōfu gekijō: Madara no shōjo” aka „Kazuo Umezu’s Horror Theater: The Harlequin Girl”, 05’; „Nekome kozō” aka „Cat-Eyed Boy”, 06’). O „The Machine Girl” mówiło się jeszcze na długo przed premierą, a wszystko za sprawą ciekawie skonstruowanego trailera (jednego z lepszych jakie widziałem), zwiastującego nie lada gratkę dla zapaleńców makabreski i śmigających w powietrzu, poodżynanych kikutów oblanych szkarłatnoczerwonym, lepkim sosem. Koprodukcja wprost ze stajni legendarnego Nikkatsu – najstarszego studia filmowego w Kraju Kwitnącej Wiśni – i amerykańskiego Fever Dreams (odpowiadają m.in. za tanie spektakle gore „Flesh for the Beast”, 03’ i „Shadow: Dead Riot”, 06’) od pierwszych nowinek zapowiadała się nad wyraz apetycznie. Pytanie tylko czy teraz, gdy stół jest już suto zastawiony, przejdzie ci przez gardzioł sushi nadziewane ludzkimi paluchami? To jak będzie... przełkniesz te parę chrupkich, obrośniętych mięskiem kostek?

Aha, i jeszcze jedno... uwaga na paznokcie! Ponoć łatwo się nimi zadławić, no i mają tą upierdliwą przypadłość włażenia pomiędzy zęby... Ami (Minase Yashiro) wiodła normalne życie zwyczajnej nastolatki. Po śmierci rodziców musiała zaopiekować się młodszym bratem, Yu (Kawamura Ryōsuke), a że imały się go problemy długo nie pożył. Zrozpaczona, w gniewie poprzysięgła wybić co do joty wszystkich wrogów chłopaka, a że jednym z takowych był syn mafijnego klanu yakuza... nie wszystko poszło po jej myśli. Utraciwszy rękę, na skraju życia i śmierci zdołała zbiec oprawcom. Teraz powraca. Napędzana złością, ludzka maszyna do zabijania, przystępuje do wypełnienia aktu zemsty wyposażona w taką armatę, że mogłaby za jej sprawą wprawić w kompleksy samego Schwarzeneggera...

Porównywany do „The Gene Generation” (reż. Pearry Reginald Teo, 2007), ociekajacy krwią „The One-Armed Machine Girl” to groteska, jakiej w świecie filmu nie było już od dawien dawna (dokładniej od dwudziestu jeden lat). Echa tamtej radosnej rzeźni pobrzmiewają u Iguchi’ego w wielu sekwencjach – gdy Ami wpycha broń maszynową do dziury w tułowiu jednego z oponentów i rani z niej innych, albo gdy Miki (Asami) przy użyciu piły łańcuchowej dzieli ciało jakiegoś pechowca na dwie symetryczne połówki! Sam motyw zemsty, a właściwie Shurayukihime (Yuki uwidacznia kontrast śnieżnej bieli z czerwienią posoki na dwóch płaszczyznach; zarówno tej symbolicznej jak i dosłownej) to dla japońskiego srebrnego ekranu niemal, że topos i – niczym Oiwa na kartach literatury – gości na nim ustawicznie, spopularyzowany przez Fujitę w 1973 roku. Temu też zachowałbym ostrożność w porównywaniu „Kataude mashin gâru” do „Kill Billa”, czy „Planet Terror” chociaż fakt faktem, że jest on inspirowany... i ciężko nie uśmiechnąć się na widok „Maszynowej Dziewczyny” z przytwierdzoną do kikuta piłą. Ash z „Evil Deada” pewnie też poczułby się zazdrosny ;)... ...tyle, że chyba nawet on nie poradziłby sobie z wojownikami ninja w stylowych dresach, latajacą gilotyną, kuloodpornymi futbolistami, morderczym stanikiem i Yakuzą na dokładkę... o tak, tutaj jest to wszystko plus miotanie shurikenami, pojedynki na miecze samurajskie, podrzynanie gardeł kamą, szarpanie ciała piłą mechaniczną i tysiące sztuk amunicji, jaką pluje potężny railgun Ami czyniąc z jej wrogów... gęstą, nieregularną papę. Reasumując, tylko „Ichi the Killer” (reż. Takashi Miike, 2003) równać się może z „Machine Girl” gdyby patrzeć zarówno na oldschoolowy, komiksowy charakter całości, mnogość i pomysłowość efektów gore, oraz ten absurdalny, czarny humor. Do tego sympatyczna Yashiro z potężną giwerą miast ręki, a czego zabrakło?

Odrobiny seksu i nagości, co ma prawo dziwić biorąc pod uwagę, że w projekcie palce maczało Nikkatsu, a odtwórczynie głównych ról to jak na ironię niegdysiejsze gwiazdki porno, ambitne skądinąd. Są za to tony wnętrzności, plucie własnymi jelitami i hekto-... nie... teralitry krwi... czyli niecenzuralna jatka, co się równa blisko stu minutom znakomitej zabawy!

data: 15:45; 13 listopada 2009     autor: Dux

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomoœci suwałki | strzyżenie | Dzwonki |