Filmy
(Howling VII)
(Skowyt VII)
Scenariusz: Clive Turner
Produkcja: Wielka Brytania
Rok produkcji: 1995
Muzyka: Guy Moon
John Ramsden
Jack Huff
Elizabeth She
Romy Windsor
Clive Turner, na szczęście dla wszystkich widzów, w swoim dorobku reżyserskim posiada jedynie tę jedyną pozycję, która jest prawdziwą profanacją kina grozy. Szanowni państwo, przed wami „Skowyt VII” – jeden z najgorszych filmów wszech czasów...
W małym amerykańskim miasteczku dochodzi do brutalnej zbrodni. Policja szuka winnego, a miejscowy ksiądz ma na to wszystko swoją własną teorię – jego zdaniem morderstwa dokonał likantrop, który, kiedy chce, przemienia się w wilkołaka i morduje niewinnych ludzi. Miejscowy szeryf oczywiście bardzo sceptycznie podchodzi do sprawy, a w międzyczasie liczba ofiar zaczyna się drastycznie zwiększać...
Naprawdę zaczynam mieć dość tego typu produkcji! Takie filmy jak „Skowyt VII” nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. To, co Clive Turner wyprawia w swoim debiucie reżyserskim, to po prostu jakaś kpina. Jedyne, za co można go pochwalić, to dobór aktorów, gdyż ci szczególnie nie zawodzą, choć niektóre postaci i ich głupota mogą nieźle poirytować nawet najbardziej spokojnych widzów.
O czymś takim jak atmosfera grozy możecie po prostu zapomnieć, gdyż ten film to jedna wielka nuda. 40 minut oczekiwania na zalążek jakiejkolwiek akcji to zdecydowanie za długo, ale jeszcze gorszy jest fakt, że ta akcja ostatecznie się nie rozwija, a wilkołaka zobaczyć możemy na dobre dopiero w ostatnich dwóch minutach. Moment przemiany oczywiście śmieszy zamiast straszyć, a gumowej masce daleko do tej z pierwszej części (notabene najlepszej z serii).
Muzyki tak naprawdę nie zauważyłem (widać zbyt głośno narzekałem na wady, które można by wymieniać w nieskończoność). Gore to chyba jakieś obce pojęcie dla twórców filmu, gdyż poskąpili go nam całkowicie, co wbija ostatni gwóźdź do trumny tego szajsu.
Nie jestem w stanie wyrazić słowami, jak bardzo zły to film, mogę jedynie zapewnić, że nigdy więcej po niego nie sięgnę i zadziwia mnie aż fakt, że komuś chciało się taki badziew wydać w naszym kraju na VHS.
Odradzam więc jakąkolwiek styczność z tym pseudofilmem. Jeżeli mnie nie posłuchacie, to macie jak w banku, że zanudzicie się na śmierć.