Filmy

« powrót
Cannibal Holocaust
(Nadzy i rozszarpani)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Ruggero Deodato
Scenariusz: Gianfranco Clerici
Produkcja: Włochy
Rok produkcji: 1979
Muzyka: Riz Ortolani
Obsada: Robert Kerman
Gabriel Yorke
Francesca Ciardi
Perry Pirkanen
Luca Barbareschi

„Cannibal Holocaust” (spotykany również pod tytułem „Green Inferno”)  jest jednym z najbardziej szokujących filmów jakie kiedykolwiek ujrzały światło dzienne. Jest także bezapelacyjnie najlepszym obrazem w całym dorobku Ruggero Deodato, wówczas nieznanemu szerszej widowni. Omawiany tytuł zapewnił mu nie tylko rozgłos, ale i stałe miejsce w kanonie gatunku. Nie trzeba chyba nadmieniać, że zagrzał na stałe na liście video nasties? Jakby tego było mało nagonka na „Green Inferno” trwa nadal – film w wielu krajach w dalszym ciągu pozostaje zakazany, lub niemiłosiernie pocięty. Dlaczego? Odpowiedź poznacie poniżej...

W amazońskiej dżungli ginie bez śladu czworo reporterów. Dowodzący wyprawą ratunkową profesor Monroe już od samego początku przeprawy przez las deszczowy jest świadkiem brutalnych rytuałów mieszkańców tego miejsca. Widzi kobietę zabijaną przez swojego współplemieńca w akcie kary. Mężczyzna najpierw gwałci ją drewnianym członkiem, a następnie glinianą kulką nabijaną ćwiekami. Chwilę potem dobija ją kamieniem. Niedługo potem Monroe odnajduje rytualny ołtarzyk, a na nim kości reporterów i ich taśmy filmowe. Po powrocie do Nowego Jorku główny bohater poddaje je głębszej analizie. To właśnie z nich dowiaduje się całej prawdy o losie czworga nieszczęśliwców...

Już od pierwszych sekund wiedziałem, że mam do czynienia z dziełem niezwykłym. Film rozpoczyna się długimi ujęciami amazońskiej dżungli kręconymi z powietrza, towarzyszy im przepiękna muzyka którą skomponował Riz Ortolani i o ile już taki efekt potrafi wzbudzić we widzu pewną dozę zainteresowania, o tyle to co się dzieje później sprawia, że ciężko wam będzie oderwać wzrok od ekranu. Sielanka w przeciągu krótkiej chwili potrafi się bowiem tutaj przekształcić w prawdziwy terror. Terror ten przedstawiony jest w sposób wyjątkowo realistyczny, reżyser nie cofa się przed pokazywaniem żadnego rodzaju przemocy. Gwałty, zabójstwa, akty kanibalistyczne, uśmiercanie zwierząt to w tym filmie sekwencje nagminne. Co naprawdę może szokować, reżyser autentycznie uśmiercał na planie filmowym różne amazońskie żyjątka. Scena patroszenia ogromnego żółwia urosła już do miana legendy i nie ma się co dziwić, gdyż jest naprawdę obrzydliwa. Reżyser miał z resztą przez to nie małe kłopoty, sąd skazał go na karę sporej grzywny. Deodato musiał się także tłumaczyć w jaki sposób udało mu się oddać tak niesamowity realizm w niektórych scenach (chodzi szczególnie o głośną sekwencję w której widać kobietę nabitą na pal – wlot przez pochwę, a wylot ustami). Efekty gore zrobiły jednak swoje, zapewniły filmowi miejsce na liście video nasties, co równało się z zapewnieniem mu niemałego rozgłosu.

Zaznaczyć wypadałoby, że „Holokaust kanibali” nie jest typowym horrorem, podobnie z resztą jak inne filmy z nurtu kanibalistycznego. Nie znajdziecie tutaj typowego klimatu grozy, za to z pewnością odczujecie na własnej skórze napięcie, które w momencie gdy się już pojawi – nie opuści was do scen kulminacyjnych. W tym właśnie tkwi groza... nie wiadomo kiedy zaatakują kanibale, ciężko powiedzieć co zrobią biali ludzie gdy już ich spotkają, a nawet sama dżungla bywa zabójcza. Zetknięcie się białego człowieka z „niecywilizowanymi dzikusami” jest więc motorem napędowym całej opowieści, opowieści którą ogląda się niczym film dokumentalny...

Na tym etapie należałoby nadmienić, że pseudo – dokumentalna forma filmu bez cienia wątpliwości stała się później inspiracją dla zachwalanego przez wszystkich „Blair witch project”. Jego twórcy w bezczelny sposób skopiowali ten element filmu Deodato reklamując go jako swój pomysł; wszystkiemu oczywiście zaprzeczają. Wracając jednak do „Cannibal holocaust” trzeba jasno stwierdzić, że taka paradokumentalna forma jest następnym atutem przemawiającym zdecydowanie na jego korzyść. „Green inferno” nie byłoby już bowiem tym samym filmem gdyby nie ten wstrząsający realizm...

Jednak to nie forma filmu jest najbardziej szokująca, nie sceny przemocy na tle seksualnym, nie to, że oglądając film będzie wiedzieć, że oglądacie autentyczne szlachtowanie zwierząt, aż wreszcie nie to, że co krok jasna zieleń kontrastować będzie z kolorem krwi. Jak się okaże najbardziej szokująca jest sama wymowa „Holokaustu kanibali”. Ze znalezionych taśm filmowych dowiecie się kto tak naprawdę okazał się nieludzki: rzekomi kanibale, czy może cywilizowany człowiek...

Wypadałoby się również zastanowić nad znaczeniem słowa „holokaust” w tytule filmu. Po jego obejrzeniu sami zadecydujecie której strony tak naprawdę ono dotyczyło. Tego co reżyser chciał uzmysłowić przeciętnemu widzowi nie są bowiem w stanie przesłonić nawet najbrutalniejsze sekwencje. Najwyraźniej uwypukla to w zdaniu które wydobywa się z ust profesora Monroe, zdaniu które jednocześnie kończy cały film: Zastanawiam się kim są prawdziwi kanibale...

data: 23:03; 11 listopada 2009     autor: Dux

Copyright © Horrormania.pl 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone
realizacja: kmatuszewski.com

porady finansowe | nieruchomoœci suwałki | strzyżenie | Dzwonki |