Filmy
Scenariusz: Hans Rodionoff
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2004
Muzyka: Todd Haberman
Kaley Cuoco
Legenda tajemniczego jeźdźca bez głowy jest w Ameryce Północnej doskonale znana. Mieliśmy już kilka filmów na niej opartych. Wystarczy wspomnieć dobry, trzymający w napięciu "Sleepy Hollow" z Johnnym Deppem w roli głównej. W opisywanym właśnie filmie twórcy poszli nieco dalej i zamiast bezgłowego korpusu zaserwowali nam okrutnego dyniogłowego demona oraz o zgrozo Nicka Cartera w jednej z głównych ról...
Ian Cranston to na pierwszy rzut oka normalny student, zajmujący się oprowadzaniem i opowiadaniem turystom o Hollow, miasteczku które kryje niejedną tajemnicę. Obecność Iana wkrótce sprowadza na miasteczko nieszczęście wywołując z grobu niebezpiecznego demona, jeźdźca bez głowy. Rozpoczyna się rzeź, której zapobiec może jedynie sam Ian. Musi jednak najpierw uwierzyć w swe pochodzenie, uwierzyć, że jego prawdziwe nazwisko brzmi Crane...
Każdy kto zna tę legendę (czy są wogóle tacy, którzy jej nie znają ?) wie kim był Ichabod Crane, którego w ''Sleepy Hollow'' znakomicie zagrał Johnny Depp.
Spodziewałem się po "Hollow" sporo, gdyż większość opinii traktowała przychylnie. Po seansie miałem mieszane uczucia, ponieważ "Hollow" to film mocno przeciętny, niestety nie wybijający się szczególnie na tle podobnych produkcji.
Gra aktorów to ostatnia rzecz, na którą zwracam uwagę, ale w ''Hollow'' co tu dużo mówić nie stoi ona na wysokim poziomie. Zatrudnienie znanego Amerykańskiego piosenkarza, idola nastolatek - Nicka Cartera delikatnie mówiąc nie było strzałem w dziesiątkę, podobnie jak Kevina Zegersa w roli głównego bohatera. Judge Reinhold, który zagrał ojca Iana również wogóle nie pasuje do powierzonej mu roli. Owszem jest to dobry aktor, ale do filmów komediowych nie horrorów.
Klimat filmu udało się o dziwo stworzyć nienajgorszy. Mamy cmentarz, tajemnice, legendę, jest dość mrocznie za co chwała reżyserowi. Niestety totalną klapą jest oświetlenie a raczej jego brak. Bardzo często musimy się domyślać zdarzeń, które powinniśmy widzieć na ekranie. Tymczasem jedyne co można wówczas zobaczyć to ciemność.
Wrażenie natomiast robi postać demona. Dyniogłowy prezentuje się okazale, biegle włada swą 'szpadą' i rozprawia się bezlitośnie z każdym, kto wejdzie mu w drogę. Ofiar nie mamy tu dużo, gore również, ale pojawia się kilka ciekawych scen jak na przykład dekapitacja.
Warto również wspomnieć o muzyce, która jest bardzo dobrze skomponowana i nie mam tu na myśli utworu przewodniego skomponowanego oczywiście przez Cartera. Na plus należy dodać również scenę pojedynku (mimo, że ta jest mocno nierzeczywista) oraz samo zakończenie, które choć jest dość przewidywalne to może fascynować.
Reasumując "Hollow" to film praktycznie dla każdego. Jak w przypadku większości znajdzie on swych wielbicieli i przeciwników. Ja nie zaliczyłbym się do żadnej z tych grup, gdyż film jak już wspominałem uważam za mocno przeciętny a jedynie duży sentyment jakim darzę wszelkie dyniogłowe monstra nie pozwala mi dać niższej oceny.