Ostatnio na Forum

Przemo - 18:14; 19 października 2016
Cement - 10:48; 25 lutego 2015
Judith Myers - 09:58; 25 lutego 2015

Filmy

« powrót
Rosso sangue
(Antropophagus 2)
(Z piekła rodem)
Ocena: * * * * * * * * * *
Reżyser: Joe D'Amato
Scenariusz: George Eastman
Produkcja: Włochy
Rok produkcji: 1982
Muzyka: Carlo Maria Cordio
Obsada: George Eastman
Annie Belle
Katya Berger
Charles Borromel

Pierwsza część „Antropophagusa” obrosła swoistą legendą. Dlatego też starałem się czym prędzej ją zdobyć. Po seansie entuzjazm trochę opadł, ale nie bardzo, gdyż pomimo tego, że film nie był tym czego tak do końca oczekiwałem bronił się świetnym klimatem i kilkoma naprawdę mocnymi scenami gore. Postanowiłem więc, że muszę zobaczyć i część drugą. Już na wstępie powiem, że się nie zawiodłem, przez cały seans miałem jednak dziwne uczucie wtórności...

Tym razem nasz zabójca-kanibal ucieka przed tajemniczym księdzem. Już na początku filmu nabija się na ogrodzenie i trafia do szpitala. Rany są na tyle poważne, że lekarze nie dają mu zbytnich szans przeżycia. Okazuje się jednak, że operacja przebiega pomyślnie, a rany zaczynają goić się w zaskakująco szybkim tempie. W końcu odzyskuje on przytomność i zabija urzędującą przy nim pielęgniarkę, a następnie ucieka za szpitala z zamiarem zamordowania jak największej ilości osób. Po dokonaniu kilku krwawych mordów, trafia ostatecznie do domu, gdzie znajduje się przykuta do łóżka na wskutek wypadku Katya, jej młodszy brat i ich opiekunka. To nie może skończyć się dobrze.

Jak już wspomniałem, oglądając ten film niemal, że przez cały czas miałem wrażenie, że gdzieś to już widziałem i nie myliłem się. „Absurd” aż nazbyt przypomina bowiem pierwsze dwie części „Halloweena”. Jeżeli chodzi o podobieństwa do dzieła Carpentera wymienię chociażby umiejscowienie akcji filmu w osiedlu jednorodzinnych domków, a także fakt, iż za mordercą podąża tajemniczy mężczyzna (tyle tylko, że tam mieliśmy dr. Loomisa, a tutaj mamy księdza), który w ostatecznej konfrontacji z mordercą przybywa głównej bohaterce z pomocą, gdy ten próbuje ją udusić. Wnioski nasuwają się same. Jeżeli zaś chodzi o nawiązania do części drugiej, to mamy główną bohaterkę, która ledwo się porusza, a pomimo to musi uciekać oraz min. nieprzyjemny wypadek jaki spotyka zabójcę w finale (Myersa spotkało to samo, tyle tylko, że w trochę inny sposób). I nawet niektóre mordy przypominają te z „Halloweena” (szczególnie części drugiej. Przyjrzyjcie się jak w tym filmie ginie pierwsza ofiara). Tak więc jak widzicie filmu tego nie można absolutnie nazwać filmem oryginalnym, ale wcale nie oznacza to, że jest to kino złe. Nic z tych rzeczy.

Przede wszystkim pragnę zwrócić tutaj uwagę na kreację aktorską George’a Eastmana. Jego kamienna mina, gdy przemierza ciemne uliczki i ten demoniczny uśmiech, gdy dokonuje kolejnych mordów... ma się wrażenie, że ten facet rzeczywiście jest zły, nie posiada uczuć wyższych. Jest naprawdę przerażający. Jednak żadne słowa tego nie opiszą, trzeba go po prostu zobaczyć w akcji i gwarantuję, że kogo jak kogo, ale jego napewno nie zapomnicie i niejednokrotnie powróci on do was jako senny koszmar, a tego wam nie życzę...

Joe D’Amato jak zwykle nie oszczędził nam efektów gore. Podobnie jak część pierwsza i „Absurd” został wciągnięty na listę video nasties i przyznam szczerze, że w tym wypadku było z czego ciąć. Krwawe mordy dokonywane za pomocą przeróżnych narzędzi robią wrażenie i nie pozostawiają obojętnym nawet wytrwalszego widza. Zobaczymy wbicie kilofa w głowę, spalenie głowy w kuchence gazowej, rozłupanie czaszki maszyną do cięcia drewnianych płyt i kilka innych, naprawdę mocnych scen. Na tym polu jest więc naprawdę obrzydliwie i widzów którzy nie przepadają za takimi scenami odsyłam do innych recenzji.

Film przesiąknięty jest charakterystycznym klimatem, który z pewnością budować pomaga świetna ścieżka dźwiękowa. Praktycznie przez cały seans widz czuje niepokój, jest wyjątkowo mrocznie, a najlepsze są te momenty kiedy w sumie wiadomo, że coś się stanie, tylko nie wiadomo co, a wszystko to jest potęgowane przez doskonałą; jak już wspomniałem; muzykę.

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić owy film fanom (bardzo) mocnych przeżyć, gdyż pomimo tego, że film jest mało oryginalny, potrafi je zapewnić. Przygotujcie się tylko na mocne efekty gore i potężny ładunek napięcia.

data: 15:47; 11 listopada 2009     autor: Dux