Filmy
(Lamp, The)
(Lampa)
Scenariusz: Warren Chaney
Produkcja: USA
Rok produkcji: 1987
Muzyka: Joel Rosenbaum
Hank Amico
Ethan Wayne
Brian Floores
Roy Alan Wilson
Wg wierzeń Arabów, dżinny były rodzajem ducha, demona, mogącego przybierać dowolną postać, posiadającego nieograniczoną moc i niekoniecznie stojącego po stronie dobra. Powstawały one z czystego ognia bez dymu i stanowiły trzecią kategorię rozumnych istot przez Boga, tuż obok człowieka i aniołów. Taki właśnie rodzaj demona - bezlitosnego i przerażającego, zadebiutował w opisywanym przeze mnie filmie.
Grupa młodych ludzi okrada starą kobietę, przez co przypadkowo uwalniają tajemniczego demona z dziwnie wyglądającej rzeczy, który zabija ich. Kiedy sprawą zajmuje się policja tajemniczy przedmiot trafia w ręce miejscowego archeologa. Jak się okazuje, jest to magiczna lampa którą zamieszkuje zły dżinn. Opanowuje on ciało córki archeologa która podczas klasowej wycieczki po muzeum knuje złowieszczy plan…
„Lampa” jest debiutanckim filmem Toma Daleya w pełnym znaczeniu tego słowa, stąd też sięgając po niego nie nastawiałem się zbytnio na mrożący krew w żyłach obraz. Zacznijmy jednak od początku, czyli od samego zarysu fabularnego filmu. Pomimo że nie jest on zawiły, to posiada w sobie nutkę tajemniczości i z kolejną upływającą minutą wciąga widza w coraz większy trans oglądania a dzięki temu, że produkcja trwa zaledwie 85 minutek nie ma czasu na zbędne dłużyzny. Właściwe zagęszczenie akcji rozpoczyna się w momencie kiedy grupa nastolatków zostaje uwięziona w muzeum. Gra aktorska jak na horrorowego przedstawiciela klasy B lat 80. jest na dobrym poziomie. Oglądając film ciężko było mi dostrzec jakieś znaczące błędy gry aktorów czy idiotyczne dialogi mające maskować luki w scenariuszu. „Lampa” więc także i od strony aktorskiej pokazuje się w dobrym świetle, pomimo iż zatrudnione osoby nie miały za sobą zbyt wielu ról, a dla wielu z nich był to pierwszy raz przed kamerami.
Muzyka będąca jedną z najważniejszych składniowych każdej produkcji doskonale utrzymuje mroczny, niepokojący klimat. Atmosfera jest wprost namacalna, a z każdym zbliżającym się niebezpieczeństwem barwa jak i natężenie dźwięku skutecznie nas o tym informuje. Mroczne zakamarki muzeum tworzą charakterystyczny, klaustrofobiczny nastrój który nie tylko dodaje mroczności, ale i skutecznie podsyca panującą aurę. Styl oraz wykonanie morderstw jest bardzo pomysłowe i stoi na przyzwoitym poziomie. Pomimo, iż większość śmierci jest zatuszowana,to i tak ogół nie traci na klimacie. Sposoby uśmiercania są bardzo urozmaicone przez co każdy fan grozy nie będzie zawiedziony: zgniatanie głowy, wbijanie w niej różnych przedmiotów czy nawet niosące śmierć węże.
Na koniec zostawiłem opis tego co jest w tym filmie najważniejsze: image dżinna którego możemy w pełni podziwiać dopiero w ostatnich minutach. Wygląda on zupełnie dobrze, i choć można dostrzec że jest on mechaniczny i domyśleć się że porusza na szynach lub jakimś wózku, to i tak robi wrażenie. Najbardziej zaimponowała mnie jednak jego potężna postura i przerażające dźwięki jakie z siebie wydawał. Należą się tutaj wielkie brawa dla kamerzysty który bardzo sprawnie (w niektórych scenach) oszukuje zmysł wzroku widzów wykorzystując stare sprawdzone sztuczki, takie jak np. różnego rodzaju uciekanie kamerą w kąt obrazu.
Nie ma co tu dużo mówić, po film należy sięgnąć jeśli tylko nadarzy się taka okazja. Debiut Toma Daleya wypadł wprost wspaniale, stąd też otrzymaliśmy obraz godny uwagi w którym zadbano o wszystkie ważniejsze drobiazgi. W naszym kraju za wydanie „Lampy” odpowiada dystrybucja Gaby – życzę owocnych łowów!